Quantcast

Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Przegrała walkę z rakiem, pogrzeb Angeliki Żelazko

Utworzony przez jacek, 18 stycznia 2011 r. o 11:07 Powrót do artykułu
(*)(*)(*)
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
+++Spoczywaj w pokoju.+++ Aja się pytam gdzie jest ten wasz bug że pozwala na takie cierpienia młodych ludzi,dzieci,matek,ojców,jaki to niby miała przyjąć ten na siebie krzyż za co za niewinność chęć do życia,miłość do świata,rodziców,znajomych,gdzie ta boska sprawiedliwość że dobry niewinny człowiek umiera a takie wszystkie szuje tego świata nic im nie jest.BOGA NIEMA jest los przypadek i tyle.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
To, że człowiek umiera nie oznacza, że Bóg nie ma miłości. Bóg ma największą miłość do człowieka taką, której żaden człowiek nie może dać drugiemu człowiekowi. Kiedyś ten Bóg żył tu na ziemi jako człowiek - z miłości do niego. I umarł w młodym wieku, zbity, opluty, obnażony, śmiercią na jaką nie zasłużył - po to, byś ty mógł żyć, zapłacił karę za twój grzech.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Ja tez staciłam dziecko; 2 lata temu mój synek zmarł na nowotwór zlośliwy. To okropne i nie do opisania słowami. Wiem co przeżywają teraz rodzice Angeliki i bardzo im współczuję... Jest to ból na całe życie, ja sie nigdy nie pogodzę ze śmiercią swojego dziecka...
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
Bardzo współczuję całej rodzinie. Wiem co to znaczy, choć może nie do końca, jednak dziękuję Bogu z tego powodu. W 1997 roku w kwietniu lekarze stwierdzili u mnie ziarnicę złośliwą węzłów chłonnych. Nie powiedzieli mi od razu, że dają mi kilka miesięcy życia, tylko mojej mamie. Kiedy się w końcu o tym dowiedziałem, to wszystko mi się zawaliło (miałem wtedy 21 lat). Brałem chemię przez pół roku. Później byłem w klinice w Lublinie (woj. lubelskie) na naświetlaniu lampami. Leki przyjmowałem po tym jeszcze przez parę miesięcy, jeździłem regularnie na kontrole. Teraz już od czterech lat nie jeżdżę na kontrole, ponieważ wszystko jest w porządku. Dodam, że lekarze BARDZO się zdziwili i powiedzieli "że to jakiś cud". Bardzo się cieszę, że dostałem drugą szansę od życia, której jednak Bóg nie dał ANGELI... GŁĘBOKIE WYRAZY WSPÓŁCZUCIA*
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
[*]
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz
olo2 napisał:
Aja się pytam gdzie jest ten wasz bug
We Włodawie.
Zgłoś do moderatora
Cytuj
Odpowiedz

Dodaj odpowiedź:

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.