Rocznie dostają 170 tys. zł. Na co posłowie wydają nasze pieniądze?
Opis galerii
1/8
Na stronie internetowej Sejmu pojawiły się właśnie sprawozdania z wydatkowania ryczałtu na prowadzenie biur poselskich w 2017 roku.
„Najdroższym” pod tym względem posłem z województwa lubelskiego jest Piotr Olszówka (PiS), który na funkcjonowanie swojego biura wydał ponad 197 tys. zł. To o blisko 27 tys. zł więcej niż wynosi limit, ale parlamentarzysta miał spore „oszczędności” z zeszłego roku.
2/8
Na flagę i na pracowników
Z własnej kieszeni pieniądze wyłożyć musieli za to Jarosław Sachajko (Kukiz’15) i Agata Borowiec (PiS). Poseł z Zamościa dołożył ponad 26 tys. zł, a parlamentarzystka z Biłgoraja ponad 4 tys. zł.
– Zatrudniam pracowników na umowę o pracę, opłacam wszystkie składki. Nie chcę stawiać nikogo w sytuacji, w której będzie miał gorsze warunki emerytalne. Ponadto prowadzę trzy biura, a do każdego musiałam coś kupić, bo to moja pierwsza kadencja – tłumaczy Agata Borowiec.
Na liście zakupów do biur posłanki PiS są m.in.: aparat cyfrowy ze statywem, notebook, telefon komórkowy oraz flaga Polski z drzewcem (za 590 zł). Borowiec próżno jednak szukać w czołówce posłów, którzy wydają najwięcej na wynagrodzenia dla swoich podwładnych.
Liderem pod tym względem jest poseł Sachajko, który przeznaczył na ten cel 112 tys. zł. W ubiegłym roku pracowało u niego w sumie siedem osób, ale tylko jedna była zatrudniona przez pełne 12 miesięcy.
3/8
Na ekspertyzy
Najmniej na pensje wydał Jakub Kulesza (Kukiz’15), który zatrudnia jedną asystentkę na niepełnym etacie. W ubiegłym roku zarobiła u niego nieco ponad 17 tys. zł brutto. Poseł z Puław najwięcej wydał za to na ekspertyzy, opinie i tłumaczenia. Kosztowało go to ponad 33 tys. zł.
– Wydaje mi się, że niewielu posłów przykłada dużą wagę do funkcji ustawodawczej, która w naszym przypadku jest przecież najważniejsza. To my powinniśmy przygotowywać i opiniować projekty ustaw i zgłaszać do nich poprawki. Rzeczywistość jest jednak taka, że robią to przeważnie ministerstwa, a parlamentarzyści na komisjach podnoszą rękę do głosowania kiedy minister kiwnie głową – twierdzi Kulesza.
Oprócz niego tego typu dokumenty zamawiali tylko: Piotr Olszówka, Agata Borowiec, Adam Abramowicz, Marcin Duszek, Teresa Hałas (wszyscy z PiS), Grzegorz Raniewicz (PO) i Jan Łopata (PSL). Ostatni z nich na ten cel wydał jednak symboliczną sumę – zaledwie 55 zł.
4/8
Na benzynę i taksówki
Posłowie mają prawo do bezpłatnych przejazdów pociągami i krajowych lotów samolotami. Ale w ramach ryczałtu mogą też podróżować prywatnymi samochodami (w celach zawodowych).
Maksymalną stawkę w wysokości 35 103 zł i 60 gr. wyjeździli: Agata Borowiec, Włodzimierz Karpiński (PO), Jan Łopata, Jarosław Sachajko i Sławomir Zawiślak (PiS).
Do poselskich przywilejów należy też możliwość służbowych podróży taksówkami.
W ubiegłym roku skorzystało z niej dwóch przedstawicieli PiS. Jana Szewczaka (PiS) ta przyjemność kosztowała ponad 16 tys. zł. Niewiele na ten cel wydał Sylwester Tułajew – 218 zł.
5/8
Oszczędzał. Na kampanię?
Tułajew należy do tych, którzy oszczędnie dysponują swoim ryczałtem. W 2017 roku wykorzystał nieco ponad 123 tys. zł (mniej wydała tylko jego partyjna koleżanka Elżbieta Kruk – 121 tys. zł) i ma jeszcze dodatkowo niemal 100 tys. zł. Te zaskórniaki mogą okazać się przydatne w kontekście walki o fotel prezydenta Lublina.
Co prawda pieniędzy na biuro poselskie nie można przeznaczać na prowadzenie kampanii wyborczej, ale możliwe jest finansowanie z tej puli np. ogłoszeń prasowych czy wynajmu sal na spotkania z wyborcami.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze