Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik
NO TO WŁAŚCICIEL JUŻ MA CIEPŁO W GACIACH DWIE GŁOWY W ODSTĘNIE TYGODNIA
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Nawet złotówki nie daję od dawna na schroniska. Dlaczego? A dlatego że to aktualne przepisy pozwalają by zwierzęta trafiały w przypadkowe ręce. I jeden z efektów ubocznych to przepełnione schroniska. Bo jakiemuś debilowi chcica na pieska przyjdzie. A jak się sierściuch znudzi albo wakacje przyjdą to zwierzę ląduje na bruku. A potem w schronisku. No więc psiarze, sami sobie finansujcie schroniska. Kto ma trochę oleju w głowie, niech nawet złotówki na schroniska nie daje. Póki przepisy się nie zmienią i zwierzęta nie będą trafiać w przypadkowe ręce. Pchlarzy stać na psy to niech finansują schroniska.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Kto na wsi hoduje owczarki belgijskie i skąd wiadomo, że to były psy tej właśnie rasy?
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Kto na wsi hoduje owczarki belgijskie i skąd wiadomo, że to były psy tej właśnie rasy?
 Po co to "Pokerowi" wiedzieć, kto hoduje owczarki? Jeśli zakładać taką hodowlę, to pewnie lepiej na wsi niż w mieście. A jakie to były psy to napewno wie ten, kto je hodował i komu uciekły? Jakieś jałowe pytania zadaje "Poker".
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Kto na wsi hoduje owczarki belgijskie i skąd wiadomo, że to były psy tej właśnie rasy?
Po co to "Pokerowi" wiedzieć, kto hoduje owczarki? Jeśli zakładać taką hodowlę, to pewnie lepiej na wsi niż w mieście. A jakie to były psy to napewno wie ten, kto je hodował i komu uciekły? Jakieś jałowe pytania zadaje "Poker".
 O ? Rozdrażniło cię moje pytanie? To znaczy, że warto się temu przyjrzeć. Jeśli możesz to odpowiedz mi. Jeśli nie, to dlaczego? W artykułach o tej tragedii kilkakrotnie była wymieniana rasa psów. Stąd moje pytanie. I ponawiam je. 
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Kto na wsi hoduje owczarki belgijskie i skąd wiadomo, że to były psy tej właśnie rasy?
Po co to "Pokerowi" wiedzieć, kto hoduje owczarki? Jeśli zakładać taką hodowlę, to pewnie lepiej na wsi niż w mieście. A jakie to były psy to napewno wie ten, kto je hodował i komu uciekły? Jakieś jałowe pytania zadaje "Poker".
O ? Rozdrażniło cię moje pytanie? To znaczy, że warto się temu przyjrzeć. Jeśli możesz to odpowiedz mi. Jeśli nie, to dlaczego? W artykułach o tej tragedii kilkakrotnie była wymieniana rasa psów. Stąd moje pytanie. I ponawiam je.
  Głupawe te pytania i wcale nie "warto się przyjrzeć". Jest oczywiste, że właściciel hodowli psów rasowych, z których dwa mu uciekły, zna ich rasę. Pisano już o tym w nawiązaniu do tego "Pokera". A tu "Poker" teraz oznajmia, że jego pytanie, skąd zna się rasę, jest cenne i zachęca do "przyglądania się sprawie". Głupota skrajna, godna "polskiego katolika ludowego". Dobrze, że zaprzestał choć wydziwiania, że "hodowla na wsi"...
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.
 Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.[/quote] Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.[/quote]   [quote][quote]W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.
Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.
Nie wiem jak jest w USA bo tam nie byłem. Ale słyszałem że na szczeblu stanowym czy hrabstwa też są dość rygorystyczne przepisy w temacie psów. Przykładowo w Nowym Jorku jest obowiązek smyczy a za brak sprzątania jest mandat w wysokości 300 dolarów. W kilku krajach byłem prywatnie a w kilku służbowo. Ale nie byłem w USA.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.[/quote] Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.[/quote] [quote][quote]W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.
Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.
Nie wiem jak jest w USA bo tam nie byłem. Ale słyszałem że na szczeblu stanowym czy hrabstwa też są dość rygorystyczne przepisy w temacie psów. Przykładowo w Nowym Jorku jest obowiązek smyczy a za brak sprzątania jest mandat w wysokości 300 dolarów. W kilku krajach byłem prywatnie a w kilku służbowo. Ale nie byłem w USA.
 Z tym się można zgodzić, określone społeczności mogą ustanowić dodatkowe "obostrzenia", np. na obszarze miejskim miasto może ogłosić określone zakazy (o ile nie są niezgodne z prawem ogólnym). Można sobie obejrzeć w TV nagrania p. Millana, pochodzącego z Meksyku amerykańskiego znawcę psów, który umie doprowadzać je do porządku. W Kalifornii, gdzie żyje i pracuje, często widać, jak są prowadzone psy i słychać o psich sprawach... To może być zamiast pobytu w USA, ale też wypadałoby poczytać sobie, jeśli kogoś ta sprawa bardzo obchodzi. Istotniejsze jest jednak to, że psom pozwala się w Polsce na zbyt wiele, a opiekunowie psów nie chcą ponosić odpowiedzialności za szkody związane z obecnością psów wśród ludzi.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.[/quote] Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.[/quote] [quote][quote]W jednej kwestii się zgodzę, takie psy lepiej jednak hodować poza miastem. Wszystko jedno czy to belgijski czy inny. Tego typu psy w mieście raczej nie mają racji bytu. Ale mnie zaskakuje co innego. Byłem w Niemczech, na Islandii, w Wielkiej Brytanii, no trochę świata zjeździłem. Nigdzie nie ma takiej anarchii w kwestii psów jak w Polsce. Nikt kompletnie nie kontroluje kto kupuje psy, ile tych psów kupuje, w jakich warunkach je trzyma. Ludzie prześledzić proponuję choćby rozwiązania islandzkie. Albo norweskie. Tam żeby mieć psa, trzeba mieć kilka papierków np zgodę gminy. A w Polsce nie ma nawet obowiązku chipowania psa. Niedawno czytałem ze gdzieś nad Bałtykiem pies rasy akita odgryzł dzieciakowi ucho. O ile mi wiadomo na plaże gminne jest zakaz wprowadzania zwierząt. Taka ciekawostka, dla porównania, nad Morzem Czarnym w Bułgarii nie widziałem ani jednego psa. A u nas nad Bałtykiem psów na plaży więcej niż ludzi.
Nie było wzmianki o USA, gdzie bodaj jest w tej sprawie podobnie jak w Polsce (nie ma bodaj obowiązku wszczepiania chips, nie trzeba prosić urzędników o zezwolenie na posiadanie psa). Różne zakazy mogą nakładać właściciele miejsc, w których można by myśleć o obecności psów. Tyle, że zdrowie się ceni i można "puścić z torbami" tego, czyj pies zaszkodził komuś na zdrowiu. Zgoda, że w Polsce pozwala się  psom (i ich właścicielom) na zbyt wiele, np. obsrywanie trawników, straszenie ludzi nagłym szczekaniem, bieganie bez smyczy tam, gdzie są ludzie itd.
Nie wiem jak jest w USA bo tam nie byłem. Ale słyszałem że na szczeblu stanowym czy hrabstwa też są dość rygorystyczne przepisy w temacie psów. Przykładowo w Nowym Jorku jest obowiązek smyczy a za brak sprzątania jest mandat w wysokości 300 dolarów. W kilku krajach byłem prywatnie a w kilku służbowo. Ale nie byłem w USA.
Z tym się można zgodzić, określone społeczności mogą ustanowić dodatkowe "obostrzenia", np. na obszarze miejskim miasto może ogłosić określone zakazy (o ile nie są niezgodne z prawem ogólnym). Można sobie obejrzeć w TV nagrania p. Millana, pochodzącego z Meksyku amerykańskiego znawcę psów, który umie doprowadzać je do porządku. W Kalifornii, gdzie żyje i pracuje, często widać, jak są prowadzone psy i słychać o psich sprawach... To może być zamiast pobytu w USA, ale też wypadałoby poczytać sobie, jeśli kogoś ta sprawa bardzo obchodzi. Istotniejsze jest jednak to, że psom pozwala się w Polsce na zbyt wiele, a opiekunowie psów nie chcą ponosić odpowiedzialności za szkody związane z obecnością psów wśród ludzi.
A i owszem, mnie obchodzi. A gdzie są te nagrania dostępne? Na YouTube?
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz

Dodaj odpowiedź:

Przerwa techniczna ... ...