Gdy lipcowe słońce w 1792 roku schodziło nad rzeką Bug, bitwa pod Dubienką wcale się nie skończyła. Choć polska dywizja stawiła heroiczny opór przeważającym siłom rosyjskim, nadszedł czas na najtrudniejszy manewr w sztuce wojennej: odwrót. Wśród chaosu, prochu i nocy, na trasie odwrotu dochodziło do zaciętych starć z depczącym Polakom po piętach wrogiem.
Dziś – po ponad 230 latach – ta słabiej poznana faza bitwy zyskała swojego niezwykłego świadka.
Metalowy puzel z 1792 roku
Wszystko zaczęło się od głębokiego sygnału wykrywacza metalu. Pasjonaci z Fundacji Historycznej „Lubelszczyzna” z Gorzkowa, działający na podstawie zezwolenia Delegatury WUOZ w Chełmie, natrafili w okolicy Uchańki na wyjątkowe zabytki. Z ziemi wydobyto dwa mocno skorodowane fragmenty lufy karabinu skałkowego, leżące w niewielkiej odległości od siebie.
Choć zabytek czeka na szczegółową konserwację, naukowcy ustalili już jego kluczowe parametry. Zachowane elementy – część denna o długości około 41 cm z komorą prochową i otworem zapałowym oraz 21-centymetrowa część wylotowa – pochodzą z gładkolufowej, ładowanej odprzodowo broni palnej. Profil lufy zasadniczo przechodzi z formy okrągłej w ośmioboczną w części dennej, a jej średnica wynosi od 21 mm przy wylocie do 25 mm u podstawy. Na powierzchni widoczne są również metalowe elementy służące do mocowania pobojczyka, czyli stempla do ubijania ładunku prochowego. Brakujący, środkowy odcinek lufy wciąż prawdopodobnie spoczywa gdzieś w nadbużańskiej glebie.
Dlaczego to odkrycie jest ewenementem? Na polach bitew tej epoki odnalezienie tak dużego fragmentu broni należy do rzadkości. Po zakończeniu walk porzucone uzbrojenie skrupulatnie zbierano w celu odzyskania cennego metalu. Do tej pory w ziemi znajdowano jedynie drobnicę: guziki, klamry, pociski czy fragmenty zamków. To pierwsze tak duże znalezisko broni ręcznej w otoczeniu pola bitwy pod Dubienką.
Ślad walki wręcz czy pamiątka po myśliwym?
Charakter uszkodzeń metalu mówi sam za siebie: lufa została w przeszłości gwałtownie wygięta i złamana. W realiach XVIII-wiecznego pola bitwy do takich uszkodzeń dochodziło najczęściej podczas bezpośredniego zwarcia – zaciętej walki na bagnecie i kolby lub w wyniku stratowania broni przez rozpędzoną kawalerię.
Co najważniejsze, pozycję znaleziska precyzyjnie zarejestrowano za pomocą GPS, a sam kontekst archeologiczny wskazuje wprost na kierunek odwrotu wojsk polskich. W tym samym rejonie odnajdywano wcześniej liczne militaria z epoki konfliktów polsko-rosyjskich z lat 1792 i 1794. Oczywiście naukowcy nie wykluczają alternatywnych hipotez, takich jak broń myśliwska czy nieco młodszy egzemplarz XIX-wieczny, jednak lokalizacja i ślady mechanicznych zniszczeń przemawiają za tym, że mamy do czynienia z elementem broni używanej pod koniec XVIII wieku przez piechotę polską lub rosyjską.
Wzór odpowiedzialnej pasji
Odkrycie z Uchańki to także doskonały przykład na to, jak wartościowe rezultaty przynosi współpraca archeologów ze świadomymi i odpowiedzialnymi poszukiwaczami zabytków. Gdyby nie pasjonaci z Gorzkowa, ten bezcenny fragment mógłby ulec dalszej destrukcji pod lemieszami ciężkiego sprzętu rolniczego.
Przed badaczami teraz czas wnikliwych ekspertyz i prac konserwatorskich. Jedno jest pewne – historia bitwy pod Dubienką wciąż kryje tajemnice, a brakujący fragment lufy być może już wkrótce ujrzy światło dzienne.


Komentarze