Raport finansowy o miejskich spółkach w Lublinie
1/6
LPEC
Gdy inni narzekali na problemy związane z pandemią, LPEC działało raczej normalnie. Spółka zajmująca się przesyłaniem i sprzedażą ciepła z elektrociepłowni do domów, instytucji i firm przyznaje otwarcie, że epidemia „nie miała bezpośredniego przełożenia na realizację planów inwestycyjnych oraz wyniku finansowego firmy”.
W ciągu roku LPEC udało się zmodernizować 7,4 km sieci oraz wybudować 5,3 km nowych odcinków. Spółka zaczęła też dostarczać ciepło do kolejnych 53 budynków, głównie do bloków mieszkalnych. Sprzedaż ciepła wzrosła o 6,4 proc.
Nie jest jednak tak, że LPEC zupełnie nie obawia się skutków epidemii. Firma przyznaje, że „nieprzewidywalny” jest wpływ obecnej sytuacji na „zdolności płatnicze” jej klientów. Jako inne ryzyko, niezwiązane z wirusem, wskazuje zmiany klimatyczne, bo pogoda ma „kluczowe znaczenie dla ilości sprzedanego ciepła”.
Jak podzielono 4,7 mln zł zysku spółki? 2,2 mln zł wydano na nagrody dla pracowników LPEC. 1,6 mln zł bierze jedyny akcjonariusz, czyli miasto, jako dywidendę. Kwotę 500 tys. zł przeznaczono dla wsparcie Fundacji Rozwoju Sportu, założonej przez miejskie spółki. 374 tys. zł, zgodnie z obowiązkiem wynikającym z Kodeksu spółek handlowych przekazano na kapitał zapasowy.
2/6
MPK Lublin
Epidemia paradoksalnie pomogła Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu, które zwykle przynosiło stratę, a teraz wyszło na plus. Zysk wyniósł prawie 498 tys. zł i w całości został przeznaczony na kapitał zapasowy.
– Jest kilka elementów, które miały wpływ na wynik, np. cena paliwa – podkreśla Tomasz Fulara, prezes MPK. – To był też pierwszy rok rozliczenia zgodnie z nową umową 10-letnią – dodaje prezes, a chodzi o zawarty z miastem kontrakt na wożenie pasażerów. Fulara przyznaje też, że nie bez znaczenia była kwestia nadgodzin. O co chodzi?
Gdy wiosną zeszłego roku ulice opustoszały przez epidemię, miasto znacznie okroiło rozkłady jazdy. – Zmniejszenie zapotrzebowania na usługi ze strony Zarządu Transportu Miejskiego z jednoczesnym utrzymaniem zatrudnienia przyczyniło się do spadku ilości godzin nadliczbowych i kosztów z tym związanych – czytamy w sprawozdaniu spółki. Koszty „nadliczbówek” spadły z ponad 4,5 mln zł w roku 2019 do niespełna 1,5 mln zł w ubiegłym.
Jeszcze w 2019 r. na jednego kierowcę autobusowego przypadało średnio niemal 16 nadgodzin w miesiącu, w zeszłym roku tylko nieco ponad 4 nadgodziny. W przypadku kierowców trolejbusowych średnia liczba nadgodzin był to spadek z niemal 13 na niecałe 5 godzin miesięcznie.
3/6
TBS "Nowy Dom"
Niemałym zyskiem (blisko 2,5 mln zł netto) może się pochwalić Towarzystwo Budownictwa Społecznego „Nowy Dom”. Ta nieduża spółka (ma tylko 5,5 etatu, nie licząc zarządu) posiada 24 budynki mieszkalne z 974 mieszkaniami, 29 lokalami użytkowymi oraz 64 garażami (nie licząc mieszkań, które właśnie oddaje do użytku przy ul. Składowej).
Lokale TBS są przeznaczone dla osób, których nie stać na kredyt, ale nie kwalifikują się do lokalu komunalnego. Czynsz (uwzględniający już spłatę kosztów budowy) w pierwszym półroczu 2020 r. wynosił 9,60 zł za mkw., w drugim wzrósł do 10,49 zł za mkw. Ściągalność czynszów wynosi 97,15 proc.
TBS to specyficzna spółka, miasto nie może na niej zarabiać. 2 mln zł z zysku przeznaczono na utrzymanie budynków, a resztę na kapitał do budowy nowych mieszkań.
4/6
MOSiR „Bystrzyca”
Najbardziej deficytową spośród spółek samorządu Lublina jest jak zwykle Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jego strata netto za zeszły rok, o czym już informowaliśmy, wyniosła niemal 6,7 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 8,4 mln zł.
Na mniejszą stratę wpłynęły zastrzyki z kasy miasta (najpierw 2 mln zł, potem kolejny 1 mln zł) i dofinansowanie do wynagrodzeń (918 tys. zł) z Miejskiego Urzędu Pracy.
Swój fatalny wynik, choć lepszy od poprzedniego, spółka tłumaczy epidemią, przez którą dwukrotnie zamknięte były jej wszystkie obiekty sportowe. Z tego powodu przychody z biletów wstępu stopniały o 7,1 mln zł, z wykupu usług o 1,9 mln zł, z wynajmów o 1,5 mln zł oraz z dzierżaw o 260 tys. zł.
Jednak zamknięte obiekty to też mniejsze koszty. Na ratownikach MOSiR oszczędził niemal 1,1 mln zł, na reklamę wydał o 271 tys. zł mniej. Spółka oszczędziła też 370 tys. zł na ochronie i 541 tys. zł na sprzątaniu, co było „wynikiem znacznego ograniczenia działalności obiektów” i zaprzęgnięciu do tych prac własnego personelu. Na braku imprez artystycznych i mniejszym zakresie remontów firmie udało się oszczędzić 2 mln zł.
Co się stanie ze stratą 6,7 mln zł? Miasto postanowiło, że dopłaci 2 mln zł do kapitału spółki. Pozostała część straty (4,7 mln zł) ma być pokryta „z zysku lat przyszłych”.
Sęk w tym, że na zyski się nie zanosi. Bieżący rok na pewno zamknie się stratą. – Spółka nie osiągnie dodatniego wyniku finansowego – pisze w swym oficjalnym sprawozdaniu zarząd MOSiR.
5/6
Lubelskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej
Aż 4,6 mln zł straty przyniosło Lubelskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, które jako jedyna z miejskich spółek powiększyło w zeszłym roku stratę netto.
LPGK jest właścicielem ośmiu kamienic (Kowalska 11, 13, 15, Rynek 19, Rybna 4, 4a, Lubartowska 25, Graniczna 18), zarządza cmentarzami komunalnymi na Majdanku i przy ul. Białej, prowadzi szalety i Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.
– Trwająca pandemia COVID-19 miała wpływ na niemal każdy rodzaj działalności prowadzonej przez spółkę – wyjaśnia zarząd w swoim sprawozdaniu. Uszczuplone zostały wpływy z czynszów (także z powodu ulg dla najemców), zaś toalety nie mogły działać z powodu rządowych obostrzeń.
– W 2020 roku na skutek pandemii spółka została zmuszona do redukcji stanu zatrudnienia w związku z zmniejszeniem liczby godzin dostępności klientów do szaletów miejskich – przyznaje LPGK. Na koniec roku spółka miała 36 pracowników, w tym 6 na tzw. umowach śmieciowych.
Chociaż zauważalnie wzrosła liczba pogrzebów, to na cmentarnej działalności spółka straciła w zeszłym roku ponad 206 tys. zł. Jako powód podaje „niedoszacowanie przez gminę kosztów zarządzania cmentarzami komunalnymi”.
Epidemia sprawiła również, że siedzący w domach Polacy zabrali się za remonty, co w punkcie zbiórki odpadów spowodowało 27-procentowy wzrost ilości przyjmowanego gruzu (uzbierało się tego 1 602 tony). O jedną czwartą wzrosła ilość odbieranych tu zużytych opon (197 ton).
Jak właściciel spółki rozwiązał problem ze stratą finansową? 4 mln zł ma pokryć „kapitałem rezerwowym z dopłat wspólnika”, a 608 tys. zł kapitałem zapasowym.
6/6
MPWiK
Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji jako jedyna z jednoosobowych spółek miasta nie zgłosiła jeszcze swojego bilansu do Krajowego Rejestru Sądowego.
– Sprawozdanie finansowe spółki nie zostało jeszcze zatwierdzone przez zgromadzenie wspólników. W tym roku jest na to ustawowy czas do końca września – wyjaśnia Magdalena Bożko, rzeczniczka MPWiK.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze