Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kto za Veljko Nikitovicia? Motor Lublin szuka nowego dyrektora sportowego

Od dwóch tygodni Motor Lublin nie ma dyrektora sportowego. Veljko Nikitović z końcem września przestał pełnić tę funkcję. Wygląda jednak na to, że wkrótce poznamy jego następcę.
Kto za Veljko Nikitovicia? Motor Lublin szuka nowego dyrektora sportowego
Po zwolnieniu Veljko Nikitovicia, Motor od początku października nie ma dyrektora sportowego

Autor: Motor Lublin

Letnia rewolucja

Ostatnie miesiące upłynęły w Lublinie pod znakiem zmian. Zmian, które dotknęły nie tylko kadrę drużyny czy sztab, ale i „gabinety”. 30 czerwca Motor poinformował o pożegnaniu z szefem skautów Piotrem Sadowskim. 

Trzy miesiące dłużej popracował Nikitović. Według plotek współpraca z „Velem” od początku nie układała się najlepiej, bo szybko pojawiały się informacje o możliwym zwolnieniu byłego zawodnika, dyrektora czy prezesa Górnika Łęczna. Ostatecznie doszło do tego pod koniec września.

Wszyscy zastanawiali się, kto w takim razie będzie w najbliższym czasie odpowiadał za transfery? Czy znowu zajmie się tym trener, jak bywało w przeszłości z Goncalo Feio i Mateuszem Stolarskim? W czwartek Mariusz Misiura przyznał, że na dniach w klubie pojawi się nowy dyrektor sportowy. Dodał, że mimo chwilowego wakatu na tym stanowisku, Motor funkcjonuje normalnie.

– To, że nie ma dyrektora nie znaczy, że proces nie jest kontynuowany. Patrząc na czas między Radomiakiem, a Śląskiem, to mieliśmy wnikliwą analizę czterech zawodników pod kątem zimowego okienka. Jest planowany wyjazd skauta, żeby zobaczyć jednego z piłkarzy na żywo. Mamy dużą liczbę trenerów, którzy mogą pełnić różne role. Wydaje mi się, że środowisko, jakie stworzyliśmy i poziom jest bardzo wysoki. Wydaje mi się, że pracujemy bardzo profesjonalnie. Transfery, które zrobiliśmy przed tym sezonem, ciężko uznać za nieudane czy że ktoś zawiódł w stu procentach. Mamy poczucie, że ci zawodnicy rosną, odbudowują się i że będą się pokazywali coraz lepiej – wyjaśnia Mariusz Misiura.

Rozmowy w toku

I dodaje, że prezes Zbigniew Jakubas prowadzi rozmowy.

– Jest już wyselekcjonowana grupa dwóch-trzech dyrektorów, z którymi toczą się negocjacje. Któryś z nich w najbliższych dniach do nas dołączy. Poziom zarządzania klubem jest na wysokim poziomie. Mamy także Bartka Bereszyńskiego i Rony Lopesa. To piłkarze, którzy grali w dużych klubach i mocnych ligach, więc gdyby coś było nie tak, to pewnie w mediach byłoby o tym słychać. A jest odwrotnie – piłkarze potwierdzają, że klub zmierza w dobrym kierunku – zapewnia opiekun Motoru.

Mimo wszystko szkoleniowiec przyznaje również, że brak dyrektora jest odczuwalny.

– Jestem zwolennikiem pracy z dyrektorem oraz kontaktu z piłkarzem i jego otoczeniem nie tylko ze strony trenera. Ja nie chciałbym rozmawiać z agentami na niektóre tematy. We wtorek długo rozmawialiśmy z prezesem Jakubasem i wszystko idzie w tę stronę, że w kolejnych dniach pojawi się u nas nowy dyrektor. Chciałbym, żeby dołączył do klubu taki, z którym będziemy współpracować. Dużo rozmawiamy w klubie na temat profili, które chcemu i je lekko modyfikujemy, np. ze względu na stałe fragmenty. Patrząc na naszą kadrę, przy następnych wyborach musimy pomyśleć, żeby trafił do nas zawodnik z jakością, ale i odpowiednim wzrostem, żeby nie było sytuacji jak z Legią czy Radomiakiem przy stałych fragmentach. Musimy na pewno ten element wziąć pod uwagę. Nie możemy iść z dużym romantyzmem, że będziemy sprowadzać artystów, którzy mają po 170-175 cm wzrostu i później będziemy za to płacić przy stałych fragmentach – mówi opiekun żółto-biało-niebieskich.

A może Goncalo Feio?

W ostatnim czasie przy transferach do ekipy żółto-biało-niebieskich pomagał... Feio. Pod jego wodzą w minionym sezonie grali: Makan Aiko i Rony Lopes. Dlatego od dawna pojawiały się pomysły, żeby wrócił do klubu w nowej roli. Na razie nie zanosi się jednak, że Misiura i Feio, którzy prywatnie znają się bardzo dobrze, będą pracowali razem.

– Goncalo chce być trenerem, odbyliśmy ostatnio trzy rozmowy, nawet w kontekście jednego dyrektora, z którym miał okazję pracować. Kibicuję mu, żeby rozpoczął za chwilę pracę, był blisko, ale na końcu się nie zdecydował. Kiedyś może przyjdzie taki moment, że albo ja, albo Goncalo będziemy na innym stanowisku i to by była ciekawa współpraca, za kilkanaście lat widzę taką możliwość – przekonuje trener Misiura.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama