Działają i dbają. O siebie i o innych
6/10
Sylwia Janasz i Elitsa Rikeva z Kooperatywy Lubelskiej
Co można kupić w Lubelskiej Kooperatywie?
Przede wszystkim warzywa i owoce sezonowe, ale również nabiał, zioła, soki i inne przetwory, miód, kasze, oleje, pieczywo... wszystko od certyfikowanych gospodarstw ekologicznych lub małych lokalnych rolników i przetwórców, których towar powstaje z dbałością o standardy ekologiczne.
– Można u nas kupić wszystko, łącznie z ekologicznym papierem toaletowym – podkreśla Janasz.
We „Wspólnej Przestrzeni”, lokalu Kooperatywy, odbywają się także różne warsztaty, na przykład kulinarne oraz spotkania innych inicjatyw, między innymi zebrania działaczy Jadłodzielni czy wspólne gotowanie Food Not Bombs.
7/10
Food Not Bombs: co sobotę w okresie jesienno-zimowym częstują potrzebujących przygotowanymi przez siebie ciepłymi posiłkami
Food Not Bombs: talerz zupy zamiast wojen
Foods Not Bombs działa w Lublinie od 2001 roku. Jest to inicjatywa społeczna: akcja wydawania bezpłatnych, gorących, wegańskich posiłków osobom potrzebującym, która działa co tydzień w okresie jesienno-zimowym.
Rozgrzewające posiłki wydawane są co sobotę o godzinie 14 pod Bramą Krakowską.
– Nie jest to akcja charytatywna, a pomocowa, polegająca na wsparciu ludzi przez innych ludzi, która nie tworzy hierarchii między tymi osobami. Jest bardzo prosta i w bardzo bezpośredni sposób wspiera dane osoby, nikogo nie kategoryzując – opowiada aktywista Michał Wolny.
Akcja ma korzenie pacyfistyczne. Wywodzi się z początku lat 80-tych, kiedy powstała grupa aktywistów, która gotowała jedzenie dla protestujących przeciwko wyścigowi zbrojeń. Taki przekaz został zachowany do dziś. Akcja ma zwracać uwagę na fakt, że zbyt wiele pieniędzy wydawanych jest na zbrojenia i działania wojenne, w sytuacji kiedy bardzo dużo osób jest podjętych niewystarczającą opieką społeczną, jest bezdomna lub niedożywiona.
8/10
Michał Wolny, aktywista Food Not Bombs
– Wydajemy posiłki w sezonie jesienno-zimowym, od listopada do kwietnia. Im jest zimnej, tym więcej osób na akcję wydawania posiłków przychodzi. Dostajemy bardzo duże wsparcie od rolników z giełdy warzywnej na Elizówce, którzy dają nam zupełnie nieodpłatnie nadwyżki jedzenia, najczęściej warzywa okopowe, z których przygotowujemy czy to gorącą zupę, czy też gulasz – opowiada Wolny.
Wspólne gotowanie odbywa się w każdy piątek o godzinie 18 we „Wspólnej Przestrzeni” przy ul. Kowalskiej 1.
9/10
W grupie „Posprzątajmy Lublin” jest już ponad 1000 osób
Posprzątajmy Lublin: by wszystkim żyło się lepiej
Posprzątajmy Lublin to facebookowa grupa, która powstała, by regularnie spotykać się i sprzątać wybrane przez siebie miejsca w Lublinie.
– W naszej grupie mamy ponad 1000 osób. Wszyscy mieszkamy w Lublinie, każdy widzi jak wygląda przestrzeń, w której żyjemy. Nawet teraz, po Sylwestrze, wszędzie leżą butelki i inne odpady, na przykład po petardach. Zostaliśmy zalani plastikiem i innymi rzeczami, część głupich osób nie wie, co z tym zrobić i to rzuca pod siebie. Przecież to przestrzeń wspólna, czyli nie moja. Właśnie nie. Jest wspólna, czyli jest wszystkich nas. Jeśli sobie zaśmiecimy miejsce, w którym przebywamy, to my jesteśmy osobami, które żyją na tym śmietniku – tłumaczy Mateusz Piekarski, założyciel grupy, pokazując przy tym fotografie miejsc przed i po sprzątaniu.
10/10
Mateusz Piekarski, założyciel grupy „Posprzątajmy Lublin
Działanie grupy „Posprzątajmy Lublin” nie ogranicza się jedynie do samego sprzątania. Równie istotne jest uświadamianie. Organizują wydarzenia oraz zachęcają do tego samego szkoły i przedszkola, aranżując tam akcje.
Co możemy zrobić? Najprostsza rzecz, jaką może zrobić każdy, kto widzi zaśmiecone miejsce, to zgłoszenie tego do Straży Miejskiej (nr. tel. 986). Choć jest dużo miejsc, gdzie Straż Miejska nie rozwiąże problemu, bo na przykład śmieci znajdują się na terenie prywatnym czy terenie firm państwowych. Drugą opcją, która wymaga od nas nieco więcej zaangażowania, jest po prostu podejście i samodzielne posprzątanie tego placu.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze