Reklama
Szpital tymczasowy w Lublinie. Fotoreportaż
Zdjęcia ilustracyjne
1/32
Przed skutkami zachorowania na COVID-19 ostrzega też inna pacjentka szpitala tymczasowego, w którym wcześniej zmarła jej mama.
Szpital w Targach Lublin, przy ul. Dworcowej 11, powstał pod patronatem SPSK1 i zaczął działać 19 grudnia ubiegłego roku. Trafił tam wtedy pierwszy pacjent, przewieziony z innej lubelskiej lecznicy. Do tej pory szpital tymczasowy przyjął 390 chorych, w tym 229 mężczyzn i 161 kobiet. Najstarszy pacjent miał 93 lata, najmłodszy - 18. Na początku do szpitala trafiali pojedynczy chorzy. Jeszcze w styczniu i lutym było ich maksymalnie kilkunastu jednocześnie. W marcu, kiedy trzecia fala nabierała rozpędu, zaczęło ich przybywać coraz szybciej.
2/32
– Mniej więcej po połowie marca sytuacja zaczęła się pogarszać. Chorych było coraz więcej, mieliśmy nawet 10-12 nowych pacjentów w ciągu dnia – mówi nam jedna z pielęgniarek, która pracuje w szpitalu tymczasowym. – Stan przyjmowanych chorych był znacznie cięższy niż na początku działania szpitala. Część z nich wymagała respiratora, bo nie byli w stanie samodzielnie oddychać, dusili się. Pojawiły się też pierwsze zgony – dodaje pielęgniarka.
Dotychczas w szpitalu tymczasowym zmarły 23 osoby.
– Dla nas to było ogromne obciążenie psychiczne. Widać było, że ci ludzie bardzo się boją i wierzą, że im pomożemy. Dla mnie było to podwójnie ciężkie, bo kilka miesięcy temu na COVID-19 zmarł mój tata – opowiada pielęgniarka. Dodaje, że teraz sytuacja systematycznie się stabilizuje. Do szpitala tymczasowego trafia kilku pacjentów w ciągu dnia.
3/32
Aktualnie jest tam dostępnych 140 łóżek na oddziale wewnętrznym covidowym i 20 na oddziale respiratorowym. Dzisiaj na pierwszym z nich było 84 chorych, a pod respiratorem - 3.
– W środę zanotowaliśmy pierwszy od ponad dwóch tygodni spadek hospitalizowanych pacjentów. Było ich wówczas 90, podczas gdy w ubiegłym tygodniu, każdego dnia, ponad stu – informuje Anna Guzowska, rzeczniczka Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie.
– Wszystko jest tu dobrze zorganizowane, jest dużo personelu, jak trzeba, zawsze ktoś podejdzie. Widać, że każdy wie, co ma robić – ocenia jeden z pacjentów, który leży na oddziale wewnętrznym covidowym.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze