W ostatnich tygodniach było głośno o cenach polskich nawozów eksportowanych w ostatnich latach na Ukrainę. Wszystko to za sprawą interpelacji lubelskiej posłanki, Magdaleny Filipek-Sobczak (PiS), która zadała stronie rządowej pytania dotyczące sytuacji na rynku nawozów i bezpieczeństwie polskich producentów, zwłaszcza Zakładów Azotowych w Puławach.
Co z tą konkurencyjnością?
- Polski przemysł nawozowy, w tym Grupa Azoty i Grupa Azoty Puławy, od dłuższego czasu wskazuje na utratę konkurencyjności wynikającą z wysokich kosztów gazu ziemnego, energii elektrycznej oraz kosztów pracy. Budzi to uzasadnione pytania o mechanizmy funkcjonowania rynku nawozowego w Europie oraz skuteczność działań państwa w zakresie ochrony krajowych producentów - napisała posłanka w swojej interpelacji.
W odpowiedzi Ministerstwo Finansów i Gospodarki przekazało dość obszerny raport dotyczący m.in. tego, do jakich krajów Polska eksportuje swoje nawozy, z jakich kierunków je importuje, jak wyglądają ich średnie ceny itp. Najciekawiej wyglądała tabelka podpisana jako "ad.7" z kodami poszczególnych nawozów, które w latach 2023-2026 były eksportowane na Ukrainę.
Saletra dla ukraińskiego rolnika tańsza?
My skupiliśmy się na kodzie CN 3102, a więc popularnych jednoskładnikowych nawozów azotowych, jak saletra amonowa i mocznik. Według danych resortu finansów w 2023 roku do naszego wschodniego sąsiada sprzedano ponad 382 tys. ton takich nawozów za łącznie 149 mln euro. Rok później było to już ponad 396 tys. ton za 115 mln euro, w zeszłym roku nieco ponad 443 tys. ton za 148 mln euro natomiast w pierwszej połowie obecnego roku sprzedano takich nawozów blisko 153 tys. ton za 60 mln euro.
To tanio czy drogo? Żeby odpowiedzieć na to pytanie należy zacząć od przewalutowania euro na złotówki i przeliczenia łącznych wolumenów eksportu na tony. Zacznijmy od roku 2023. Z naszych obliczeń wynika, że średnia wartość jednej tony polskich nawozów azotowych (CN 3102) sprzedawanych na Ukrainie wynosiła wtedy 390 euro, co po ówczesnym kursie (4,68) oznacza 1825 zł za tonę. W tamtym czasie na polskim rynku saletra, pomijając styczniowe rekordy cenowe, kosztowała ok. 3 tys. zł, a mocznik ok. 2,3 tys. zł.
Tylko 1242 zł za tonę
W kolejnym, a więc 2024 roku, w Polsce ceny wyraźnie spadły - saletrę można było kupić za ok. 2 tys. zł za tonę, a mocznik za 1,8 tys. zł. Cena jednej tony nawozów sprzedawanych Ukrainie spadła natomiast do 290 euro, co przy ówczesnym kursie (4,3) oznacza średnio 1242 zł za tonę. To jest o ponad jedną trzecią taniej, niż detaliczna cena u polskich dystrybutorów w tym samym czasie.
Następnie mamy rok 2025 i średnią cenę eksportowanych nawozów azotowych (CN 3102) 330 euro, co biorąc pod uwagę średni kurs (4,25) oznacza 1402 zł. Polscy rolnicy w tym czasie saletrę kupowali w kraju po ok. 1,6 tys. zł, a mocznik po 2,1 tys. zł (źródło cen na polskim rynku: Farmer).
Różnice widać także w pierwszej połowie obecnego roku. Zgodnie z danymi ministerstwa średnia cena nawozów azotowych wyeksportowanych na Ukrainę wyniosła 392 euro za tonę, co przy tegorocznym kursie (4,37) daje 1713 zł. Ceny detaliczne w Polsce w tym czasie dla saletry ok. 1,6 tys. zł za tonę, a mocznika ok. 2,1 tys. zł).
Różnice wciąż widać
Jednocześnie, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie nawozy sprzedawane na Ukrainę, a więc nie tylko azotowe (te z kodem CN3102) ,ale także fosforowe, potasowe i znacznie droższe wieloskładnikowe - średnie ceny wyglądają nieco inaczej. W 2023 roku to ponad 502 euro za tonę, rok później 402 euro, w 2025 - niecałe 420 euro, a w pierwszym półroczu 2026 - prawie 482 euro (2106 zł).
Jak to wygląda w Polsce? Na średnie ceny wszystkich nawozów razem wziętych nigdzie nie trafiliśmy, ale np. za Polifoskę czy Superfosfat w pierwszym półroczu w kraju trzeba było zapłacić ok. 3 tys. zł za tonę, więc jeśli te najtańsze były poniżej 2 tysięcy, średnia cena wciąż jest o conajmniej kilkaset złotych wyższa od tej, po której od polskich firm kupowali ukraiński importerzy.
"Cudze chwalicie, swoich łupicie"
Na te różnice uwagę zwrócił rolnik z Podlasia, Hubert Ojdana.
- We mnie się aż zagotowało, gdy to przeczytałem (...) Przypomnijcie mi, ile my, polscy rolnicy, płaciliśmy za mocznik na wolnym rynku w 2024 roku. Dwa razy tyle? Nasi genialni politycy z uśmiechem na ustach wmawiają nam w telewizji, że taniej produkować się nie da, że ojej, ceny gazu takie wysokie, że koszty transformacji. No i proszę, dla polskiego gospodarza gaz jest potwornie drogi, ale ten sam użyty do produkcji nawozu dla Ukrainy nagle cudownie tanieje - komentuje rolnik. - Droga władzo, jak to robicie? Czy ten mocznik na eksport robicie z jakiegoś innego, tańszego powietrza? (...) Cudze chwalicie, swoich łupicie - pisze Ojdana.
"Polska produkcja musi być priorytetem"
Sprawę komentuje także posłanka Magdalena Filipek-Sobczak.
- Dlaczego polski rolnik, który produkuje polską żywność, dba o bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju, ma płacić tak wysokie ceny? Pomoc innym nie może oznaczać, że polskie rolnictwo schodzi na drugi plan. Dla polskiego państwa polski rolnik, polska produkcja, bezpieczeństwo żywnościowe Polski muszą być priorytetem - powiedziała na portalu X.
Jak zauważyła, w 2025 roku, Polska była największym dostawcą nawozów na Ukrainie - na eksport do tego kraju trafiło wtedy 785 tys. ton.
Polski eksport nawozów CN 3102 (jednoskładnikowe nawozy azotowe) na Ukrainę
2023 - 390 euro (kurs euro 4,68) = 1825 zł (w Polsce saletra ok. 3 tys. zł, mocznik 2,3 tys. zł - różne źródła)
2024 - 290 euro (kurs 4,3) = 1242 zł (saletra wtedy 2 tys. zł, mocznik 1,8 tys. zł - różne źródła)
2025 - 330 euro (kurs 4,25) = 1402 zł (w Polsce saletra ok. 1,6 tys. zł, mocznik 2,1 tys. zł - źródło Farmer)
2026 - 392 euro (kurs 4,37)= 1713 zł (w Polsce saletra ok. 2 tys. zł, mocznik ok. 2,9 tys. zł - źródło: Farmer)
Paliwo dla Ukrainy po 2,94 zł?
Sprawa zainteresowała także Krajową Radę Izb Rolniczych, która w sprawie m.in. nawozów sprzedawanych na Ukrainę napisała bezpośrednio do premiera, Donalda Tuska.
"Samorząd rolniczy popiera oburzenie rolników w związku z danymi zawartymi w odpowiedziach na zapytanie poselskie i interpelację. Mając na uwadze powyższe, Krajowa Rada Izb Rolniczych zwraca się o pilne wyjaśnienie (...) różnicy cen nawozów sprzedawanych na Ukrainę a cen płaconych przez polskich rolników" - pisze izba.
KRIR pyta premiera także o sprawę paliw sprzedawanych naszemu sąsiadowi przez Orlen. Według danych resortu finansów w 2025 roku eksport oleju napędowego i benzyny z Polski na Ukrainę wyniósł prawie 7,2 mld zł. Za tę kwotę wysłano ponad 2,4 mln ton paliw, co oznacza średnią cenę 2,94 zł za litr. W tej cenie uwzględniona miała być także cena transportu. Nie są to jednak, jak zaznacza resort, "wartości transakcyjne" a jedynie "statystyczne". O wyjaśnienie tych różnic premiera proszą teraz rolnicy. Dodajmy, że przy polskich dystrybutorach litr oleju napędowego w 2025 roku kosztował średnio ok. 6 zł.

Komentarze