Quantcast

Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Uczeń jest jak studnia bez dna

Utworzony przez tez ojciec, 29 października 2007 r. o 06:48 Powrót do artykułu
Ja też wydaję pieniądze na naukę swoich dzieci. jestem z tego zadowolony, bo zawsze wolałem mieć dzieci niż samochód.Za to co ta biedna mama wydała na kosmetyki też można kupić samochód.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Czy to znaczy, że nauczyciele powinni zaprzestać organizowania wycieczek (to i dobrze, bo są dla nich niepłatne), wyjść do kina, teatru, muzeum, itp? Jak to zrobić bez kosztów? Czy dzieci zobaczyłyby "kawałek" kultury, gdyby nie szkoła?. Rozumiem, że można obejść się bez wpłat na Radę Rodziców (choc to i tak ustalaja rodzice), bo po co komu nagrody i dopłaty do wycieczek właśnie. Nawet na ksero trzeba płacić, bo szkoda lekcji na przepisywanie testów i zadań.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Jestem nauczycielem i mam dość chodzenia z dziećmi do kina, teatru, a przede wszystkim jeżdżenia na wycieczki. Nikt za to nie płaci, za sprawowanie opieki na dziećmi w czasie wycieczki nie otrzymujemy żadnych pieniędzy. Niech rodzice chodzą sami ze swoimi dziećmi do kin, teatrów itp.... może ktoś ich wpuści za darmo.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Jestem ojcem dziecka uczącego się w jednej z lubelskich szkół podstawowych. Co chwilę dowiadujemy się od dyrekcji szkoły, że nie ma pieniędzy praktycznie na nic. Rada rodziców jest traktowana przez pania dyrektor jak tuba, której obowiazkiem jest nagłasnianie potrzeb szkoły. A rodzice jak potencjalne źródło finansowania. Tylko dlaczego do cholery mam płacić? Przecież moje dziecko uczęszcza do szkoły publicznej! Dlaczego, oprócz kosztów związanych z zakupem książek, pomocy naukowych i wydatków związanych z nauka, mam płacić na bierzące potrzeby szkoły? To nie jest szkoła prywatna, w której czesne jest powszechnie akcetowanym obowiązkiem! I tak musze ponosić dodatkowe koszty związane z kształceniem (płacę za dodatkowe lekcje angielskiego), bo szkoła nie ma forsy na zwiększenie ilości godzin tego języka a nauka sprowadza się do opowieści nauczyciela o jego przygodach życiowych. Tak się składa, że mogę sobie pozwolić na wnoszenie takich opłat i to robię. Ale części rodziców po prostu na to nie stać.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
To jest po prostu szok. Czy ze szkoły znikną wszelkie wycieczki, spotkania integracyjne, konkursy? Jaki będzie poziom naszych dzieci jeśli nauczyciel bedzie miał do dyspozycji tylko kredę i tablicę. Wiele dzieci tylko poprzez wycieczki może wyjechać do ciekawych miejsc w Polsce. Rodzice, czy wiecie, że obecnie większość szkół nawet nie stać na papier do ksero. Stawki na komitet ustala rada rodziców i 4 zł na miesiąc to chyba nie jest aż tak wielki wydatek.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
To, że szkoła nie ma forsy, jest zasługą samorządu miasta i rządu polskiego a nie winą szkoły. Gdyby źle gospodarowała funduszami (mikrymi zresztą bardzo), na pewno Rada Miasta zauważyłaby to.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Proszę spytać ile za komitet życzy sobie Zespół Szkół Artystycznych przy ulicy Muzycznej. Młodzież jest zmuszana do dużych nakładów finansowych podczas zajęć na pędzle, farby i inne środki. A dodatkowo rodzice są łupieni niemiłosiernie przez dyrekcję. Dlaczego są karani za to, że ich dzieci są zdolne. Dodam, że w tym roku wymyślono 20 zlotych miesięcznie a słyszałam, że jeszcze niedawno było 50. Brawo kuratorium.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Bez przerwy sa jakies składki, a to na papier, a to na komitet, samorząd uczniowski, występ teatrzyku przyjezdnego itp, nie wytrzymanie z tą bezpłatną nauką. A szkoła to worek bez dna, nigdy na nic nie ma pieniędzy mimo że na płace daje rząd, na utrzymanie budynków, sprzętu i administracji - samorząd, więc nic nie rozumiem. A rodzice to niby skąd mają nabrać ? Jeszcze bez przerwy nauczyciele szukają dodatkowych wydawnictw, które niby to same nauczą nasze dzieci. I jak tu zabronić dziecku kupić, jak pani powiedziała, że z tego będzie sie korzystać (oprócz podreczników). dobrze, że w końcu kuratorium się za ten proceder wzięło.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
mylisz pojecia, Wycieczki sa dobrowolne, chcesz, to dzieco jedzie, nie chcesz, to nie, a na komitet zbiera się "dobrowolnie-przymusowo" i te pieniadze ida na jakąś tam czekoledję na choinkę> czy ona werta jest 40 zł? Mam 3 dzieci, cały czas płaciłam na ten komitet, i żadno moje dziecko nie dostało dofinansowania do wycieczki ani innego "prezentu od szkoły". jesli dziecko chce wystartować w konkursie przedmiotowym, musi wpłacić 5 zł. za co? za to ze jest ambitne? czy aby wszyscy uczestnicy złozyli się na nagrody dla zwycięzców? prawie jak teleturniej. I z tym właśnie się nie zgadzam. a nie z opłatą za wycieczkę.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
no, bez przesady, idąc jako opiekun nie płacisz za nic i jeszcze chcesz dodatkowych pieniędzy? Robisz to za pensję, a koszty twojej wyprawy pokrywają rodzice dzieci. A że jest odpowiedzialność - zgoda, ale taki masz po prostu zawód. Wybór należał do ciebie.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Niech Ci, ktorzy są przeciwni wszelkim formom wspierania szkoły niech opiszą jak widzą przyszłość szkoły. Może to być nawet ciekawe. Z artykułu wyczuwa się atak na szkoły, rady rodziców, przecież ani nauczyciele, ani dyrekcje nie korzystają z pieniędzy złożonych przez rodziców.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
W III LO, opłata za komitet rodzicielski wynosi 20zł miesięcznie!!!!! Rodzice informowani są o tym w taki sposób, aby byli przekonani, że brak opłaty negatywnie wpłynie na obraz dziecka i całej klasy. Bo rada rodziców organizuje konkurs dla klas, tak, że dzieci rywalizują, kto zbierze najwięcej składek. Na zebraniu czułam się szantażowana słysząc, że opłata jest moim obowiązkiem i jej brak, to zła wola i niechęć do pomocy własnemu dziecku!!! Przewodniczący Rady Rodziców stwierdził, że Rada musi dofinansowywać wszystko: pomoce naukowe, wycieczki, bilety i hotele dla uczniów - olimpijczyków, remonty, a nawet etat dla szatniarki(!), bo podobno kuratorium na to nie przewiduje pieniędzy!!! Chciałabym, aby ktoś zajął się takim stawianiem sprawy. Podobno w jednej z klas zażądano od rodziców wymiany parkietu w szkole.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
A poza tym lepiej pojsc do kina, zamiast prowadzic lekcje, do ktorych trzeba sie przygotowac, prawda pani nauczycielko?
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
To, że akurat idzie się z dziećmi na coś, czego się wcale nie chce, nie jest przywilejem. Zrezygnowałabym z niego od razu, bo to za duża odpowiedzialność. Np. na takim biwaku, jestem przez 24 godz. odpowiedzialna za dzieciaki, które tylko patrzą, by coś wypić i zapalić albo zaprzyjaźnić się z czatującymi tubylcami. Dziękuję bardzo.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Mam znajomego Anglika, który ma dwójkę dzieci w wieku szkolnymi u którego byłam kilka razy, tam szkoła nie organizuje absolutnie żadnych wyjść, cała odpowiedzialność edukacyjna i finansowa tego typu spoczywa wyłącznie na rodzicach. A czy to dobrze czy źle.....???? Zależy oczywiście dla kogo.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz

Dodaj odpowiedź:

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.