Zbliżają się Dziady i Halloween. To dobry moment, żeby przyjrzeć się miejscom, które od lat uchodzą za nawiedzone. W samym Lublinie jest ich przynajmniej kilka. Opuszczone domy, niedokończone budowy, stare kamienice, a nawet popularna galeria handlowa. Każde z tych miejsc ma swoją legendę. Jedne opowieści sięgają kilkuset lat wstecz. Inne narodziły się całkiem niedawno. Często za sprawą plotek. Postanowiłem sprawdzić, co naprawdę kryje się za historiami o duchach.
W opuszczonym domu przy ulicy Jankowskiego, niedaleko Alei Kraśnickich, mają pojawiać się tajemnicze postacie. Jedna z nich przypomina małą dziewczynkę. Według legendy działała tam sekta, której członkowie zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Tymczasem na miejscu spotkaliśmy świadka, który twierdzi, że dokładnie wie, kto, bo przecież nie co, straszył ludzi naprzeciwko Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego imienia Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie.
Z kolei niedokończony biurowiec przy ulicy Matki Teresy z Kalkuty miał być miejscem samobójstw, satanistycznych rytuałów i egzorcyzmów. Miejscowi opowiadają o przeklętych murach. Też pojechaliśmy na miejsce.
Swojego ducha ma mieć także lubelska Plaza. Pracownicy nocnych zmian mieli widywać zjawy na korytarzach, a na podziemnym parkingu regularnie uruchamiały się alarmy ostrzegające przed nieistniejącym zagrożeniem. Galeria powstała na terenie dawnego niemieckiego obozu pracy. Jej budowie towarzyszyły tragiczny wypadek i poważne problemy techniczne.
Nie brakuje opowieści o Białej Damie na Zamku Lubelskim, duchu żydowskiego kupca na ulicy Grodzkiej czy zakapturzonym mnichu, który ma przemierzać krużganki klasztoru Dominikanów. Na cmentarzu przy Lipowej podobno płacze krwawymi łzami kamienny anioł.
Poza Lublinem jest równie ciekawie. W ruinach zamku w Krupem duch szlachcica ma pilnować ukrytych skarbów. W Izbicy, w domu przy ulicy Lubelskiej, podobno słychać krzyki dzieci, a ze ścian sączy się krew. W pałacu Małachowskich w Nałęczowie pojawiać się ma Czarna Dama, która bezskutecznie poszukuje zmarłej córki. W Klemensowie słychać ponoć płacz zamurowanej żywcem księżnej. Są jeszcze tajemniczy pies na kirkucie w Kazimierzu Dolnym, zjawy w Kluczkowicach i duch kobiety na cmentarzu w Gołębiu. A w Chełmskich Podziemiach Kredowych mieszka Bieluch, legendarny biały niedźwiedź, którego akurat naprawdę można spotkać.
W najnowszym odcinku „Strychu Mazurka” naprawdę odwiedzam lubelskie miejsca uchodzące za nawiedzone i przyglądam się legendom z całego regionu. Sprawdzam, skąd wzięły się opowieści o duchach, co wydarzyło się tam naprawdę i dlaczego niektóre historie przetrwały całe pokolenia. Są tragiczne wydarzenia, historyczne tajemnice, zwyczajne awarie i plotki, które z czasem obrosły w coraz bardziej fantastyczne szczegóły. Czy w Lublinie rzeczywiście straszy? Obejrzyjcie!
Komentarze