Królewskie rządzi - trzy strzelili!
Pierwszy w rundzie wiosennej mecz Górnika Łęczna na własnym boisku zakończył się przegraną 0:3.
Legia pokazała gospodarzom miejsce w ligowym szyku.
- 21.03.2004 21:50
Zimny prysznic na powitanie wiosny w Łęcznej. Legia w bezdyskusyjny sposób zainkasowała pełną pulę, przez cały mecz w stu procentach kontrolując wydarzenia na boisku. Choć z pewnością duży wpływ na przebieg meczu miał szybko zdobyty przez gości gol. Legia, jak w popularnej reklamie piwa Królewskie, które jest sponsorem warszawskiego zespołu i które reklamuje się na jej koszulkach, strzeliła Górnikowi trzy gole.
Po bezbramkowym remisie w Płocku łęczyńskiemu trenerowi posypała się defensywa. Za kartki musiał pauzować czyszczący pole Piotr Soczewka. Kontuzja wyeliminowała Artura Kościuka. - Prawdopodobnie mam pękniętą łękotkę. W poniedziałek jadę do Łodzi \"pod nóż”, tam gdzie był Marcin Boguś. Dwa, może trzy tygodnie będę musiał pauzować - powiedział zafrasowany \"Kostek”. Do tego, do samego końca ważył się również na szali (nie mylić z piłkarzem gości Wojciechem Szalą) udział w meczu Ireneusza Kościalniaka, poturbowanego przed tygodniem przez \"Nafciarzy”.
Kto zagra? Zastanawiano się przed pierwszym gwizdkiem. Wszystkie wątpliwości rozwali jeszcze przed rozgrzewką piłkarze, którzy siedzieli w boksie rezerwowych. Wśród nich był Piotr Jaroszyński. - Nie grasz? To zaskoczenie... - zagadnęliśmy zdziwieni. - Cóż, mogę chyba powiedzieć to samo - odparł wyraźnie bez humoru \"Jarosz”.
Na trybunach zasiadł też Sylwester Czereszewski, który na meczu pojawił się ze swoim przyjacielem Wojciech Hadajem. Oczywiście spiker z ul. Łazienkowskiej i wielki kibic Legii typował zwycięstwo swojej drużyny 1:0. \"Czereś” tylko na to wzruszył ramionami i stwierdził krótko - Przecież Legia to jego \"żona”.
Mecz rozpoczął się uroczyście od życzeń i wręczenia kwiatów Jackom Zielińskim. Ten z Górnika właśnie dziś - 22 marca - obchodzi 43. urodziny, a ten z Legii wczoraj rozegrał 390. oficjalny mecz w warszawskim barwach i wyrównał osiągnięcie legendarnego Kazimierza Deyny. I już pięć minut później okazało się, że znacznie więcej powodów do radości będzie miał ten drugi. Aleksandar Vuković posłał wysokiego loba na pole karne, Piotr Włodarczyk spokojnie skleił piłkę, minął Veljko Nikitovicia i bez problemów z bliska pokonał Roberta Mioduszewskiego.
O to gościom właśnie chodziło. Zaczęli dokładnie rozgrywać piłkę, która momentami chodziła jak po sznurku i długo utrzymać się przy niej. Legia zdominowała środek boiska. W ataku bardzo żywiołowy był Marek Saganowski. W 14 min po minięciu dwóch łęcznian strzelił mocno z 20 metrów, ale \"Miodek” w ładnym stylu sparował piłkę. Najlepszą okazję Górnik stworzył w 21 min, lecz z rzutu wolnego Paweł Bugała trafił zaledwie w mur. Po chwili uderzenie Grzegorza Skwary odbił Artur Boruc. W rewanżu w końcówce pierwszej połowy dwukrotnie pokazał się \"Sagan”, ale za pierwszym razem strzelił głową nad poprzeczką, a za drugim szybkim wyjściem niebezpieczeństwo zażegnał Midouszewski. W ostatniej minucie mogło być nawet po meczu, bo w sytuacji sam na sam znalazł się Tomasz Sokołowski I. Klasą jednak ponownie błysnął bramkarz Górnika, odbijając piłkę nogą.
Po zmianie stron miejscowi ruszyli z animuszem i mogli... stracić drugiego gola, gdyby Mioduszewski w pięknym stylu nie zatrzymał uderzenia Łukasza Surmy. Niestety w 57 min nie spisał się już tak dobrze. Z linii końcowej dośrodkował płasko Włodarczyk, \"Miodek” nie przeciął podania i Saganowski z bliska tylko dopełnił formalności. Górnik próbował jeszcze nawiązać walkę, ale w jego poczynaniach nie było widać wielkiej wiary. Zbyt lekko z woleja strzelił Piotr Matys, Skwarę zablokował Jacek Zieliński, a Mirosław Budka dwukrotnie kopnął z rzutów wolnych z dobrych pozycji, ale bez efektów. Gwóźdź do trumny Legia wbiła pięć minut przed fianłowym gwizdkiem. Tomasz Jerzębowski strzelił z dystansu, a pozostawiony bez opieki Saganowski zmienił kierunek lotu piłki.
BRAMKI
0:1 - Piotr Włodarczyk (5), 0:2 - Marek Saganowski (57), 0:3 - Marek Saganowski (85)
SKŁADY
Górnik: Mioduszewski 5 - Kościelniak 4, Nikitović 3, Bożyk 4 - Wolański 3 (72 Smolak), P. Bronowicki 4, Budka 4, Bugała 4 (80 Szymanek), Tupalski 2 (46 Griszczenko) - Matys 4, Skwara 4.
Legia: Boruc - Szala, Zieliński, Jóźwiak - Sokołowski II (86 Magiera), Jarzębowski, Surma, Vuković, Sokołowski I (90 Choto) - Saganowski, Włodarczyk (89 Garcia).
Żółte kartki: Veljko Nikitović, Ireneusz Kościelniak, Mirosław Budka (Górnik) - Marek Jóźwiak, Tomasz Sokołowski I (Legia). Sędziował: Krzysztof Zdunek (Łódź). Widzów: 7000.
Ocena meczu: 3.
Piłkarz meczu (w zespole Górnika): Robert Mioduszewski.
Reklama













Komentarze