Mariusz Arczewski, trener Stali Stalowa Wola
– Bardzo się cieszymy, że przełamaliśmy impas w meczach wyjazdowych, które do tej pory nam się nie układały. Zwycięstwo cieszy tym bardziej ze względu na to, że to był ważny mecz dla naszych kibiców. Dobrze weszliśmy w to spotkanie, pierwsze 30 minut toczyliśmy równy pojedynek. Ani jedna ani druga drużyna nie odstawała. Później niepotrzebnie się cofnęliśmy, ale to było spowodowane tym, że Górnik Łęczna ma jakościowy zespół. Straciliśmy bramkę po rykoszecie. Schodząc na przerwę minimalnie przegrywając oddaję szacunek zespołowi za późniejszą walkę. W drugiej połowi złapaliśmy kontakt, później Górnik miał swoje momenty, ale moi zawodnicy potrafili to wybronić, a w końcówce strzelili zwycięską bramkę. Mam nadzieję, że ten wynik doda nam jeszcze więcej wiary w siebie, bo nie ukrywam, że lekko nam tego brakuje.
Jurij Szatałow, trener Górnika
- Jest w nas niesmak i dużo złości. Po meczu w szatni panowała cisza jak na pogrzebie. Niestety, stare zasady kolejny raz się potwierdziły – kiedy nie strzela się na 2:0 to za chwilę ją dostajesz. Mam tu na myśli sytuację z początku drugiej połowy. To była stuprocentowa sytuacja Fryderyka Janaszka. Gdybyśmy ją wykorzystali to można powiedzieć, że byłoby po meczu. W pierwszej połowie strzeliliśmy gola po rykoszecie, ale mieliśmy jeszcze kilka okazji. Nie wykorzystaliśmy ich, a gole straciliśmy po stałym fragmencie gry. To się powtarza już w drugim meczu, chociaż mieliśmy wszystko poukładane „do centymetra”. Stal stwarzała jednak groźne sytuacje u mieliśmy z tym problemy. Będziemy nad tym pracować. Nasza sytuacja nie jest trudna, ale postaramy się z niej wyjść jak najszybciej. Naszym celem będzie przede wszystkim wykorzystywanie sytuacji pod bramką przeciwnika.

Komentarze