Do zaginięcia doszło w poniedziałek. 56-latka rano wybrała się z matką do lasu na grzyby. W pewnym momencie kobiety straciły się z oczu. Do domu wróciła tylko matka, a rodzina powiadomiła policję.
Zgłoszenie wpłynęło do biłgorajskiej komendy wczesnym popołudniem. Bliscy alarmowali, że ze względu na stan zdrowia zaginionej jej życie może być zagrożone. Niepokój wzbudzała również pogoda. Było zimno i padał deszcz, a kobieta była lekko ubrana.
Ponad 120 osób ruszyło na poszukiwania
Komendant Powiatowy Policji w Biłgoraju inspektor Artur Deryło ogłosił alarm dla funkcjonariuszy. W poszukiwania zaangażowano ponad 50 policjantów i ponad 70 strażaków z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.
Do działań skierowano także policjanta z psem tropiącym z zamojskiej komendy oraz ratowników z psami z rzeszowskiej grupy STORAT.
Poszukiwania prowadzono z wykorzystaniem 18 radiowozów, 12 wozów strażackich, dronów i quadów. Funkcjonariusze i strażacy przeczesywali las, sprawdzali drogi, pustostany i inne miejsca, w których mogła przebywać 56-latka. Jej wizerunek opublikowano również w policyjnych i lokalnych mediach.
Odnalazło ją dwóch policjantów
Przełom nastąpił późnym wieczorem. Kobietę odnaleźli w kompleksie leśnym policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego biłgorajskiej komendy: aspirant Krzysztof Szabat i aspirant sztabowy Andrzej Połeć.
Jak się okazało, 56-latka przeszła około 8 kilometrów. Była przemoczona, wyziębiona i przestraszona.
Na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Po przebadaniu przez ratowników medycznych kobieta została przekazana pod opiekę bliskich.

Komentarze