Lubelskie mistrzostwa w ratownictwie medycznym
1/13
Zawody odbywały się w Zespole Szkół Chemicznych i Przemysłu Spożywczego przy Al. Racławickich 7. Wzięły w nich udział pięcioosobowe drużyny ze szkół ponadgimnazjalnych z miasta i z terenu powiatu.
– Myślę, że poszło nam dobrze. Zwłaszcza, że przygotowywaliśmy się miesiąc, a niektóre inne szkoły nawet przez rok – mówi Jakub Baran z XIX Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie. – Najbardziej zaskoczyła nas i trochę zdezorientowała stacja, przy której musieliśmy udzielić pomocy osobie z poparzeniami. A najłatwiejsza była resuscytacja. Dobrze poradziliśmy sobie także z pacjentem chorym na cukrzycę i z zawałem serca.
Wypadki i obrażenia były pozorowane, ale za to realistyczne.
W mistrzostwach PCK zawsze używa się profesjonalnych farb charakteryzacyjnych, pudrów i sztucznej krwi.
Profesjonalne jest także jury. Tym razem zasiadali w nim instruktorzy pierwszej pomocy PCK, ratownicy medyczni, lekarze i słuchacze Medycznego Studium Zawodowego w Lublinie.
W zawodach takich jak te chodzi przede wszystkim, żeby nauczyć się reagować na prawdziwe sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu.
– Jak się trochę poćwiczy, to rzeczywiście łatwiej będzie działać, jeśli coś takiego wydarzy się naprawdę – mówi Jakub. – Ćwiczyliśmy przecież nie tylko na manekinach. Np. na stacji z oparzeniami obrażenia nie były prawdziwe, ale osobą, którą opatrywaliśmy był żywy człowiek.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze