• Dlaczego nie dogadałeś się z Górnikiem?
– Górnik chciał mnie wypożyczyć, a ja byłem zainteresowany tylko definitywnym transferem. I do Widzewa przeszedłem właśnie na takiej zasadzie. Kontrakt podpisałem na dwa lata.
• Nie żałujesz takiego wyboru?
– To się dopiero okaże. Górnik na pewno jest poukładanym, dobrze zorganizowanym klubem.
• Dlaczego nie wyszło ci w poprzednim klubie, w Płocku?
– Na pewno nie miałem tam najlepszego okresu. Brakowało mi wsparcia trenera, który by na mnie stawiał. W dodatku desygnował mnie na lewą pomoc. A to na pewno nie jest moja pozycja na boisku.
• To o Mieczysławie Broniszewskim, a Mirosław Jabłoński?
– Chyba też nie pasowałem do jego koncepcji. Poza tym miał wielu zawodników na boki pomocy i do ataku. Jednak przed moim odejściem powiedział mi, że to nie on naciskał, abym odszedł. Widocznie taką decyzję musieli podjąć prezesi.
• A w końcu na której z pozycji czujesz się najlepiej?
– Na pewno nie na lewej pomocy. Pozostaje prawa pomoc lub atak. Lecz w napadzie dawno już nie występowałem. Myślę, że potrzeba by mi było kilku spotkań, aby na dobre oswoić się w tej formacji.
• Miałeś również inne propozycje poza łódzką?
– Owszem, ale wolę o nich nie mówić, bo dziś są nieaktualne, ale może jeszcze kiedyś...
• Nie bałeś się przejść do Widzewa, znając jego wcześniejsze i obecne perturbacje?
– Chciałem przede wszystkim grać w pierwszej lidze i wyrwać się z Płocka, gdzie klimat był wyjątkowo niezdrowy.
• Jak oceniasz swoją obecną formę?
– Niezręcznie wystawiać noty samemu sobie. Z pewnością nie mogę być bardzo zadowolony. Myślę, że z tygodnia na tydzień będzie coraz lepiej.
• Dlaczego Widzew tak słabo wystartował w tym sezonie?
– Po prostu zabrakło nam fartu. Tego, na co nie może narzekać Górnik Łęczna. W każdym meczu byliśmy bliscy zwycięstwa i gdyby się udało, dziś pewnie rozmawialibyśmy z innych pozycji. Stracić dwa punkty w końcówce ze Świtem, przy prowadzeniu 2:0, było dużą sztuką. Tak samo z Katowicami, ale w 85 min nie wykorzystaliśmy świetnej okazji. Z Odrą w Wodzisławiu też graliśmy dobrze, lecz piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe i za wrażenie artystyczne nikt punktów nie daje.
• Punkty traciliście w ostatnich minutach. Źle zostaliście przygotowani?
– Trudno to stwierdzić. Może nie było wielkiego spokoju, bo w takim jak obecnie liczebnym składzie, zaczęliśmy trochę późno zajęcia. Być może teraz odgrywa to jakąś rolę.
• Słusznie zrobiono zwalniając Andrzeja Kretka?
– To nie moja działka.
• Zatraciłeś skuteczność. Trochę tych sytuacji w trzech kolejkach miałeś...
– Ze skutecznością u mnie nigdy nie było dobrze. Nie jestem typowym snajperem. Nawet w Łęcznej tak było. Miałem sporo sytuacji, ale też ich wszystkich nie wykorzystywałem. Pewnie, że bardzo bym chciał znowu strzelać gole.
• Jak oceniasz dotychczasową postawę Górnika Łęczna?
– Na pewno ciężko będzie nam go pokonać. Stara prawda mówi, że zespół buduje się od tyłów i tak zrobiono w Łęcznej. Defensywa Górnika spisuje się bardzo dobrze, a z tak grającą drużyną, cofniętą, trudno się wygrywa.
• Górnik jest na czele, a Widzew w dole tabeli. Kto zatem zwycięży?
– Może to Widzew sprawi niespodziankę i pokona wicelidera? Jednak będzie ciężko, bo zespoły na wyjazdach przeważnie się bronią i czyhają tylko na kontry. Górnik już to zademonstrował.
• Istnieje powiedzenie, że nikt ci tyle nie da, co obieca Widzew. Tak jest rzeczywiście?
– Na pewno nie jest różowo. Trudno mówić o jakichś zaległościach, bo to dopiero początek mojego pobytu w tym klubie. Ale mam nadzieję, że wszystko będzie odbywało się w porządku.
• Odszedł trener, przybyli nowi piłkarze. Nie obawiasz się
utraty miejsca w podstawowym składzie?
– Nikt miejsca nie przyznaje na wyrost. Jeśli na moich pozycjach będą lepsi, to nie widzę problemu. A gdybym usiadł na ławce, to na treningach w następnym tygodniu postarałbym się udowodnić, że to na mnie warto postawić.
Reklama













Komentarze