Rozpoczął się Jarmark Jagielloński
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na błoniach zamkowych będzie pełno artystów, rzemieślników, rękodzielników, nauczycieli tańca, rycerzy, aktorów i muzyków.
1/13
Swoje stragany ma 250 kupców, artystów i rzemieślników z calej Polski i zza wschodniej granicy. Organizatorzy spodziewają sie 200 tysiecy gości.
2/13
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na bloniach zamkowych bedzie pelno artystów, rzemieślników, rekodzielników, nauczycieli tanca, rycerzy, aktorów i muzyków.
3/13
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na bloniach zamkowych bedzie pelno artystów, rzemieślników, rekodzielników, nauczycieli tanca, rycerzy, aktorów i muzyków.
4/13
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na bloniach zamkowych bedzie pelno artystów, rzemieślników, rekodzielników, nauczycieli tanca, rycerzy, aktorów i muzyków.
5/13
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na bloniach zamkowych bedzie pelno artystów, rzemieślników, rekodzielników, nauczycieli tanca, rycerzy, aktorów i muzyków.
6/13
Daria Aloszkina i Gordij Staruch przyjechali ze Lwowa. Są absolwentami tamtejszej ASP. Od wczoraj rzeLbą w klocach drzewa lipowego na bloniach zamkowych. Usytuowali sie miedzy dwoma piwnymi ogródkami z widokiem na drewniany zamek, który dziś i jutro bedą zdobywac rycerze. Na jarmark przyjechali po raz pierwszy. Swoją akcje traktują troche jak performance. Kazdy moze patrzec im na rece i dluta, a nawet z nimi pracowac. – Moja mama jest rzeLbiarką, a mój ojciec rzeLbiarzem – mówi Daria. – Chyba nie mialam wyboru. – A ja mialem – wtrąca sie Gordij. – Ale jestem rzeLbiarzem jak mój dziadek i mój ojciec. No i jeszcze gram na dudach. Mój dziadek i ojciec tez są muzykami.
7/13
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na bloniach zamkowych bedzie pelno artystów, rzemieślników, rekodzielników, nauczycieli tanca, rycerzy, aktorów i muzyków.
8/13
Na staromiejskich placach i uliczkach oraz na bloniach zamkowych bedzie pelno artystów, rzemieślników, rekodzielników, nauczycieli tanca, rycerzy, aktorów i muzyków.
9/13
Daria Aloszkina i Gordij Staruch przyjechali ze Lwowa. Są absolwentami tamtejszej ASP. Od wczoraj rzeLbą w klocach drzewa lipowego na bloniach zamkowych. Usytuowali sie miedzy dwoma piwnymi ogródkami z widokiem na drewniany zamek, który dziś i jutro bedą zdobywac rycerze. Na jarmark przyjechali po raz pierwszy. Swoją akcje traktują troche jak performance. Kazdy moze patrzec im na rece i dluta, a nawet z nimi pracowac. – Moja mama jest rzeLbiarką, a mój ojciec rzeLbiarzem – mówi Daria. – Chyba nie mialam wyboru. – A ja mialem – wtrąca sie Gordij. – Ale jestem rzeLbiarzem jak mój dziadek i mój ojciec. No i jeszcze gram na dudach. Mój dziadek i ojciec tez są muzykami.
10/13
– Wyjezdzam na dzialke i musialem zakupy zrobic pierwszego dnia jarmarku – mówi pan Bogdan, który niósl spory wazon. – Mialem taki sam, stlukl sie, wiec kupilem nowy. Tamten byl siwakiem, ale siwaków nie bylo – dodaje. Pan Bogdan mieszka na KalinowszczyLnie wiec kruchy nabytek zaniósl do domu pieszo.
11/13
– Byly jeszcze kolorowe, ale wybralam rózowy – mówi Ala Markowska, która przyszla na jarmark z babcią i kupila juz drewnianą fujarke i ptaszka-gwizdek. Obie panie planują, ze jeszcze tu wrócą, bo na raz wszystkiego sie nie zobaczy. – Przyjde w wianku – deklaruje dziewczynka, która 1 września idzie do szkoly. – Mam juz plecak i wszystko jest juz przygotowane – mówi smetnie kiwając glową. – Ale na razie są wakacje – stwierdza babcia Ali. – Chodzimy po jarmarku, próbowalyśmy smalczyku… – Babciu, ty próbowalaś – protestuje Ala, która woli pierogi albo coś slodkiego.
13/13
Kamil Choina, Adam Organista, Radek Misztal (od lewej) i Przemek Buksinski przez cztery dni trwania Jarmarku Jagiellonskiego zajmują sie kurą. Dokladnie ciąganiem kury. A latwo nie jest. – Rok temu polozylem kolo Trybunalu cegle. Teraz szukam i nie ma – mówi Kamil. – Cegla byla idealnym hamulcem, teraz musimy kombinowac.
Kurza zaloga opowiada miejskie legendy, ze kura przynosi szczeście albo, ze jest kura od kogucika na wiezy Trynitarskiej. I czują sie z kurą jak z niedLwiedziem na Krupówkach - wszyscy chcą sobie robic z nimi zdjecia.
– Improwizujemy, to najlepsze określenie naszej pracy – tlumaczy Przemek Buksinski, który na co dzien prowadzi grupe improwizacji teatralnej No Potatoes.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze