Gdy we wtorkowy wieczór z serwerów Urzędu Obwodu Lwowskiego nagle zniknął tekst świeżo przegłosowanej uchwały, w kuluarach polskiej dyplomacji odetchnięto z ulgą. Lwowska Rada Obwodowa, głosami 52 radnych, ustanowiła rok 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza z OUN. Reakcja Warszawy była natychmiastowa i wysoce krytyczna – od Ministerstwa Obrony Narodowej, przez IPN i BBN, aż po Ambasadę RP w Kijowie.
Wiceszef MSZ Marcin Bosacki zapewnił w mediach, że strona polska otrzymała obietnicę od najbliższych współpracowników Wołodymyra Zełenskiego, iż prowokacyjna uchwała nie wejdzie w życie.
Jednak dla wielu polityków w Polsce obietnice skryte za dyplomatycznym parawanem to za mało. Najostrzejsza i uderzająca w same fundamenty bieżącej polityki krytyka nie nadeszła z ministerialnych gabinetów przy Alei Szucha, lecz z wschodniej granicy – z Chełma.
Prawda przeciw wygodnej narracji
Prezydent Chełma Jakub Banaszek w serii bezkompromisowych wpisów w mediach społecznościowych rozbił oficjalną narrację o „incydencie” czy „rosyjskiej prowokacji hybrydowej”. Wskazał na konkretne nazwiska, partyjne szyldy i powiązania, które łączą lwowską uchwałę bezpośrednio z elitami rządzącymi w Kijowie oraz... polityczną rodziną w Brukseli i Warszawie.
– Za tą decyzją stoją ukraińscy politycy ugrupowań odwołujących się do europejskich wartości. Europejskie wartości nie mogą kończyć się tam, gdzie zaczyna się pamięć o polskich ofiarach – podkreśla prezydent Chełma.
Banaszek zwraca uwagę na fakt, który w Warszawie próbowano przemilczeć: na czele Lwowskiej Rady Obwodowej stoi Jurij Chołod – polityk ugrupowania Sługa Ludu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Z kolei bezpośrednim inicjatorem uchwały był Światosław Szeremeta z partyjnej frakcji Europejska Solidarność byłego prezydenta Petro Poroszenki.
To właśnie postać Szeremety budzi największe kontrowersje. Jak ujawnia prezydent Chełma, Szeremeta – człowiek, który w przeszłości posiadał zakaz wjazdu do Polski – kieruje lwowskim przedsiębiorstwem komunalnym „Dola”. To właśnie tej firmie polski rząd wydał zgodę na prowadzenie prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych na terenie Polski, m.in. w Łaskowie w powiecie hrubieszowskim.
„Nie sprowadzajmy wszystkiego do rosyjskiej dezinformacji”
W polskiej przestrzeni publicznej szybko pojawiły się głosy ze strony koalicji rządowej sugerujące, że sprawa czczenia Szuchewycza – architekta rzezi wołyńskiej, odpowiedzialnego za śmierć ponad 60 tysięcy Polaków – jest elementem wojny psychologicznej Kremla.
Jakub Banaszek stanowczo odrzuca próbę zamknięcia ust krytykom za pomocą „straszaka dezinformacji”.
– Obudźmy się i zacznijmy rozmawiać o faktach. Polityczne fikołki nie rozwiążą problemu. Kwestia upamiętnienia UPA to konkretne okoliczności wymagające wyjaśnienia, a nie sprowadzania całej dyskusji do rosyjskiej dezinformacji – punktuje samorządowiec.
Prezydent Chełma precyzyjnie przy tym rozdziela dwie kluczowe kwestie: rację stanu i geostrategię od polityki historycznej oraz godności narodowej.
– Ukraina musi wygrać wojnę z Rosją. Polska powinna ją wspierać, ponieważ leży to w naszym interesie bezpieczeństwa. Ale wsparcie Ukrainy nie oznacza rezygnacji z własnej pamięci historycznej, godności i prawa do stanowczego sprzeciwu wobec gloryfikowania organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach – zaznacza Banaszek.
Gospodarz Chełma ostrzega przed wiecznym odkładaniem spraw trudnych na potem: „Najpierw wojna, później odbudowa, następnie problemy wewnętrzne i integracja europejska. Zawsze znajdzie się argument, że to nieodpowiedni moment”. Tymczasem po stronie ukraińskiej od lat znajdują się środki i wola polityczna na budowanie narracji opartej na postaciach OUN-UPA, podczas gdy polskie rodziny od ponad 80 lat bezskutecznie czekają na chrześcijański pochówek swoich bliskich.
Apel do Donalda Tuska: Czas użyć instrumentów
W swoich słowach Jakub Banaszek skierował też apostrofę bezpośrednio do szefa polskiego rządu. Wskazał na polityczny kontekst międzynarodowy, który daje Warszawie potężne narzędzia nacisku.
– Inicjator wniosku jest członkiem Europejskiej Solidarności, która należy do Europejskiej Partii Ludowej – tej samej, do której należy partia Donalda Tuska. Panie Premierze, proszę nie bagatelizować tej sprawy poprzez sprowadzanie tej inicjatywy do „jakichś tam radnych” – apeluje prezydent Chełma.
Banaszek podkreśla, że szef polskiego rządu ma wszelkie dyspozycje polityczne i dyplomatyczne, by wymóc na partnerach z Kijowa i Brukseli definitywne zarzucenie polityki gloryfikowania postaci odpowiedzialnych za ludobójstwo.
– Jako Premier Rzeczypospolitej Polskiej ma Pan taki obowiązek i prawo. No chyba, że Europejska Partia Ludowa akceptuje fakt, że jej członkowie czczą bandytów, morderców i ludobójców – kończy gorzko Banaszek.
Egzamin z partnerstwa
Sprawa uchwały Lwowskiej Rady Obwodowej pokazała fundamentalną słabość dotychczasowego modelu relacji polsko-ukraińskich. Chociaż dyplomatyczny nacisk doprowadził do obietnicy wycofania uchwały, w całej sprawie pozostaje, delikatnie mówiąc niesmak.
Dopóki w Kijowie i Lwowie nie nastąpi głęboka refleksja, a decyzje historyczne będą uzależniane od bieżących interwencji warszawskich dyplomatów, relacje obu narodów będą budowane na piaszczystym fundamencie. Wokół prawdy historycznej nie da się bowiem bez końca prowadzić uników – co trafnie, dobitnie i bez owijania w bawełnę przypomniał głos z Chełma.

Komentarze