Reklama
Najlepsze filmy religijne na Wielkanoc. Nasz ranking TOP 10
Opis galerii
1/10
„Jezus z Nazaretu”, reż. Franco Zeffirelli, 1977 r.
Nakręcone w 1977 roku, epickie i trwające ponad 6 godzin dzieło Franco Zeffirelliego do dziś uchodzi za jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy film biblijny poświęcony życiu Jezusa Chrystusa. Ten miniserial zrealizowano z olbrzymim rozmachem oraz imponującą na owe czasy scenografią. Wyznacznikiem jakości tej produkcji jest również kapitalna obsada. Chrystusa rewelacyjnie zagrał Robert Powell, a na drugim planie występują takie gwiazdy, jak: Anne Bancroft, Claudia Cardinale, Laurence Olivier, Christopher Plummer, Anthony Quinn, Peter Ustinov czy Ian Holm. To najbardziej szczegółowy filmowy opis życia i męki Chrystusa jaki kiedykolwiek zrealizowano.
2/10
„Drzewo życia”, reż. Terrence Malick, 2011 r.
Jeden z ostatnich filmów Terrence’a Malicka został nagrodzony Złotą Palmą podczas Festiwalu w Cannes i otrzymał nominację do Oscara, choć jego odbiór, zarówno przez krytyków jak i publikę, był drastycznie różny. Przez jednych uznawany za absolutne arcydzieło, drudzy widzą w nim jedynie kicz i przerost formy nad treścią. Faktem jest jednak, że obok „Drzewa życia” nie sposób przejść obojętnie. Nie jest to kino religijne w sensie dosłownym, fabuła bowiem skupia się na trudach wychowywania i skomplikowanej relacji pomiędzy ojcem i synem, jednak reżyser wkomponowuję tę prostą historię w metafizyczne rozważania na temat poszukiwania sensu życia. Malick zabiera widzów w niesamowitą wizualnie podróż do początków świata, pytając o istotę zła i miejsce Boga w świecie. Ogromną zaletą produkcji są niezapomniane zdjęcia Emmanuela Lubezkiego. To jeden z najpiękniej zrealizowanych filmów ostatnich lat.
3/10
„Pasja”, reż. Mel Gibson, 2004 r.
Tej produkcji nie mogłoby zabraknąć w żadnym Wielkanocnym zestawieniu filmowym. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów poświęconych losom Jezusa. Dzieło, które odniosło niebywały sukces finansowy a przy tym ściągnęło na głowę jego reżysera, Mela Gibsona, ogrom krytyki. „Pasja” przedstawia ostatnie godziny z życia Chrystusa od modlitwy w Ogrodzie Oliwnym po jego śmierć na krzyżu. W dużej mierze obraz skupia się na ludzkim wymiarze życia Jezusa, obrazowo ukazując ogrom cierpienia, które musiał znieść w drodze na Golgotę. Niezwykle brutalny, przerażający, wstrząsający wręcz film.
4/10
„Wyspa”, reż. Pavel Lungin, 2006 r.
Dzieło Rosjanina Pavla Lungina to mądra i przejmująca opowieść o poszukiwaniu spokoju ducha. Bohaterem jest Anatolij, który podczas II wojny światowej, chcąc uratować własne życie, zabił swojego przełożonego. Obecnie mieszka w klasztorze na tytułowej wysepce oddalonej od cywilizacji. Swoim zachowaniem nieustannie wprowadza mnichów w zakłopotanie, ucząc ich pokory, jednocześnie samemu zmagając się z demonem przeszłości. To pozycja szczególnie sprzyjająca refleksji, ukazując przede wszystkim istotę wiary, która wymyka się zasadom i sztywnym regułom.
5/10
„Ostatnie kuszenie Chrystusa”, reż. Martin Scorsese, 1988 r.
Inną kontrowersyjną produkcją, którą warto zobaczyć w tym okresie jest film Martina Scorsese z 1988 roku. „Ostatnie kuszenie Chrystusa” ukazuje tytułowego bohatera, wiszącego już na krzyżu i oczekującego śmierci. Jezus dostępuje ostatniego kuszenia i staje przed wyborem: umrzeć na krzyżu i wypełnić swoje przeznaczenie lub bez żadnych poświęceń pozostać zwykłym człowiekiem. Ze względu na swoją kontrowersyjny charakter, w wielu krajach film nie został dopuszczony do kinowej emisji, w tym także w Polsce. Przez wielu „Ostatnie kuszenie Chrystusa” uznawane jest za jeden z najbardziej antykatolickich filmów wszech czasów. Warto jednak się z nim zmierzyć i wyrobić sobie na jego temat własne zdanie.
6/10
„Milczenie”, reż. Martin Scoresese, 2016 r.
Drugi film Martina Scorsese w tym zestawieniu to dzieło z zupełnie innej półki niż „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Tym razem reżyser nie nastawił się na kontrowersje, przeciwnie, zrealizował wielowymiarową opowieść o milczeniu Boga i istocie chrześcijaństwa. Na przykładzie prześladowań katolików w Japonii, reżyser ukazuje przejmującą historie dwóch portugalskich misjonarzy, którzy okazują się być ostatnimi kapłanami w tej części Azji. Tamtejsi inkwizytorzy w wysublimowany sposób zamierzają złamać ich wiarę. Film stawia mnóstwo pytań, na które brakuje jasnych, jednoznacznych odpowiedzi. „Milczenie” zmusza do refleksji oraz postawienia się na miejscu bohaterów.
7/10
„Wszystko będzie dobrze”, reż. Tomasz Wiszniewski, 2007 r.
„Wszystko będzie dobrze” to pokrzepiająca polska produkcja, która w błyskotliwy sposób opowiada o potędze wiary. Jej bohater, nastoletni Paweł, postanawia pobiec do Częstochowy, by wymodlić zdrowie dla matki. W tym karkołomnym zadaniu chłopaka postanawia wesprzeć jego zmagający się z alkoholizmem nauczyciel WF-u. Ten nietypowy duet szybko zdobywa zainteresowanie mediów. Wiszniewski zrealizował chwytający za serce dramat, który jednak unika banału i taniego sentymentalizmu, brawurowo korzystając chociażby z humoru, nierzadko czarnego. To nie jest radosna opowieść z ckliwym happy endem. Przeciwnie, reżyser pokazuje ludzkie cierpienie i problemy, z których nie zawsze jest wyjście. Nie odbiera jednak widzom nadziei i wiary, że – zgodnie z tytułem – wszystko będzie dobrze.
8/10
„Misja”, reż. Roland Joffe, 1986 r.
Jeden z najważniejszych filmów religijnych wszech czasów. To historia rozgrywająca się w XVIII wieku w Ameryce Południowej, gdzie jezuici dotarli ze swoją misją. Wraz z rdzennymi mieszkańcami stają oni w centrum konfliktu pomiędzy Hiszpanią i Portugalią. Dzieło Rolanda Joffe stoi przede wszystkim dwiema znakomitymi kreacjami Roberta De Niro oraz Jeremy’ego Ironsa, których bohaterowie prezentują dwa różne sposoby postępowania wobec jednej tragedii. Podobnie jak „Milczenie”, „Misja” nie daje prostych odpowiedzi, ukazuje jednak jak wiara i ideały zostają zderzone z brutalną rzeczywistością. Oscar, Złote Globy, Złota Palma, absolutny klasyk w sam raz do przypomnienia sobie w czas Świąt.
9/10
„Wielki Mike”, reż. John Lee Hancock, 2009 r.
Historia bezdomnego czarnoskórego nastolatka, który zostaje przygarnięty przez bogatą amerykańską rodzinę, pozornie nie ma w sobie nic wspólnego z kinem religijnym. To sportowy dramat biograficzny opowiadający prawdziwą historię Michaela Ohera, który po dramatycznym dzieciństwie, dzięki wsparciu rodziny Leigh Anne Touhy stał się gwiazdą futbolu amerykańskiego. W rzeczywistości jest to jednak bezpretensjonalna i angażująca opowieść o miłości oraz otwarciu na innych. Zamiast sztampy i dosłownego korzystaniu z wyświechtanych frazesów, reżyser dość trafnie celuje we wrażliwość widza. Nawet jeśli zdarza mu się miejscami uderzać w nieco zbyt sentymentalne tony, to znakomicie kontrastuje je z surowością produkcji i jej humorem. Prawdziwą perełką „Wielkiego Mike’a” jest rola nagrodzonej Oscarem Sandry Bullock.
10/10
„Zmartwychwstały”, reż. Kevin Reynolds, 2016 r.
Najnowsze dzieło twórcy kultowych „Robina Hooda: Księcia Złodziei” i „Wodnego Świata”. Tym razem reżyser wziął na warsztat historię zmartwychwstania Chrystusa, ukazał ją jednak z punktu widzenia rzymskich żołnierzy, którzy otrzymują zadanie rozwiązania zagadki zniknięcia ciała Jezusa. Dość nietypowe podejście sprawia, że „Zmartwychwstały” przypomina kryminał rozgrywający na początku naszej ery. Mimo realizacyjnych braków oraz niskiego budżetu, warto zwrócić uwagę na tę produkcję, która zamiast powielać standardowe opowieści o Chrystusie, oferuje zabawę z konwencją i świeże spojrzenie na temat.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze