Reklama
Gdzie zjemy najlepsze burgery w Lublinie? Ranking TOP 6
Opis galerii
1/6
Św. Michał (ul. Grodzka 16)
To znajdujący się w centrum Starego Miasta (zaraz przy Placu po Farze) lubelski multitap, który oferuje szeroki wybór piw rzemieślniczych. Oprócz dużego wyboru piw, miejsce to przyciąga klientów naprawdę smaczną kuchnią, przez samych właścicieli określaną mianem słowiańskiej. Do wyboru są między innymi przysmaki naszego regionu, takie jak: cebularze, lubelski szaszłyk, czy placek rycerski. My jednak zatrzymamy się na burgerach. Do wyboru mamy siedem wersji, począwszy od klasycznego - Św. Michała, przez burgera regionalnego, aż po wersję vege. Co środę serwują także limitowanego World Burgera, z dodatkami charakterystycznymi dla danej kuchni.
Kotlet ważący 200g (w wersji klasycznej nawet 250 gram) robi wrażenie, zarówno wizualne jak i smakowe, ponieważ mięso smażone jest na grillu, przez który przechodzą również serwowane tam steki. Mięso dobrze wysmażone, choć można poprosić o wersję medium. Wersja klasyczna jest podawana z serem, pomidorem i korniszonem. Można zamienić sosy, albo poprosić o podanie wersji bez cebuli. Lekko maślane bułki z zaprzyjaźnionej piekarni Pęzioł robią robotę, jędrnie trzymając mięso i dodatki w całości, którą nie ubrudzimy się przed spotkaniem biznesowym. Warunek jest jeden: choć otrzymujemy zastawę to spróbujcie zjeść sprawnie i bez pomocy sztućców, bo wtedy jest najsmaczniej! Ceny - jak na lokalizację - nie odstraszają, a miła obsługa uroczych dziewczyn w ludowych strojach uzupełnia zgrany klimat wnętrza i patio. Odwiedzisz ten lokal nie raz!
2/6
Red Rock City (ul. Marii Curie-Skłodowskiej 3)
Wielu klientów tego lokalu uważa, że to właśnie tam zjemy najlepszego burgera w mieście. Schodząc do podziemia naszym oczom ukazuje się stylowe wnętrze rodem z USA. Obrusy w czerwono-biało-różową kratkę, obrazy, flagi na ścianach i kelnerki odziane w charakterystyczne pin-up’owe stroje od razu mówią nam, że warto tam usiąść i pochylić się nad menu. Znajdziemy w nim startery: krążki cebulowe, hot wings z kurczaka, quesadillę, kilka wersji panierowanych krewetek, a także zupy, sałatki oraz dania główne (steki Rib-Eye, żeberka, czy Fish & Chips).
Jednak bohater jest tylko jeden – burger! W szerokiej ofercie znajdziemy tego z wołowiną: amerykańskiego z sosem BBQ, Hawaiian (z szynką i ananasem), czy włoskiego (z mozzarellą i bazylią). Bekonożercy również znajdą coś dla siebie, a takie pozycje jak Big Dalton, czy Wild Texas to istna mięsna uczta. Dla smakoszy morskiej wersji białka polecany jest wyśmienity Surf’n’Turf, który wykonany jest z krewetek z dodatkiem majonezu limonowego i pasty guacamole. Dostępny jest również La Fish Burger, czyli chrupiący filet z dorsza, mix sałat i sos tzatziki. Ceny samych burgerów od 14 do 24 złotych. Jeżeli jednak chcesz pobić rekord świata w zjedzeniu największej ilości mięsa to musisz złożyć zamówienie z odpowiednim wyprzedzeniem, a otrzymasz WTF Burgera: 2 kg wołowiny (!), bekon, sałata, pikle i sos BBQ, a to wszystko w bułce o średnicy 25cm, za jedyne 175zł… Jeśli komuś mało, to bez obaw - frytki i sałatka Coleslaw są w zestawie.
3/6
Stół i Wół (ul. Bramowa 2)
Usytuowana w kamienicy zaraz za Bramą Krakowską restauracja jest przez wielu polecana i nie można przejść koło niej obojętnie. W sezonie wiosna-lato widać kucharzy, którzy pracują przy grillowanej wołowinie, do której wagę przywiązują ze szwajcarską precyzją i pasją zarazem. Sama nazwa wskazuje, że fani sezonowanych steków, czy kotleta z mielonej wołowiny (zwanej dalej burgerem) znajdą tam coś dla siebie. Przestrzeń lokalu jest wykonana z odkrytych cegieł, drewna i metalu, tudzież stali, czy mosiądzu. A tak na serio: jest stylowo i na czasie. Co do samej karty: przejrzysta i konkretna. Startery takie jak zupa dnia, tatar, Carpaccio z polędwicy wołowej, czy potato skins to coś czego warto się tknąć zanim na stole pojawią się iście mięsna amunicja... antrykot, rostbef, czy T-Bone.
Dobrze, ale my chcemy burgera! W karcie jest 10 rodzajów, z czego Rueben (czyli kanapka z pastrami, kiszoną kapustą i sosem rosyjskim) czy też Vege Bean Burger to wersje lekko odstające od reszty, lecz nie mniej kuszące. Oprócz wersji klasycznej, do wyboru jest m.in.: Italian (pieczone pomidory, mozza, szynka parmeńska i bazylia), BBQ (karmelizowana cebulka, bekon, papryka z grilla i ser Cheddar). Polecamy przetestować pozycję Jameson (kotlet glazurowany whiskey, otulony blue cheese) oraz burger Lubelski z kaszanką, grzybami, jajkiem, puree z jabłka i serem Grand Radamer. Wszystkie burgery w słodkiej bułce typu brioche. Ceny w granicach 29-35 złotych. Ale uwaga – na tygodniu, do godz. 17 dostaniemy burgera w zestawie z frytami i surówką za 18,90. Miejsce, w którym trzeba zjeść.
4/6
Nóż – Kuchnia i Bar (ul. Kościuszki 3)
Między ulicą Peowiaków, a placem Litewskim niedawno powstał lokal, który należy odwiedzić w celu spróbowania palety smaków z autorskiego menu. Aby wygodnie rozsiąść się z rodziną i znajomymi proponujemy dużą salę w podziemiu. Karta dań „na dzień dobry” proponuje nam śniadania, czyli klasyczne tosty w konfiguracjach: sera i szynki, jajka z bekonem, gruszki i guacamole, czy nutelli z bananem. Nie brakuje naleśników w stylu pancake, kanapek na ciepło i na zimno, a także przystawek, takich jak: hummus, bliny, quesadilla i tatar.
Naszym obiektem zainteresowań jest król Ameryki, czyli burger. Do wyboru jest 9 rodzajów kotletów z wołowiny, która – jak sami właściciele podkreślają – jest selekcjonowana na sposób anglosaski… Brzmi wytrawnie i górnolotnie, ale tak też jest w rzeczywistości! Listę burgerów otwiera Classic oraz Cheese & Bacon, czego nie trzeba specjalnie tłumaczyć. Natomiast warto zatrzymać się na „Leśnym”, a ten wypełniony jest serem kozim, sałatą, pieczarką, pomidorem, cebulą oraz specjalnością zakładu – wiśniowym sosem BBQ. To jeden z tych potworów, który musi zostać zjedzony! Bułka trzymająca w ryzach mięso i dodatki, jest typową brioche bun. W połączeniu z takimi składnikami jak sos Jack Daniels i karmelizowana cebulka, czy kurczak panko z brzoskwiniową salsą, sprawdza się idealnie, odrzucając w zapomnienie typową kajzerkę z sezamem. Do Noża marsz!
5/6
Burger Store (ul. Okopowa 14)
Firma ma trzy lokale w Polsce, a jeden z nich, jakiś czas temu otworzył się w centrum Lublina. To, co odróżnia Burger Store od reszty burgerowni (poza Street Szefem) w rzeczonym zestawieniu to fakt, że skupiają się głównie… na burgerach. Bez frytek, bez wymyślnych sałatek, czy zestawów ze stekiem w roli głównej. No bo przecież o burgery nam chodzi!
Bez ceregieli przechodzimy do sedna sprawy: kucharze przygotowują jedzenie na naszych oczach, co działa in plus, ponieważ można zaobserwować poszczególne etapy powstawania naszego dania. Standardem jest mięso – wołowina typu Angus, którą na życzenie otrzymamy średnio, bądź dobrze wysmażoną. Do wyboru porcja 100g oraz 200g. Dostępne są pojedyncze propozycje z kurczakiem oraz vege. Do tego otrzymujemy wypiekaną bułkę i autorskie sosy przyrządzane każdego przedpołudnia. Z szerokiego wachlarza kanapek, przed szereg wystąpiły Peanut, który wygląda mocarnie i słodko, wszak masło orzechowe w połączeniu z wiśniową frużeliną powoduje efekt wow! Dla bardziej wytrawnych graczy polecamy burgera Bukiet, który jest podany z serem mimmolette, burakiem, chrzanem, bekonem i jarmużem. Polecamy się tam wybrać.
6/6
Street Szef (ul. Tomasza Zana 43)
„Najgorsze co dzisiaj mi się przytrafiło to to, że burger się skończył.” To tylko jedna z wielu opinii, ale tak bardzo oddająca smak jedzenia u chłopaków z tego foodtrucka. Warto zaznaczyć, że jako jedyni w naszym zestawieniu reprezentują „żarcie na kółkach” i co najważniejsze - całą swoją pasję i energię kierują w burgery!
Podstawą jest wyselekcjonowana, delikatna wołowina, która znajduje się w przepysznej maślanej bułce. Na grillowej płycie w charakterystycznym, czerwonym busie zaparkowanym przy rondzie koło ZUS-u, smażą i tworzą się burgery takie jak: Hot Mama, którą podkręca papryka Jalapeno i Pepperoni, a także autorski sos z papryczek… Nic tylko jeść, a następnie gasić pożar lemoniadą! Kolejnym sztosem jest Blu Burger z rukolą, gruszką, niebieskim serem pleśniowym i sosem BBQ. Te warto zjeść nawet dwa! Chwalony przez klientów jest również Sweet’n’Spicy, który ma w sobie chipsy z salami, karmelizowaną cebulę, paprykę Pepperoni w akompaniamencie sosu spicy mayo. Na „wilczy apetyt” propozycją nie do odrzucenia jest Big Szef, czyli 250 gram soczystej wołowiny, podwójny ser Cheddar i bekon… prawdziwie mięsna uczta! Ceny od 16 do 22 złotych. Czynne od poniedziałku do soboty oraz opcja zamówienia do domu, czy do pracy. W niedzielę jest zamknięte – chłopaki muszą odpocząć, ponieważ ilość klientów na tygodniu potrafi wyczerpać zapasy… Kto jeszcze nie jadł, niech szybko staje w kolejce!
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze