Dyrektorzy o kulturze lubelskiej w 2017 roku
Opis galerii
6/9
Piotr Franaszek, dyrektor Centrum Spotkania Kultur
Ubiegły rok dla Lublina stolicy regionu upłynął pod znakiem obchodów 700- lecia. Niewątpliwym sukcesem było uruchomienie wielu inicjatyw i zaangażowanie w obchody mieszkańców, organizacji pozarządowych oraz miejskich instytucji kultury. Było to święto Lublinian. Zrealizowano wiele projektów i marzeń artystycznych lokalnych działaczy i animatorów.
Wśród wielu świetnych wydarzeń zapadły mi w pamięci spektakularne widowisko „Sen o Lublinie”, koncert „Zakochani w Lublinie”. Na uwagę zasługują też: „Monachomachia” Piotra Tabakiernika podczas Festiwalu Kody. Na Zamku Lubelskim kinoteatr „Pogrom w przyszły wtorek” i wystawa Pablo Picasso „Wizerunek wielokrotny”. Świetnie też było zobaczyć w Lublinie Banksy’ego w Brain Damage Gallery. W kontekście przyszłości, naszego miasta i regionu, kluczowym wydarzeniem był I Kongres Kultury Województwa Lubelskiego, zorganizowany przez Marszałka Województwa Lubelskiego.
Nie sposób nie wspomnieć o Mistrzostwach Europy 2016 U21, które przyciągnęły do miasta wielu turystów zagranicznych, nie tylko na stadion.
Lubię kino w Centrum Kultury – ze spójnym repertuarem i studyjnym klimatem. Doskonałe są również spotkania z cyklu „Spis treści” DDK Węglin i spotkania autorskie organizowane przez Dom Słów Teatru NN.
Zabrakło mi ogólnopolskiej promocji, wydarzenia które bardzo mocno przykułoby uwagę opinii publiczną w Polsce i zwróciło uwagę na 700-lat Lublina oraz większego nacisku na włączenie w obchody mieszkańców regionu Lubelskiego, spoza miasta.
Dla CSK był to pierwszy pełny rok, w którym zaczęliśmy żmudne budowanie tożsamości instytucji w realiach budżetowych i organizacyjnych. Formatujemy nasz program w obszarze spotkań z mistrzami i muzyki klasycznej. Na uwagę zasługuje konkurs Antoniny Campi, gdzie na zaproszenie naszej instytucji zgłosiło się ponad 150 wokalistów od Korei po Niemcy, aby wobec wybitnych osobistości sprawdzić wokalne umiejętności w śpiewie operowym. Staliśmy się oficjalnym satelitą festiwalu Ludwika van Beethovena i gościliśmy wybitną Operę w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Naszymi perełkami są Festiwal Scenografii i Kostiumów „Scena w Budowie” oraz „Kontynenty” Festiwal Podróży i reportażu, które wypełniają nisze tematyczne na polskiej mapie festiwalowej i wzbudzają spore zainteresowanie środowisk i publiczności. Cieszą też wyróżnienia – tytuł nowego „cudu Polski” od magazynu National Geographic, Nagroda Roku SARP dla budynku Centrum Spotkania Kultur
Chcę zwrócić uwagę na wydarzenia będące wynikiem współpracy i koprodukcji. W Centrum Spotkania Kultur zrealizowaliśmy spektakl „Przejścia” wg Strawińskiego z Ośrodkiem Rozdroża, pokazaliśmy słynne Batsheva Dance Company z LTT, czy wystawę Eastreet 4: Fotografia Europy Wschodniej wspólnie z Tomkiem Kulbowskim. Myślę że synergia, współpraca to sposób na realizację wydarzeń, które są znaczące i widoczne. Taka współpraca to zadanie całego środowiska kulturalnego.
Dla nas wyzwaniem jest rozwijanie infrastruktury, oznakowania i wyposażenia, które jest bardzo kosztownie, przez co zdarzają się opóźnienia. Zagrożeniem jest także wpadanie w sidła komercyjnych wydarzeń impresaryjnych niezbędnych dla kompensowania budżetu i realizacji celów statutowych.
7/9
Cezary Hunkiewicz, Europejska Fundacja Kultury Miejskiej, Brain Damage Gallery
Na rok 2017 nie miałem szczególnych oczekiwań, a jedynie cichą nadzieję, że uda się uniknąć festyniarskiej festiwalozy. Udało się - Jubileusz okazał się zgrabną prezentacją tego, do czego kultura lubelska dojrzewała od lat.
Z nowości wskazałbym na wysmakowaną i reglamentowaną masowość czyli spektakle Łukasza Witt-Michałowskiego, Janusza Opryńskiego ale także Konwencję Żonglerską EJC2017 (Fundacja Sztukmistrze) czy osiągnięcie pełni działalności przez CSK. To punkty których nie sposób pominąć ale…
Dla mnie cichym bohaterem 700-lecia Lublina była dynamika i różnorodność prezentacji sztuk wizualnych. I świetna dywersyfikacja oferty: tak bardzo potrzebne wystawy jak „Portret Miasta” czy „Lubelskie życie artystyczne w czasie „odwilży” na Zamku Lubelskim (oraz kolejne prezentacje w instytucji z Picasso na czele), dalszy rozwój Labiryntu w kierunku najaktualniejszej w Polsce instytucji sztuki (daleko wykraczającą poza ideę miejsca wystawienniczego), wystawa Dawida Ryskiego w Galerii Białej, czy „It Is Framed” w Brain Damage Gallery z Banksym na czele. Te typy zdają się potwierdzać zarówno recenzenci jak i bardzo pokaźna grupa odbiorców z całej Polski.
Tyle o white cubach, bo przecież nie mniej spektakularne było na ulicach: neon Szacun(ek) Na Mieście i mozaikowa kamienica na Bronowicach od Rewirów. W końcu dmuchany marszałek od Mariusza Warasa (M-City) w ramach Open City. Kwintesencje dobrych interwencji w przestrzeni miejskiej, które od dziś stanowią punkt odniesienia dla tzw. urban artu.
8/9
Sławomir Księżniak, dyrektor DDK Węglin
Myśląc o lubelskiej kulturze 2017 roku – rozpatruję ją w kilku aspektach.
Z jednej strony (patrząc już z perspektywy początku 2018 roku) mam w głowie takie działania, o których można powiedzieć, że w 2017 miały swój czas podsumowania, refleksji, ewaluacji. Mówię tu o miejskim programie „Dzielnice Kultury”, który w roku Jubileuszu Miasta skończył pięć lat. Wydaje mi się, że jest to jedno z tych wydarzeń, które akcentuje obywatelski wymiar kultury, tworzonej przez mieszkańców i dla mieszkańców. Warto też podkreślić, że ma zdecydowanie niebagatelny wpływ na ogólną zmianę krajobrazu lubelskiej kultury, co jest nie do przecenienia. Warto byśmy wszyscy o tym pamiętali.
Drugi aspekt to działania, wydawnictwa, koncerty wystaw i akcje, które poruszyły mnie osobiście, jako aktywnego uczestnika życia kulturalnego tego miasta, na poziomie emocji, estetyki czy innych wartości trudnych do jednoznacznego opisania.
Pierwsze wydarzenie to wystawa „1989” Dawida Ryskiego w Galerii Białej Centrum Kultury w Lublinie. Chwała organizatorom, że udało im się pokazać duży wycinek działalności plastycznej tego niezwykle uzdolnionego, oryginalnego i posiadającego swój styl artysty.
Drugą aktywnością jest twórczość Macieja Pałki i jego obecność na wielu płaszczyznach życia komiksowego naszego kraju. Wspomnę tylko o dwóch wydawnictwach, które ukazały się nakładem Wydawnictwa Komiksowego, na które warto zwrócić uwagę, czyli „Jak schudnąć 30 kg” do scenariusza Tomka Pstrągowskiego i drugi autorski komiks Macieja Pałki „Najgorszy komiks roku”. Jeżeli jeszcze Państwo nie zapoznali się z tymi dwoma, jakże odmiennymi wydawnictwami, to niezmiernie polecam. Dla mnie były one ważne w 2017 roku.
Trzecim elementem tej układanki są wydawnictwa Fundacji Kaisera Söze ze wskazaniem na dwa które ukazały w 2017. Pierwsze to wydana dzięki Stypendium Prezydenta Miasta Lublin płyta projektu muzycznego Techytrze „Chłopaki czekajta”, próbująca zdefiniować na nowo polską tradycję śpiewaczą z amerykańskim bluesem, surf rockiem czy punkiem. Druga to „Pępek Świata” czyli kompilacja muzycznych impresji, dla których punktem wyjścia były proste historie lubelskie, takie jak: opowieść o pracowniku miejskiego ratusza, który uratował urzędników i petentów Magistratu przed bombą czy muzyczny portret kobiecej bohaterki, działaczki patriotycznej i uczestniczki powstania styczniowego Henryki Pustowójtówny. Pięknie wydane płyty, o których było głośno w prasie muzycznej. Płyta została wydana w ramach obchodów Wielkiego Jubileuszu.
Ostatnia część tego zestawienia to premiera płyty lubelskiego zespołu Blaze of Perdition „Conscious Darkness”, grupa tym wydawnictwem potwierdza swoją pozycję na rynku polskiej muzyki ekstremalnej, o czym świadczy chociażby fakt, że niedawno wrócili z trasy europejskiej, a za chwilę rozpoczną kilkunastokoncertową trasę po Polsce. Blaze of Perdition to nasz towar eksportowy.
Zauważam też wydarzenia, które mogą być postrzegane jako działania, mające pewien charakter masowy i ludyczny. Myślę tu np.: o spektaklu wyreżyserowanym przez Łukasza Wita-Michałowskiego „Pogrom w przyszły wtorek”, opartym na prozie Marcina Wrońskiego czy wystawie „Pablo Picasso – wizerunek wielokrotny”, które odbywały się na lubelskim Zamku. Takich wydarzeń życzyłbym sobie więcej w naszym mieście.
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o pewnym wydarzeniu, które było szczególne i ważne. Pisząc to mam na myśli setne wykonanie monodramu „Od przodu i od tyłu” Mateusza Nowaka, monodramu który zwiedził już cały świat, przynosząc chlubę i splendor naszemu miastu. Spektakl, który ciągle opowiada aktualną historię, który ciągle zmusza nas do refleksji w kontekście tego kim jesteśmy, co sobą reprezentujemy, który ciągle stawia nowe pytania o nasz patriotyzm czy dumę narodową. Wydarzenie tym bardzie ważne, że ten setny pokaz odbył się w Dzielnicowym Domu Kultury „Węglin”, miejscu szczególnym i ważnym dla mnie, ale też jak myślę, dla wielu mieszkańców Lublina.
Dziękuję za wszystkie emocje, których doświadczyłem w 2017 roku.
9/9
Szymon Pietrasiewicz, Pracownia Rewiry
Jedyne poważne przeżycie artystyczne, którego doświadczyłem w ubiegłym roku to było na spektaklu „Diabeł i tabliczka czekolady” w Teatrze Osterwy.
Może to wynika stąd, że jak się samemu sporo organizuje, to już za bardzo nie ma czasu na oglądanie innych wydarzeń.
Często spokój i cisza jest już wydarzeniem i atrakcją samą w sobie. Może z tego powodu jedną z ciekawszych imprez w jakich brałem udział w roku ubiegłym to był wyjazd rowerem do lasu.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze