Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lwowscy radni upamiętnią UPA. Organizację odpowiedzialną za rzeź wołyńską

Rok 2027 w obwodzie lwowskim ma być poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi. Decyzję regionalnych radnych poparły 52 osoby. Wywołała ona protesty polskich władz, a w środę pojawiła się informacja o możliwym wycofaniu się z tych planów. Spór dotyczy nie tylko pamięci o zbrodni wołyńskiej, ale również współczesnych relacji politycznych i współpracy transgranicznej.
Lwowscy radni upamiętnią UPA. Organizację odpowiedzialną za rzeź wołyńską

Autor: DW/archiwum

Decyzję podjęto we wtorek, 20 października, podczas nadzwyczajnej sesji Lwowskiej Rady Obwodowej, będącej odpowiednikiem polskiego sejmiku województwa. Radni ustanowili rok 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), Rokiem Romana Szuchewycza oraz Rokiem Ołeha Olżycza, ukraińskiego poety i działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Uchwały mają charakter regionalny i nie oznaczają ustanowienia podobnych obchodów na terytorium całej Ukrainy. 

Uzasadnieniem decyzji są przypadające w przyszłym roku rocznice: 85-lecia powstania UPA oraz 120-lecie urodzin Szuchewycza i Olżycza. Władze obwodu lwowskiego zapowiadają organizację wydarzeń edukacyjnych, kulturalnych, memorialnych i naukowych poświęconych upamiętnionym postaciom i organizacji. 

- To nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy należycie uczcić ich pamięć - przekonywał Swiatosław Szeremeta, przewodniczący kultury, polityki informacyjnej i promocji Lwowskiej Rady Obwodowej. 

To właśnie Szeremeta był inicjatorem projektów. We Lwowskiej Radzie Obwodowej, liczącej ustawowo 84 członków, za przyjęciem uchwały dot. upamiętnienia UPA i Szuchewycza głosowało po 52 radnych, a za przyjęciem uchwały dot. Olżycza - 49. Szeremeta reprezentuje w Radzie ugrupowanie Europejska Solidarność, której szefem jest były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. 

Jak wynika z komunikatu opublikowanego przez samorząd, radni już wcześniej zamierzali uczcić UPA w podobny sposób. Rokiem tej organizacji ogłoszono bowiem 2022 rok, jednak po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę znaczna część zaplanowanych wydarzeń nie doszła do skutku. 

Uchwały przygotowywano od kilku miesięcy

Wtorkowa decyzja nie była nagłą inicjatywą lwowskich samorządowców. Projekty uchwał dotyczących UPA i Szuchewycza przygotowano już na początku lipca. 6 lipca uzyskała poparcie komisji kultury, polityki informacyjnej i promocji Lwowskiej Rady Obwodowej. 

Decyzja jest tym bardziej zaskakująca, gdyż podczas tego samego posiedzenia radni rozmawiali o problemach polsko-ukraińskich stosunków w obszarze historii i pamięci narodowej. W oficjalnym komunikacie podkreślano potrzebę rozwijania kontaktów z polskimi miastami i regionami partnerskimi. Szeremeta proponował działania przeciwko dezinformacji, zwiększenie wsparcia badań historycznym oraz rozwijanie dyplomacji kulturalnej. 

8 lipca Parlament Europejski przyjął rezolucję dot. postępów Ukrainy na drodze do Unii Europejskiej. Eurodeputowani skrytykowali w niej decyzji prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek bojowych miana "Bohaterów UPA". Oceniono, że takie działania naruszają wrażliwość historyczną Polaków i szkodzą dobrosąsiedzkim relacjom. Europosłowie wyrazili również ubolewanie, że w warunkach nieprzerwanego wsparcia ze strony państwa i społeczeństwa polskiego, ukraińskie władze podejmują decyzje godzące w pamięć wielu dziesiątków tysięcy ofiar zbrodniczej działalności UPA. Wezwano do złagodzenia napięć oraz kontynuowania dialogu historycznego. 

Dwie pamięci o tej samej organizacji

Kwestia Ukraińskiej Powstańczej Armii jest jednym z najbardziej spornych tematów w historii stosunków polsko-ukraińskich. W części ukraińskiej pamięci zbiorowej pozostaje symbolem walki o niepodległość, przede wszystkim przeciwko władzy sowieckiej. W Polsce kojarzona jest z masowymi mordami na polskiej ludności cywilnej zamieszkującej obszar dawnego województwa wołyńskiego. 

Oddziały UPA oraz członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, frakcji Stepana Bandery (OUN-B), odpowiadają za zaplanowaną akcję eksterminacji polskiej ludności Wołynia i Galicji Wschodniej. Jej apogeum przypadło na 11 lipca 1943 roku, kiedy ukraińscy nacjonaliści zaatakowali niemal sto miejscowości zamieszkanych przez Polaków. Zbrodnie trwały również w kolejnych miesiącach i latach. Według szacunków historyków w latach 1943-1945 zamordowano od 80 do 120 tysięcy Polaków. W wyniku polskich akcji odwetowych ginęli także ukraińscy cywile.

Roman Szuchewycz, którego lwowscy radni postanowili uhonorować osobnymi obchodami, był jednym z najważniejszych przywódców OUN-B i głównym dowódcą UPA. Ponosił odpowiedzialność za działalność organizacji w okresie masowych mordów na Polakach, w tym przeniesienie akcji antypolskiej z Wołynia do Galicji Wschodniej.

W polskim porządku prawnym zbrodnie OUN i UPA zostały jednoznacznie zakwalifikowane jako ludobójstwo. W czerwcu 2025 roku Sejm RP przyjął ustawę ustanawiającą 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

Ostra reakcja polskich władz

Premier Donald Tusk stwierdził, że to "niemądra decyzja" szkodząca Ukrainie. W wypowiedzi udzielonej mediom na chwilę przed wylotem do Indii i Wietnamu, zwrócił się do partnerów w Kijowie zwracając uwagę, że jest to wyłącznie ich odpowiedzialność. 

Jeśli na przykład przeciwnicy wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej będą szukali pretekstu, to dokładnie w tej chwili taki pretekst został przez radnych obwodu lwowskiego skonstruowany. Powiedzieć, że kompletnie nie rozumiem tej samobójczej taktyki, to jak nic nie powiedzieć. To nie jest problem dla nas. To jest problem dla Ukrainy - powiedział Tusk. 

Na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej zareagował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Ocenił, że ustanowienie roku 2027 Rokiem UPA i Szuchewycza jest nieakceptowalne, ponieważ zamiast budować zaufanie pomiędzy narodami, pogłębia istniejące podziały. Wezwał również władze Ukrainy do odcięcia się od uchwał. 

Wicepremier, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski, poinformował za pośrednictwem portalu X, że podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP Swiatosława Szeremetę - inicjatora uchwał. Spis prowadzony jest przez Szefa Urzędu do spraw cudzoziemców i obejmuje konkretne osoby wpisane na wniosek służb lub organów państwowych. 

Podpisałem wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP radnego obwodu lwowskiego S. Szeremeta, rekonstruktora Galizien Waffen-SS, autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem R. Szuchewycza, dowódcy UPA, który wydawał rozkazy wysiedlenia i mordowania Polaków - napisał Sikorski. 

Krytyczne stanowisko zajęła Ambasada RP w Kijowie. W opublikowanym oświadczeniu polscy dyplomaci wskazali, że gloryfikowanie UPA i postaci odpowiedzialnych za zbrodnie jest sprzeczne z wartościami europejskimi oraz strategicznym charakterem relacji polsko-ukraińskich. Ambasada przypomniała także o lipcowej rezolucji Parlamentu Europejskiego.

Do sprawy odniósł się również Instytut Pamięci Narodowej. Według IPN decyzja wpisuje się w wieloletni proces budowania na Ukrainie kultu Szuchewycza i innych przedstawicieli radykalnego nacjonalizmu. Instytut uznał upamiętnienie dowódcy UPA za działanie godzące w pamięć o ofiarach ludobójstwa.

W środę rano, w rozmowie na antenie TVN24, wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki poinformował, że polska strona "otrzymała obietnicę" od bliskiego otoczenia prezydenta Zełenskiego, że ta decyzja lokalnych władz obwodowych nie wejdzie w życie. 

Ekshumacje w cieniu politycznego sporu

Decyzja radnych obwodu lwowskiego zapadła w momencie, gdy w relacjach polsko-ukraińskich pojawiły się postępy w sprawie poszukiwań i ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. 

20 października, a więc tego samego dnia w którym Lwowska Rada Obwodowa przyjęła uchwały, Instytut Pamięci Narodowej przedstawił rezultaty prac prowadzonych w 2026 roku na Ukrainie. Obejmowały m. in. Hutę Pieniacką, Ostrówki i Wolę Ostrowiecką. 

W Woli Ostrowieckiej polscy badacze odnaleźli i ekshumowali szczątki 48 osób, wśród których było 24 dzieci. Na szczątkach części ofiar ujawniono ślady przemocy. W sierpniu odbył się uroczysty pochówek zamordowanych. Ukraińskie władze wydały również zgodę na przeprowadzenie ekshumacji w Hucie Pieniackiej, gdzie w 1944 roku zamordowano setki polskich mieszkańców. 

Prace realizowano przy współudziale ukraińskich specjalistów i za zgodą tamtejszych instytucji. Stanowi to zmianę podejścia wobec wcześniejszych lat, gdy brak odpowiednich zezwoleń przez długi czas utrudniał polskim badaczom prowadzenie poszukiwań.

Równolegle trwają działania po polskiej stronie granicy. W październiku ukraińscy archeolodzy rozpoczęli prace poszukiwawcze na cmentarzu prawosławnym w Łaskowie w powiecie hrubieszowskim. Ich celem jest odnalezienie szczątków ukraińskich cywilów, którzy zginęli w marcu 1944 roku podczas akcji polskiego podziemia.

Pracami kieruje Centrum Memorialno-Poszukiwawcze "Dolia", którego dyrektorem jest Światosław Szeremeta - ten sam radny, który był inicjatorem uchwał dotyczących UPA i Romana Szuchewycza. 

W przeszłości Szeremeta był objęty zakazem wjazdu do Polski. W listopadzie 2017 roku nie wpuszczono go przez przejście graniczne w Medyce. Szeremeta był wtedy sekretarzem ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień. W kwietniu 2017 roku ukraiński IPN wydał zakaz poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy.  Zakaz został zniesiony w 2018 roku.

Obecne prace w Łaskowie odbywają się na podstawie uzyskanych zezwoleń. Ich przebieg monitorują przedstawiciele polskiego Instytutu Pamięci Narodowej oraz służb konserwatorskich.

Kwestia ekshumacji pozostaje jednym z najważniejszych tematów rozmów między Warszawą a Kijowem. Dla polskiej strony istotne są nie tylko same badania, lecz także identyfikacja szczątków, godny pochówek ofiar i umożliwienie rodzinom upamiętnienia zamordowanych. 

Co na to Lubelskie i Lublin?

Sprawa ma bezpośredni wymiar regionalny. Województwo lubelskie i obwód lwowski łączy umowa o współpracy gospodarczej, handlowej, naukowo-technicznej i kulturalnej podpisana 16 czerwca 2004 roku.

W czerwcu 2026 roku marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski, komentując nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych honorowego miana "Bohaterów UPA", deklarował, że nie planuje zrywania współpracy z ukraińskimi regionami.

- Na razie nie planujemy zrywania współpracy. Czekamy na to, jak zachowają się nasi partnerzy z Ukrainy - mówił wówczas Radiu Lublin. Zastrzegał jednocześnie, że współpraca powinna opierać się na prawdzie historycznej, a tam, gdzie pojawia się kult Bandery, nie widzi dla niej uzasadnienia.

Obecnie sytuacja jest inna, ponieważ uchwały dotyczące UPA i Szuchewycza zostały przyjęte bezpośrednio przez organ samorządowy partnerskiego regionu.

Do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego skierowaliśmy pytania o ocenę decyzji lwowskich radnych oraz jej możliwy wpływ na regionalne partnerstwo. Zapytaliśmy również, czy władze województwa zamierzają wystosować oficjalne stanowisko do strony ukraińskiej, podjąć rozmowy lub rozważyć ograniczenie dotychczasowej współpracy.

Odrębna umowa partnerska łączy od 15 stycznia 2004 roku Lublin i Lwów. Lubelski samorząd zajmował już stanowisko w sprawie upamiętniania UPA. Pod koniec maja z budynku Ratusza zdjęto ukraińską flagę w reakcji na decyzję prezydenta Zełenskiego dotyczącą jednej z jednostek wojskowych.

10 września Rada Miasta Lublin jednogłośnie, 28 głosami, przyjęła stanowisko sprzeciwiające się nadaniu jednostce honorowego miana „Bohaterów UPA”. Wcześniej radni przegłosowali jednak poprawkę wykreślającą z projektu propozycję przekazania protestu bezpośrednio ukraińskim miastom partnerskim.

Skierowaliśmy do lubelskiego Ratusza pytania o ocenę uchwał Lwowskiej Rady Obwodowej przez prezydenta Krzysztofa Żuka. Zapytaliśmy między innymi, czy władze Lublina zamierzają skontaktować się z merem partnerskiego Lwowa Andrijem Sadowym, czy rozważają kolejne działania wyrażające sprzeciw wobec upamiętniania UPA oraz czy obecna sytuacja może wpłynąć na przyszłość współpracy obu miast.

Głos w sprawie zabrał natomiast Jakub Banaszek, prezydent Chełma. Miasto utrzymuje współpracę partnerską z Kowlem i Łuckiem, ukraińskimi miastami położonymi w obwodzie wołyńskim.

W serii wpisów opublikowanych na Facebooku zwrócił uwagę na polityczne zaplecze inicjatorów uchwały oraz powiązania Europejskiej Solidarności z Europejską Partią Ludową.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla gloryfikowania organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej – napisał Banaszek. 

Jak dodał, "europejskie wartości nie mogą kończyć się tam, gdzie zaczyna się pamięć o polskich ofiarach". 

Prezydent Chełma przypomniał także o roli Światosława Szeremety w pracach poszukiwawczych prowadzonych w Łaskowie i jego wcześniejszym zakazie wjazdu do Polski. Zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska, apelując o stanowczą reakcję polskiej dyplomacji.

Banaszek odniósł się również do wypowiedzi polityków sugerujących, że uchwały lwowskich radnych mogą służyć rosyjskim działaniom dezinformacyjnym. W jego ocenie interpretacja taka nie powinna przesłaniać odpowiedzialności osób, które zainicjowały i poparły decyzję.

To konkretne okoliczności, które wymagają wyjaśnienia, a nie sprowadzania całej dyskusji do rosyjskiej dezinformacji - podkreślił. 

Zaznaczył przy tym, że Polska powinna nadal wspierać Ukrainę w wojnie z Rosją, ponieważ leży to również w polskim interesie bezpieczeństwa. Jednocześnie sprzeciwił się odkładaniu nierozwiązanych problemów historycznych na okres po zakończeniu wojny.

Wsparcie Ukrainy nie oznacza rezygnacji z własnej pamięci historycznej, godności i prawa do stanowczego sprzeciwu wobec gloryfikowania organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach - napisał prezydent Chełma. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama