Bereś na Zagłębie?
Ivo od dłuższego czasu zmagał się z urazem. Ostatni mecz przed przerwą na kadrę – z Górnikiem Zabrze opuścił jeszcze w pierwszej połowie. Niestety, trzy tygodnie nie wystarczyły, żeby w pełni się wyleczył. Nie zdążył na spotkanie z Radomiakiem, a w sobotę ponownie zabrakło go w meczowej kadrze.
Bereszyński sobotnie zawody obejrzał za to z ławki. Jeszcze na konferencji prasowej trener Misiura wyjaśniał, że jeden z podstawowych piłkarzy ma problemy zdrowotne. Liczył jednak, że zdoła się wykurować. Po końcowym gwizdku przyznał, że chodziło o „Beresia”.
– Bartek przez ostatnie trzy tygodnie grał z blokadą, ale i poczuciem, że nic złego nie powinno się stać. Doszliśmy jednak do momentu, że pojawiła się możliwość pogłębienia urazu i ryzyko dłuższej przerwy. Rozsądek zdecydował, że dajemy mu trzy-cztery dni odpoczynku i wierzymy, że będzie gotowy na Zagłębie Lubin – przyznał Mariusz Misiura.
Szkoleniowiec opisał także sytuację Rodriguesa.
– Ivo chce być w pełni zdrowy, żeby wyjść na boisko, nie chce już grać z dyskomfortem. Czuje, że nie może na tyle pomóc drużynie, na ile nas przyzwyczaił. Cieszy w tej sytuacji Kiki, bo Ivo będzie musiał się napocić, żeby go wygryźć ze składu – wyjaśnia opiekun Motoru.
Debiut trzeciego Senegalczyka
W sobotnim spotkaniu przyjaźni zadebiutował także Omar Tall. Trzeci Senegalczyk w składzie żółto-biało-niebieskich pojawił się na murawie w 83 minucie zmieniając Rony Lopesa.
– To był mecz pod dużą kontrolą, a on ma fajne prowadzenie piłki oraz dobre uderzenie z dystansu, dlatego wpuściliśmy Talla, a nie „Łęgiego”, bo czuliśmy, że piłka może być wybita przed pole karne. Omar nam się podoba od pierwszego treningu, czasami jest coś takiego, że szybko zawodnicy mówią: dobry jest, albo, że to nie jest jakość ekstraklasy. Omar kupił nas wszystkich, my w niego wierzymy, ma umiejętności i jakość, ale musi się uczyć naszej gry, bo grał w innym systemie. Wierzę, że Motor będzie miał z tego chłopaka dużo pożytku, jak z Kikiego – przekonuje Mariusz Misiura.

Komentarze