Bieg Justyny Kowalczyk po złoty medal olimpijski
fot. Paweł Relikowski
1/21
10 km techniką klasyczną to koronna konkurencja podopiecznej trenera Aleksandra Wierietielnego. Długo przed olimpiadą Kowalczyk była wymieniana w gronie największych faworytek. Niepokój wdarł się dopiero, gdy do igrzysk pozostawał niespełna tydzień. 1 lutego w zawodach Pucharu Świata w Dobbiaco zajęła w niej piąte miejsce.
2/21
Obawy powiększyły się, gdy na szóstej lokacie ukończyła pierwszy olimpijski start - bieg łączony. Co więcej rewelacyjnie prezentowała się Norweżka Marit Bjoergen. W niedzielę okazało się, że przyczyną słabszej postawy Polki jest złamana kość w lewej stopie. Urazu doznała już trzy tygodnie wcześniej.
3/21
Narciarka z Kasiny Wielkiej zapowiedziała, że mimo kontuzji nie zrezygnuje ze startu. Natomiast opiekujący się nią lekarz Stanisław Szymanik zapewniał, że rywalizacja nie wpłynie na pogorszenie stanu zdrowia, a ból będzie niwelowany odpowiednimi środkami farmakologicznymi i wkładkami do butów.
4/21
Kłopoty zdrowotne oraz w przygotowaniach do igrzysk (m.in. wycofanie się z Tour de Ski) nie stanęły jednak Kowalczyk na drodze do sukcesu. W czwartek od początku biegła rewelacyjnie. Nie miało znaczenia, że teoretycznie najgroźniejsza Bjoergen ruszyła na trasę później i znała rezultaty osiągane przez Polkę - nawiązać z nią walki i tak nie była w stanie.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze