Reklama
Prof. Binienda w Lublinie
1/11
Aula już od godz. 18 pękała w szwach. Przyszły głównie osoby po 50 i studenci. Byli też pracownicy Politechniki. Chętnych było tak wiele, że niektórzy musieli siedzieć na kurtkach lub na dostawionych krzesłach. Profesorowi towarzyszyła żona i kilku ochroniarzy którzy skutecznie bronili dostępu. Jeśli ktoś chciał zrobić zdjęcie i podszedł zbyt blisko to ochroniarze reagowali i cofali taką osobę.Profesor przedstawił znane już teorie na temat brzozy, która według jego badań nie mogła spowodować tak wielkich zniszczeń (złamanie skrzydła). Binienda podawał przykłady innych katastrof.Naukowiec dowodził, że przyczyną tragedii mógł być wybuch na skrzydle i wyświetlał kolejne wykresy i obliczenia.Osoby które chciały zadać pytanie musiały to zrobić pisemnie. Po prezentacji Andrzej Pruszkowski, który prowadził spotkanie odczytywał pytania z kartki. Wśród nich były te dotyczące satelitarnych zdjęć NASA z miejsca katastrofy. Inne pytanie dotyczyło tego, czy prof. Binienda został zaproszony na debatę ekspertów po planowanej w telewizji publicznej emisji dwóch filmów o katastrofie (Śmierć Prezydenta i Anatomia Upadku).Były też nietypowe pytania. Jedno dotyczyło tego czy prof. Binienda płaci podatki w Polsce. Odpowiedziała na nie żona profesora. - Pytanie jest niekulturalne i niezgodne z prawem. To informacja prywatna - mówiła. - Kryje się w tym intencja, że robimy na tych spotkaniach majątek i jesteśmy opłacani przez PiS. Nie zarobiliśmy na tym ani jednej złotówki, a włożyliśmy w to rzekę własnych pieniędzy. Profesor skomentował z uśmiechem, że dobrze mieć w rodzinie prawnika. Spotkanie zakończyło się owacjami na stojąco. Uczestnicy zaśpiewali Biniendom \"Sto lat\".- To co przedstawił prof. Binienda to podwód nie do podważenia - stwierdził po spotkaniu Jan Jóźwik, który na wykład przyjechał z synem, studentem Politechniki Krakowskiej.- Moim zdaniem prezentacja była bardzo dobrze przygotowana. Analizy były klarowne, rzeczowe. Na ten wykład przyszedłem z ciekawości. Interesowały mnie czysto techniczne problemy. O tym czy był wybuch nie chciałbym się wypowiadać - ucina Wojciech Jóźwik.Ludzie komentowali dzisiejsze spotkanie również po zakończeniu wykładu profesora. Na przystanku przy Politechnice grupka osób zastanawiała się dlaczego w Tupolewie nie wysunęło się podwozie.- Bo Rosja to diabeł i szatan! - stwierdził jeden z mężczyzn biorących udział w dyskusji.Inne osoby, które rozmawiały w autobusie linii nr 44, zastanawiały się dlaczego informacja o wykładzie pojawiła się tylko na kilka dni wcześniej, a nie w dniu w którym był wykład. - Dzisiaj jej szukałem ale nigdzie nie mogłem znaleźć - opowiadał jeden z podróżnych w średnim wieku. - Na stronie Politechniki też jej nie było.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze