Azoty budują elektrownię na węgiel. Komentarze polityków i samorządowców
Opis galerii
1/5
Krzysztof Brzeziński, wójt gminy Puławy
Jestem zaskoczony. Nie ukrywam, że ta inwestycja to było nasze oczko w głowie. Sumiennie wykonywaliśmy wszystkie zalecenia spółki „Elektrownia Puławy”, podejmując niezbędne uchwały, m.in. zmieniając plan zagospodarowania. Zależało nam przede wszystkim na nowych miejscach pracy oraz rozwoju nie tylko gminy, ale także całego regionu. Bardzo liczyliśmy na powstanie tej elektrowni, szczególnie, że inwestor posiadał już pozwolenie na jej budowę. Na pewno szkoda, że zostało to wstrzymane. Jeśli chodzi o postawienie na inną technologię, to nie chciałbym się na ten temat wypowiadać, bo nie jestem fachowcem. Wierzę natomiast w to, że elektrownia węglowa będzie zachowywać europejskie normy emisji spalin.
2/5
Włodzimierz Karpiński, poseł, b. minister skarbu, PO
Nie dowierzałem, gdy dowiedziałem się o tej decyzji. Najtrudniejszy etap, uzyskanie decyzji środowiskowych, decyzji korporacyjnych, finansowania był już zrealizowany. W tej sytuacji to wszystko, w tym pozwolenie na budowę, idzie do spalenia. Naszemu regionowi, całej Lubelszczyźnie koło nosa przechodzi inwestycja za ponad miliard złotych. Jestem naprawdę głęboko zdziwiony, że mając takie możliwości rozwoju, tak bezrefleksyjnie z nich zrezygnowano. Ta elektrownia umocniłaby pozycję Puław w Grupie Azoty oraz podniosła wartość całej spółki. Pamiętajmy także o polityce klimatycznej. O tym, ile pracy włożono w to, by w Puławach jakość środowiska poprawić. Obawiam się, że to wszystko skończy się na remoncie istniejącej elektrociepłowni węglowej, a pieniądze zabezpieczone na nowy blok wydadzą inne spółki Grupy Azoty. Nie przemawiają do mnie również argumenty mówiące o tym, że problemem byłby rosyjski gaz dla tej elektrowni, bo ze względu na gazoport, nowe umowy handlowe i własne wydobycie, Polska posiada coraz większe możliwości jego dywersyfikacji.
3/5
Artur Soboń, poseł PiS
Rezygnacja z technologii gazowej to racjonalna, biznesowa decyzja podjęta przez zarząd spółki. Konieczność importowania gazu, gdy w bardzo korzystnej odległości od Zakładów Azotowych znajdują się bogate złoża Lubelskiego Węgla „Bogdanka” w Puchaczowie, nie była najlepszym rozwiązaniem. Budowa bloku o tak dużej mocy, jak projektowano, byłaby także dużym obciążeniem finansowym dla Puław. Cieszę się, że po chłodnych analizach tego przedsięwzięcia oraz otwartych rozmowach władz ZA z zarządem LW, władze obu spółek będą mogły pogłębić współpracę. Dzięki temu „Bogdanka” będzie mogła zwiększyć wydobycie i otrzymać gwarancję zbytu. Dla Polski ta decyzja również jest korzystna i oznacza zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego. Jeśli więc słyszę argumenty o straconym czasie, to odpowiedzialnymi za to są właśnie ci, którzy decydowali o budowie zbyt drogiej i za dużej w stosunku do potrzeb ZA elektrowni gazowej.
4/5
Piotr Sadurski (radny Puław, PO)
Szkoda tego, czasu i wydanych pieniędzy. Elektrownia węglowa będzie znacznie droższa z uwagi m.in. konieczność powstania składowiska węgla i związanej z nim infrastruktury kolejowej, czy kosztownej instalacji odsiarczania spalin. Zwrócę także uwagę na audyt środowiskowy, który dla bloku gazowo-parowego był korzystny, co pozwoliło na podpisanie wstępnych umów kredytowych. Czy dla komina węglowego ten audyt również będzie pozytywny to jest duży znak zapytania. Szczerze mówiąc nie znam merytorycznych powodów, którymi kierowano się rezygnując z gotowych rozwiązań, co w konsekwencji doprowadzi do oddalenia perspektywy powstania tej inwestycji na nie wiadomo jak długo. Wydaje mi się, że była to decyzja polityczna, przez którą środki zgromadzone na budowę tej elektrowni u nas, zostaną rozdysponowane na inne cele.
5/5
Artur Kwapiński (radny Puław, rzecznik PiS w Puławach)
To było do przewidzenia. Skoro mamy za miedzą Bogdankę, spółkę skarbu państwa, która posiada duże pokłady węgla, to naturalnie powinniśmy ten surowiec wykorzystywać. To lepsze niż kupowanie gazu za granicą. Jeśli polska gospodarka ma się rozwijać, to powinniśmy działać właśnie w ten sposób, opierając sie na naszych zasobach. Zdaję sobie sprawę z tego, że cała procedura trochę potrwa, ale niestety jest to konieczne. Powiedziałbym, że coś za coś. W tym przypadku stracimy czas, ale zyskamy rozwiązanie, które będzie wspierać polski przemysł.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze