Motomikołaje w Lublinie
1/14
Na wewnętrznym dziedzińcu DSK stawiło się kilkudziesięciu miłośników jednośladów i quadów z całego regionu.
– Z frekwencją nie było żadnych problemów. Wystarczyła informacja na Facebooku i naszym forum internetowym. Odzew był olbrzymi. W kilka dni uzbierały się dwa busy paczek – mówi Paulina Ceniuk, jedna z organizatorek Moto-Mikołaja. – Małych pacjentów odwiedzamy dwa razy do roku: na Mikołaja i w Dzień Dziecka.
– Uśmiechy dzieci oraz dobre ubranie skutecznie nas ogrzewają. Te roześmiane twarze przyklejone do okien są przeciwwagą dla mrozu – mówi Jacek, jeden z uczestników niedzielnej akcji.
Motocykliści nie ukrywali, że podczas jazdy do szpitala kilku z nich zaliczyło „zimowy szlif”.
Specjalnie dla dzieci z onkologii motocykliści kilkukrotnie z rykiem silników przejechali pod oknami tego oddziału. A gdy maszyny umilkły motocykliści poszli rozdawać podarki. Specjalnie dla mikołajów i dzieci wystąpiła też grupa „No Patatos”.
Po wizycie w DSK 4 motocykliści paradnie przejechali przez Lublin. – 75 proc. kierowców uśmiechało się i robiło zdjęcia komórkami. To miłe, że ludzi wciąż jeszcze stać na uśmiech – dodaje pan Jacek.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze