Festiwal Sztuki w Przestrzeni Publicznej Open City 2013
1/16
Anda Rottenberg, kuratorka festiwalu 5. Festiwalu Sztuki w Przestrzeni Publicznej „Otwarte Miasto/Open City”: Za czasów Unii Lubelskiej Lublin był bardzo ważny, leżał na trasie między stolicą w Krakowie i stolicą w Wilnie, na zachodzie wielkiego państwa zamieszkałego przez wiele narodowości. Dziś znalazł się na wschodnich rubieżach UE. UE daje swoim członkom pewne przywileje i przez to dzieli Europę na lepszych i gorszych. Poprosiłam artystów, by odnieśli się do tych tematów.
2/16
Leon Tarasewicz „Unia”: Kaplica Św. Trójcy na Zamku to miejsce symboliczne łączące wschód i zachód. Moja praca nie jest konkurencją dla najstarszych polskich malowideł, ale mostem ze współczesnością.
3/16
Nikolai Ridnyi z Ukrainy położył na placu Łokietka dwa rodzaje torów: o standardzie europejskim i szersze, funkcjonujące w krajach byłego ZSRR. Zestawione razem pokazują kierunki: wschód i zachód. W holu ratusza można obejrzeć dokument Marcela Łozińskiego „89 mm od Europy”. – Ten film powstał 20 lat temu. Od tego czasu niewiele rzeczy się zmieniło – mówi Nikolai.
4/16
Pod ścianą bazyliki oo. Dominikanów stoi replika balkonu z osiedla zaprojektowanego przez architekta-wizjonera Oskara Hansena. Pedro Cabrita Reis z Portugalii zatytułował swoją pracę „A conversation” (Rozmowa). – Zestawiłem różne czasy i różne utopie. Dwa momenty w historii i dwa systemy: religijny i intelektualny – tłumaczy artysta.
5/16
Do osiedla zaprojektowanego przez Oskara Hansena nawiązuje też Anna Molska. Jej niebieska „Linia” wymalowana na chodnikach fluerescencyjną farbą zaczyna się w amfiteatrze na os. Słowackiego, przecina całe miasto, i kończy symbolicznie – na Wzgórzu Czwartek, uważanym za wzgórze założycielskie miasta.
6/16
Marina Naprushkina i Paweł Althamer razem z wolontariuszami z Ukrainy i Białorusi na skwerze przy kościele ewangelickim posadzili kwiaty. Zrobili też ławki z podkładów kolejowych – to metafora podróży.
8/16
Esra Ersen z Turcji na placu przed Teatrem im. Andersena ustawiła stoły a na nich rzeźby. To symboliczne nawiązanie do rocznicy powstania Adampola, miasta pod Stambułem założonego w XIX wieku przez polską emigrację
9/16
Instalacja Olafa Metzela (Niemcy) na placu Rybnym to pamiątka po dniu spędzonym w naszym mieście. Na „Lublin, 19 January 2013” składają się zdjęcia miejsc, gazety, plakaty, ulotki. – To nie pomnik. To rzeźba. Taki „snap shot of the day” – tłumaczy Metzel.
10/16
Krakowskie Przedmieście 40. Rzeźba przedstawiająca dalekowschodniego mędrca jadącego na osiołku. Rzecz w tym, że jedzie on tyłem. Praca- zabawka (można się na niej bujać) kolektywu Slavs&Tatars zostanie w Lublinie na stałe, w przedszkolu na Tatarach.
11/16
Na parterze kamienicy przy ul. Jezuickiej 17 (siedziba fundacji Piękno Panie) przez zakratowane okno można oglądać projekcję wideo. To film z performancu chorwackiego artysty Zlatko Kopljara. Ubrany w srebrny garnitur Kopljar kopie kwadratowy dół. To jego komentarz do skomplikowanej historii jego kraju. – Jest tyle tematów tabu, że pozostaje tylko wykopać głęboką czarną dziurę – tłumaczy.
12/16
Praca Assafa Grubera z Izraela to zaproszenie do kontemplacji świata, którego dziś nie ma. Na schodach pod zamkiem stanął stojak na muzealne krzesła. – Można sobie usiąść, zrobić piknik. Rozciąga się stąd widok na plac Zamkowy. Po dzielnicy żydowskiej, która była tu przed wojną, nie ma ani śladu – mówi artysta.
16/16
Z okna ostatniego piętra przedwojennej łaźni rodziny Łabęckich przy ul. Farbiarskiej wystaje rura, z której leje się czarna woda. To „Tabu”, instalacja Mirosława Bałki, inspirowana wierszem Paula Celana. – Czemu czarna? Bo historia nie jest przezroczysta. To taka czarna łza wydobywająca się z przeznaczonego do rozbiórki budynku – mówi artysta.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze