Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Motor zagrał ze Śląskiem bez Bereszyńskiego i Rodriguesa. Kiedy wrócą do gry?

Trener Motoru Mariusz Misiura w sobotnim meczu ze Śląskiem Wrocław nie mógł skorzystać z Ivo Rodriguesa i Bartosza Bereszyńskiego. Portugalczyka zabrakło nawet wśród rezerwowych. Jak poważne są kontuzje obu piłkarzy?
Motor zagrał ze Śląskiem bez Bereszyńskiego i Rodriguesa. Kiedy wrócą do gry?
Ivo Rodrigues opuścił dwa ostatnie mecze Motoru

Autor: DW

Bereś na Zagłębie?

Ivo od dłuższego czasu zmagał się z urazem. Ostatni mecz przed przerwą na kadrę – z Górnikiem Zabrze opuścił jeszcze w pierwszej połowie. Niestety, trzy tygodnie nie wystarczyły, żeby w pełni się wyleczył. Nie zdążył na spotkanie z Radomiakiem, a w sobotę ponownie zabrakło go w meczowej kadrze.

Bereszyński sobotnie zawody obejrzał za to z ławki. Jeszcze na konferencji prasowej trener Misiura wyjaśniał, że jeden z podstawowych piłkarzy ma problemy zdrowotne. Liczył jednak, że zdoła się wykurować. Po końcowym gwizdku przyznał, że chodziło o „Beresia”.

– Bartek przez ostatnie trzy tygodnie grał z blokadą, ale i poczuciem, że nic złego nie powinno się stać. Doszliśmy jednak do momentu, że pojawiła się możliwość pogłębienia urazu i ryzyko dłuższej przerwy. Rozsądek zdecydował, że dajemy mu trzy-cztery dni odpoczynku i wierzymy, że będzie gotowy na Zagłębie Lubin – przyznał Mariusz Misiura.

Szkoleniowiec opisał także sytuację Rodriguesa.

– Ivo chce być w pełni zdrowy, żeby wyjść na boisko, nie chce już grać z dyskomfortem. Czuje, że nie może na tyle pomóc drużynie, na ile nas przyzwyczaił. Cieszy w tej sytuacji Kiki, bo Ivo będzie musiał się napocić, żeby go wygryźć ze składu – wyjaśnia opiekun Motoru.

Debiut trzeciego Senegalczyka

W sobotnim spotkaniu przyjaźni zadebiutował także Omar Tall. Trzeci Senegalczyk w składzie żółto-biało-niebieskich pojawił się na murawie w 83 minucie zmieniając Rony Lopesa.

– To był mecz pod dużą kontrolą, a on ma fajne prowadzenie piłki oraz dobre uderzenie z dystansu, dlatego wpuściliśmy Talla, a nie „Łęgiego”, bo czuliśmy, że piłka może być wybita przed pole karne. Omar nam się podoba od pierwszego treningu, czasami jest coś takiego, że szybko zawodnicy mówią: dobry jest, albo, że to nie jest jakość ekstraklasy. Omar kupił nas wszystkich, my w niego wierzymy, ma umiejętności i jakość, ale musi się uczyć naszej gry, bo grał w innym systemie. Wierzę, że Motor będzie miał z tego chłopaka dużo pożytku, jak z Kikiego – przekonuje Mariusz Misiura.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama