• Tamten pechowy dzień zapamiętasz zapewne na długo...
- Kontuzja dopadła mnie 25 lutego 2002 roku w trakcie wyjazdowego meczu z ŁKS w Łodzi. Okazało się, że mam zerwanie wiązadła krzyżowego przedniego kolana z uszkodzeniem łękotki i chrząstki. Od tamtej pory przeszłam pięć operacji, w tym dwie rekonstrukcje wiązadła. Ostatni raz w marcu. Na pierwszą operację pojechałam do kliniki doktora Schenka w Austrii. Tam też miałam robioną dwukrotnie artroskopię kolana. Potem jeszcze raz powtórzono taki zabieg we Wrocławiu u doktora Tomasza Andrzejewskiego i tam też poddałam się kolejnej rekonstrukcji wiązadła.
• Kto za to wszystko płaci?
- Proszę o inne pytanie.
• Może jednak...
- Niechętnie o tym mówię... Pierwszą operację opłacił mi szef Meblotapu Waldemar Gębski. Podobnie było z kosztami za rehabilitację po pierwszym zabiegu i kolejnym. Za następne zabiegi płaciłam już sama. Potem otrzymałam jeszcze raz niewielką pomoc z klubu, ale od marca b.r. ponownie wszystko jest na mojej głowie, a raczej w mojej kieszeni. We Wrocławiu mieszkam nieprzerwanie od grudnia ubiegłego roku. Na zajęciach rehabilitacyjnych ciężko pracuję. Zrobię wszystko co w mojej mocy by wrócić na parkiet. A jestem pewna, że wrócę do koszykówki na najwyższym poziomie. To jest moje marzenie i cel życia. W tej walce mocno wspierają mnie moja najbliższa rodzina i bez względu na finał, jestem jej strasznie wdzięczna.
• Zajęcia rehabilitacyjne chyba nie wypełniają ci całych dni...
- W wolnych chwilach... w sumie się nudzę. Dużo czytam, oglądam telewizję i wyszukuję ciekawostki w internecie. Stąd mam rozeznanie co dzieje się w Meblotapie i w innych klubach w kobiecej ekstraklasie. Tęsknie za rodziną, koszykówką i koleżankami z zespołu. Nie zapominam o nauce. We wrześniu kończy mi się urlop dziekański i od października wznawiam naukę na czwartym roku resocjalizacji.
• Na kiedy planujecie z lekarzami powrót do treningów?
- Nie wcześniej niż w styczniu. Nie jest to moje widzimisie i obiecany kolejny powrót. Ta decyzja jest uzgodniona z lekarzami i w lutym chciałabym już grać.
• Nie boisz się, że w obecnym układzie kadrowym ciężko będziesz musiała walczyć o miejsce w zespole po tak długiej przerwie?
- Zdaję sobie sprawę, ale to jest mój cel i nie mam zamiaru się poddawać. Znam nowe zawodniczki i wysoko cenię ich umiejętności. Anna Piątkowska i Anna Szyćko to dziewczyny jedne z najlepszych na swoich pozycjach w kraju. Oksany Dołgorukowej nie trzeba przedstawiać. Wysoki poziom reprezentują także Ania Kędzior i Ania Pamuła. Nie znam tylko możliwości ostatniego wzmocnienia jakim jest Tatiana Łowiec, ale ja lubię rywalizację z mocnymi, a nie z przeciętnymi zawodniczkami.
• Jaki cel postawiłabyś przed koleżankami z Meblotapu, w kontekście tak dobrej oceny ich umiejętności?
- Po ubiegłym sezonie pozostał niedosyt. Skład był mocny, ale miejsce poniżej oczekiwań. W tym sezonie trener Depta ma po raz pierwszy tak wcześnie prawie komplety zespół - brakuje jedynie obiecanej mu centerki. To musi zaprocentować. Mistrzem będzie Lotos, a o dalsze miejsca rywalizować będą Pabianice, Wisła, Polkowice i ... Meblotap. Nie mam jednak żadnego rozeznania i informacji o beniaminkach.
Rozmawiał Andrzej Frączkowski
Agnieszka Pazur urodziła się w Lubartowie, gdzie skończyła podstawówkę, rozpoczynając przy okazji szkolną przygodę z koszykówki. Średnie wykształcenie zdobywała w XIV LO przy ul. Radzyńskiej w Lublinie. Prawdziwe treningi rozpoczęła w lubelskim AZS pod okiem obecnego szkoleniowca Meblotapu Sławomira Depty. Jego największe sukcesy były zawsze związane z Agnieszką. Była duszą lubelskiego zespołu, od szeregu lat grającego w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej. Przez dwa sezony była członkinią kadry narodowej i olimpijskiej seniorek. W trykocie z Białym Orłem w pierwszej reprezentacji narodowej seniorek grała 23 razy. Teraz niestety od osiemnastu miesięcy leczy kontuzję i na stałe przebywa we Wrocławiu.
Komentarze