Zespół z Lublina zagrał w filmie
1/7
„W cieniu” Davida Ondříčka, to dramat kryminalny, którego akcja rozgrywa się w Pradze w 1953 r. Policja szuka sprawców skoku na sklep jubilerski. Zwykła kryminalna sprawa nabiera wymiaru politycznego, kiedy niemiecki policjant stara się dowieść, że skradzione złoto miało wesprzeć żydowski „syjonistyczny terroryzm”, co jest na rękę komunistycznej władzy.
2/7
Lubelscy muzycy z Di Kuzine zagrali w scenie aresztowania Żydów podczas koncertu klezmerskiego. Lublinianie zagrali własny utwór rozpoczęty improwizacją, której fragment można usłyszeć w filmie. – Propozycję zagrania w tym filmie dostaliśmy od firmy impresaryjnej z Krakowa. A scena, w której wystąpiliśmy była nagrywana w Wałbrzychu w kwietniu 2011 r. – opowiada Miłosz Madejski z zespołu Di Kuzine.
3/7
Jednym z aresztowanych w scenie jest także Dariusz Świderek, na co dzień akordeonista, który w filmie grał jednak na fortepianie.– Widziałem film miesiąc temu w Pradze. Wprawdzie liczyłem, że będzie trochę więcej naszej muzyki, ale i tak było to ciekawe doświadczenie – mówi Madejski.
4/7
Zespół klezmerski Di Kuzine powstał w Lublinie w 2005 roku. Zaczynali od grania na ulicach Starego Miasta, potem zostali zauważeni i trafili do Winiarni u Dyszona. W tej chwili zespół tworzą: Piotr Wierzchowski (klarnet), Jakub Zaleski (skrzypce), Dariusz Świderek (akordeon) i Miłosz Madejski (kontrabas). Przez wiele lat można ich było posłuchać także w Knajpie u Fryzjera w Kazimierzu Dolnym. W tej chwili grają jedynie poza Lublinem. Najbliższy koncert zagrają 24 marca w Warszawie.
5/7
Marek Epstein (scenarzysta), David Ondříček (reżyser), Adam Sikora (operator) i producent Kryątof Mucha
Film w którym wystąpili Lublinianie stał się wielkim hitem w Czechach. Właśnie zdobył aż 9 Czeskich Lwów (to odpowiednik polskich Orłów). Dla najlepszego filmu, dla Davida Ondříčka za reżyserię, dla Ivana Trojana za pierwszoplanową rolę męską oraz za: scenariusz, muzykę, dźwięk, montaż, scenografię oraz zdjęcia. Autorem tych ostatnich jest polski operator Adam Sikora. To zresztą niejedyny polski akcent, gdyż produkcję współfinansował Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze