Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lider poskromiony w Poznaniu!

Reiss... strzelił trzy. Wprawdzie nie \"Królewskie”, jak w telewizyjnej reklamie, ale strzelił niewątpliwie. Swoje dorzucili Ślusarski i Piskuła, i Lech Poznań pokonał naszego lidera 5:1. \"Jedynka” po stronie Łęcznej to zasługa Mirka Budki.
Lider poskromiony w Poznaniu!
(Maciej Stępniewski)
- Musimy zagrać tak jak Wisła, tak jak Groclin - mówił przed meczem trener Lecha Czesław Michniewicz, nie dopuszczając myśli o stracie punktów na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Szkoleniowiec Górnika Jacek Zieliński, jak zwykle z pokorą i rozwagą przewidywał ciężką walkę, uważając, że tabela wcale nie jest stuprocentowym odzwierciedleniem możliwości obydwu zespołów. - Musimy natomiast zneutralizować mocne strony rywala - dodał - a tych atutów nie brakuje: Piotrek Reiss w ataku, bardzo dobra pomoc z Madejem, Grzelakiem, czy Piotrkiem Świerczewskim, który na pewno grac w piłkę potrafi; chyba nikt w to nie wątpi. Słowa obydwu trenerów okazały się niestety prorocze, bo już w 13 min lechici prowadzili 1:0. Po stracie piłki przed polem karnym poznaniaków, gospodarze skontrowali lewym skrzydłem, Piotra Reissa sfaulował w narożniku pola karnego Maciej Pastuszka i sędzia Jacek Granat nie miał wątpliwości - \"jedenastka”. Poszkodowany sam bezbłędnie wymierzył sprawiedliwość, Robert Mioduszewski był bez szans. Już wcześniej Lech od początku nastawiony na ofensywna grę, sprawiał kłopot łęczyńskim defensorom. M.in. w 10 min Artur Kościuk w ostatniej chwili zablokował piłkę przy lobie Reissa, wychodzącego sam na sam z Mioduszewskim. Po stracie gola obraz gry nie zmienił się, nadal atakował Lech, a Górnik nie potrafił utrzymać piłki z dala od swego pola karnego. Tym bardziej skonstruować groźnej akcji. Jedyne co można zapisać po stronie plusów, to kilka niegroźnych (niestety) strzałów z dystansu. Tylko jedyny raz w światło bramki strzelił Sylwester Czereszewski, z daleka. W 25 min z rzutu wolnego z 25 m płasko, ale za lekko strzelał Mirosław Budka. Do wybitej piłki dopadł Paweł Bugała, ale i on nie trafił tak jak trzeba. Coraz bardziej pewny siebie Lech podwyższył na 2:0 w 37 min. Przy bocznej linii boiska Grzegorza Bronowickiego ograł Łukasz Madej, podbiegł kilka metrów i mocno dośrodkował na pole karne. Tam, zostawiony bez opieki Reiss uderzeniem z woleja, z 8 m, znów nie dał szans bezbronnemu Mioduszewskiemu. - Mieliśmy jak najdłużej nie stracić gola i jak najdłużej utrzymywać się przy piłce - takie były założenia - stwierdził Artur Kościuk w drodze do szatni. Jak zostały zrealizowane? - wiadomo. Ale grać trzeba było dalej. Niestety... W 52 min tuż obok słupka główkował Nawrocik, po znakomitym podaniu Lasockiego. W 61 min było jednak 3:0. Bartosz Rachowski był już przygotowany do zastąpienia Roberta Mioduszewskiego zgłaszającego kontuzję. Ale nie było przerwy w grze; a i Robert nawet w pełni sił chyba nie dałby rady przy strzale Reissa. Uderzenie było niezwykle precyzyjne. Piłkę znów otrzymał od Madeja i huknął tuż przy słupku! O mały włos Rachowski miałby fatalny debiut w ekstraklasie, bo Madej w 68 min, tuz po wejściu Bartka na boisko, zza szestnastki trafił w poprzeczkę. Później nie było niestety lepiej. W 78 min po strzale z wolnego Budki Piątek odbił piłkę, ale z kąta Andrij Griszczenko nie trafił z dobitki do pustej bramki. Niespodziewanie honorowy gol jednak padł. Grzegorz Skwara dograł na pole karne, tam Rafał Lasocki skiksował, podając do Budki, który z kilku metrów huknął w okienko bramki Piątka. Odpowiedź gospodarzy była jednak błyskawiczna - Bartosz Ślusarski po kontrze z 25 m przelobował zbyt daleko wysuniętego Bartka Rachowskiego. I na tym się nie skończyło, bo po kolejnej składnej akcji kolejny wprowadzony zawodnik Lecha - Piskuła, wykorzystał sprytne odegranie Reissa i ustalił wynik na 5:1. Bramki: 1:0 - Reiss w 37 min z karnego; 0:2 - Reiss w 37 min; 0:3 - Reiss w 61 min; 1:3 - Budka w 86 min; 1:4 - Ślusarski w 88 min; 1:5 - Piskuła w 90 min. Lech: Piątek - Kaczorowski, Mowlik, Bosacki, Lasocki - Madej (81 Zakrzewski), Świerczewski (75 Piskuła), Scherfchen, Grzelak - Reiss, Nawrocik (69 Ślusarski). Górnik: Mioduszewski (68 Rachowski) - Jaroszyński, Kościuk, Boguś - Pastuszka (46 Szymanek), Soczewka, Budka, Bugała, G. Bronowicki - Czereszewski (64 Griszczenko), Skwara. Sędziował: Jacek Granat z Warszawy. Widzów 10.000. Żółte kartki: Mariusz Mowlik, Piotr Świerczewski, Maciej Scherfchen (Lech); Maciej Pastuszka, Artur Kościuk (Górnik).

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama