Najlepsze filmy religijne na Wielkanoc. Nasz ranking TOP 10
Opis galerii
6/10
„Milczenie”, reż. Martin Scoresese, 2016 r.
Drugi film Martina Scorsese w tym zestawieniu to dzieło z zupełnie innej półki niż „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Tym razem reżyser nie nastawił się na kontrowersje, przeciwnie, zrealizował wielowymiarową opowieść o milczeniu Boga i istocie chrześcijaństwa. Na przykładzie prześladowań katolików w Japonii, reżyser ukazuje przejmującą historie dwóch portugalskich misjonarzy, którzy okazują się być ostatnimi kapłanami w tej części Azji. Tamtejsi inkwizytorzy w wysublimowany sposób zamierzają złamać ich wiarę. Film stawia mnóstwo pytań, na które brakuje jasnych, jednoznacznych odpowiedzi. „Milczenie” zmusza do refleksji oraz postawienia się na miejscu bohaterów.
7/10
„Wszystko będzie dobrze”, reż. Tomasz Wiszniewski, 2007 r.
„Wszystko będzie dobrze” to pokrzepiająca polska produkcja, która w błyskotliwy sposób opowiada o potędze wiary. Jej bohater, nastoletni Paweł, postanawia pobiec do Częstochowy, by wymodlić zdrowie dla matki. W tym karkołomnym zadaniu chłopaka postanawia wesprzeć jego zmagający się z alkoholizmem nauczyciel WF-u. Ten nietypowy duet szybko zdobywa zainteresowanie mediów. Wiszniewski zrealizował chwytający za serce dramat, który jednak unika banału i taniego sentymentalizmu, brawurowo korzystając chociażby z humoru, nierzadko czarnego. To nie jest radosna opowieść z ckliwym happy endem. Przeciwnie, reżyser pokazuje ludzkie cierpienie i problemy, z których nie zawsze jest wyjście. Nie odbiera jednak widzom nadziei i wiary, że – zgodnie z tytułem – wszystko będzie dobrze.
8/10
„Misja”, reż. Roland Joffe, 1986 r.
Jeden z najważniejszych filmów religijnych wszech czasów. To historia rozgrywająca się w XVIII wieku w Ameryce Południowej, gdzie jezuici dotarli ze swoją misją. Wraz z rdzennymi mieszkańcami stają oni w centrum konfliktu pomiędzy Hiszpanią i Portugalią. Dzieło Rolanda Joffe stoi przede wszystkim dwiema znakomitymi kreacjami Roberta De Niro oraz Jeremy’ego Ironsa, których bohaterowie prezentują dwa różne sposoby postępowania wobec jednej tragedii. Podobnie jak „Milczenie”, „Misja” nie daje prostych odpowiedzi, ukazuje jednak jak wiara i ideały zostają zderzone z brutalną rzeczywistością. Oscar, Złote Globy, Złota Palma, absolutny klasyk w sam raz do przypomnienia sobie w czas Świąt.
9/10
„Wielki Mike”, reż. John Lee Hancock, 2009 r.
Historia bezdomnego czarnoskórego nastolatka, który zostaje przygarnięty przez bogatą amerykańską rodzinę, pozornie nie ma w sobie nic wspólnego z kinem religijnym. To sportowy dramat biograficzny opowiadający prawdziwą historię Michaela Ohera, który po dramatycznym dzieciństwie, dzięki wsparciu rodziny Leigh Anne Touhy stał się gwiazdą futbolu amerykańskiego. W rzeczywistości jest to jednak bezpretensjonalna i angażująca opowieść o miłości oraz otwarciu na innych. Zamiast sztampy i dosłownego korzystaniu z wyświechtanych frazesów, reżyser dość trafnie celuje we wrażliwość widza. Nawet jeśli zdarza mu się miejscami uderzać w nieco zbyt sentymentalne tony, to znakomicie kontrastuje je z surowością produkcji i jej humorem. Prawdziwą perełką „Wielkiego Mike’a” jest rola nagrodzonej Oscarem Sandry Bullock.
10/10
„Zmartwychwstały”, reż. Kevin Reynolds, 2016 r.
Najnowsze dzieło twórcy kultowych „Robina Hooda: Księcia Złodziei” i „Wodnego Świata”. Tym razem reżyser wziął na warsztat historię zmartwychwstania Chrystusa, ukazał ją jednak z punktu widzenia rzymskich żołnierzy, którzy otrzymują zadanie rozwiązania zagadki zniknięcia ciała Jezusa. Dość nietypowe podejście sprawia, że „Zmartwychwstały” przypomina kryminał rozgrywający na początku naszej ery. Mimo realizacyjnych braków oraz niskiego budżetu, warto zwrócić uwagę na tę produkcję, która zamiast powielać standardowe opowieści o Chrystusie, oferuje zabawę z konwencją i świeże spojrzenie na temat.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze