Fatalny początek
Trzeba od razu zaznaczyć, że drużyna Łukasza Gieresza nastawiała się na ciężką przeprawę i dokładnie tak było. Los rzucał gościom kłody pod nogi od samego początku. Minęło kilkadziesiąt sekund, a już po dłuższym podaniu w pole karne Bartłomiej Sowa zaskoczył Michała Kota. Trudno wyobrazić sobie gorsze wejście w mecz.
Na szczęście przyjezdni szybko doprowadzili do wyrównania. Jairo Rodriguez przebiegł z piłką dobre kilkadziesiąt metrów, ale na koniec zrobił swoje i nie zmarnował doskonałej sytuacji. Dzięki temu już w dziewiętnastej minucie było po jeden. Niestety, wkrótce pojawiły się kolejne problemy. Z powodu kontuzji gry nie mógł kontynuować Leon Ziętek, który opuścił murawę jeszcze przed przerwą. Trener Gieresz w tej sytuacji musiał poprzestawiać klocki. Rodion Serdiuk przeniósł się na lewą obronę, a jego miejsce na prawej zajął Jakub Głaz.
Od początku drugiej części zawodów AKS ponownie ruszył do natarcia i szybko wypracował sobie kilka naprawdę dobrych sytuacji. Drugiego gola zdobyli jednak przyjezdni. Damian Lepiarz w swoim stylu sfinalizował centrę ze skrzydła Głaza dobrym strzałem głową.
Druga wymuszona zmiana
Za chwilę pechowo drugi gracz ekipy z Zamościa musiał opuścić boisko ze względu na uraz. Tym razem padło na kolejnego, podstawowego piłkarza – Kamila Bartosia. Pomocnika zastąpił Jakub Górski.
Szybkie zmiany i przesunięcia na poszczególnych pozycjach pewnie zrobiły jednak swoje, bo gospodarze co i rusz stwarzali zagrożenie pod bramką Kota. Najpierw golkipera uratowała poprzeczka, ale tuż po godzinie gry Maciej Pokora doprowadził do remisu.
Końcówka była szalona, a obie ekipy spokojnie mogły jeszcze coś dorzucić na swoje konto. Strzelali już jednak tylko Zamościanie, a konkretnie Konrad Kraska, który dwa razy bardzo dobrze zachował się w polu karnym. Wydawało się, że przy stanie 2:4 jest w końcu po zawodach. Gospodarze nie zamierzali jednak rezygnować. Wywalczyli jeszcze rzut karny. Tym razem obyło się bez nerwowej końcówki, bo Kot wygrał pojedynek z Michałem Pokorą.
Plan był inny
– Spodziewaliśmy się trudnego meczu, bo rywale mają młody zespół, ale personalnie naprawdę skrojony całkiem nieźle. Nie będę ukrywał, że plan był zupełnie inny. Mieliśmy kontrolować spotkanie strukturą ustawienia i łapać gospodarzy na fazy przejściowe. Po straconym golu trzeba było wszystko szybko zweryfikować. Duże gratulacje dla zespołu, że w obliczu dwóch kontuzji, które kończyły się zmianami, roszad na poszczególnych pozycjach i tak udało się wywalczyć trzy punkty. Trzeba jednak sobie powiedzieć, że powinniśmy szybciej ułożyć ten mecz – ocenia Łukasz Gieresz, trener Hetmana.
A jak wygląda sytuacja kontuzjowanych Ziętka i Bartosia?
– Na pierwszy rzut oka wyglądało to poważnie. Na szczęście po końcowym gwizdku trochę powiało optymizmem. Są to urazy, które mogą ich wykluczyć z gry, ale mamy nadzieję, że jednak nie na długo – dodaje szkoleniowiec ekipy z Zamościa.
AKS 1947 Busko-Zdrój – Hetman Zamość 2:4 (1:1)
Bramki: Sowa (2), Pokora (61) – Rodriguez (19), Lepiarz (50), Kraska (70, 82).
Hetman: Kot – Serdiuk, Waliś, Szymala, Ziętek (44 Głaz), Sikora, Bartoś (51 Górski), Iwanek (82 Szatała), Rodriguez (46 Kraska), Skiba, Lepiarz (81 Posielski).

Komentarze