Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nocne poszukiwania pod Lublinem. Wojsko używa śmigłowca, służby sprawdzają różne scenariusze

Policjanci i żołnierze nadal szukają niezidentyfikowanego obiektu latającego w rejonie Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie. W działaniach uczestniczy ponad 30 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej i wojskowy śmigłowiec. Wojsko nie wyklucza różnych scenariuszy, ale na razie żaden nie został potwierdzony.
Źródło: PAP
Nocne poszukiwania pod Lublinem. Wojsko używa śmigłowca, służby sprawdzają różne scenariusze

Autor: MŻ

Poszukiwania są prowadzone po nocnych zgłoszeniach mieszkańców. Jak przekazała PAP nadkomisarz Anna Kamola, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie, około godz. 2 w nocy z soboty na niedzielę policja otrzymała dwa zgłoszenia od osób, które słyszały odgłos głośnego obiektu latającego. Oba dotyczyły okolic Zalewu Zemborzyckiego.

– Nie było słychać żadnego wybuchu, żadnego huku. Nikt też nie zgłosił jakichkolwiek uszkodzeń czy zniszczeń np. budynków. Słyszany był tylko odgłos przelatującego głośnego obiektu latającego – zaznaczyła policjantka.

W niedzielę przed południem do policji dotarło jeszcze kilkanaście podobnych zgłoszeń. Informacja o słyszalnym dźwięku przelatującego obiektu wpłynęła również z powiatu łęczyńskiego. Tam jednak niczego nie znaleziono.

W poszukiwaniach uczestniczy kilkudziesięciu policjantów oraz ponad 30 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Wykorzystywany jest także wojskowy śmigłowiec.

Wojsko sprawdza różne scenariusze

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o podejrzeniu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt, do którego mogło dojść w nocy. Na południe od Lublina skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy WOT, by sprawdzić, czy doszło do upadku obiektu.

Jak przekazało DORSZ, służby weryfikują informacje o nocnym zdarzeniu i prowadzą działania prewencyjne. Na obecnym etapie rozpatrywane są różne możliwe wyjaśnienia, w tym zjawiska lub anomalie meteorologiczne, a także potencjalne działania o charakterze przemytniczym lub prowokacyjnym.

Żaden z tych wariantów nie został dotychczas potwierdzony. Wojsko podkreśla również, że na razie nie potwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Celem działań jest ustalenie, co spowodowało zarejestrowanie sygnału radiolokacyjnego oraz zgłoszenia mieszkańców.

Alert RCB dla Lubelszczyzny. Kiedy ostrzeżono mieszkańców?

W niedzielę, przed godz. 6.30, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert dla województwa lubelskiego w związku z atakiem powietrznym na terytorium Ukrainy. Ostrzeżenie zostało odwołane tuż przed godz. 7.

Okoliczności zdarzenia i sposób informowania mieszkańców stały się przedmiotem zainteresowania posła Bartłomieja Pejo, lidera lubelskiej Konfederacji i wiceprezesa Nowej Nadziei.

Parlamentarzysta zapowiedział interpelacje do premiera Donalda Tuska, wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz ministra Marcina Kierwińskiego. Domaga się dokładnej chronologii działań służb: od wykrycia sygnału i przyjęcia pierwszych zgłoszeń po rozpoczęcie poszukiwań i uruchomienie systemu ostrzegania ludności.

Pejo zwraca uwagę na różnicę między godzinami nocnych zgłoszeń mieszkańców a czasem publikacji komunikatów i wysłania alertu RCB.

– W momencie kiedy byłby to atak dronowy, rakietowy dostalibyśmy smsa kilka godzin po fakcie, to absurdalne! – podkreśla poseł.

Jak dodaje, mieszkańcy Lubelszczyzny powinni otrzymywać jasne i spójne informacje od instytucji państwowych, a nie samodzielnie odtwarzać przebieg wydarzeń na podstawie nagrań, wiadomości SMS i wpisów w internecie.

„Ostrzeżenie musi przyjść przed tragedią”

Poseł chce również ustalić, kiedy i na jakiej podstawie służby oceniły bezpieczeństwo mieszkańców. Pyta o koordynację komunikacji między instytucjami oraz rzeczywistą gotowość systemów ochrony antydronowej.

– Panie Premierze, bezpieczeństwo Polaków to nie konferencja prasowa, którą można zwołać później. Ostrzeżenie musi przyjść przed tragedią. Po tragedii zostaje już tylko odpowiedzialność – mówi Bartłomiej Pejo.

Parlamentarzysta zaznacza, że nie przesądza, czym był zgłaszany obiekt ani czy rzeczywiście doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Oczekuje jednak wyjaśnienia przebiegu zdarzeń i oceny skuteczności obowiązujących procedur.

Wojsko ostrzega przed dezinformacją

Dowództwo Operacyjne RSZ apeluje o zachowanie spokoju i korzystanie z wiarygodnych, oficjalnych źródeł informacji. Zwraca uwagę, że część publikowanych w internecie doniesień nie została potwierdzona i może nie mieć związku z prowadzonymi działaniami.

„Nie można wykluczyć, że część publikowanych treści stanowi próbę manipulacji informacyjnej lub element celowych działań dezinformacyjnych, ukierunkowanych na wywoływanie niepokoju społecznego” – podkreśla DORSZ.

Wojsko przypomina również, że w przypadku odnalezienia przedmiotów, które mogą być szczątkami poszukiwanego obiektu, nie wolno się do nich zbliżać, dotykać ich ani próbować ich przemieszczać. O znalezisku należy niezwłocznie powiadomić służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.

Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje sytuację. Kolejne informacje mają być przekazywane po potwierdzeniu ustaleń.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama