Kra na Wiśle
1/10
– Mieszkam tu od lat, ale takiego lodu jeszcze nie widziałem – mówi pan Ryszard z Puław, który obserwował dzisiaj rzekę z wałów w Kazimierzu Dolnym. – W niedzielę wody było niewiele. Teraz jest fatalnie. Jeśli nie skruszą tego lodu, może być tragicznie.
Kra spiętrzyła się przede wszystkim w rejonie Janowca i Kazimierza Dolnego. Zator ciągnął się aż do Puław. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo zapewniają jednak, że na razie powódź nam nie grozi.
– Woda już nie przybiera, znalazła ujście, które stopniowo się powiększa – mówi Włodzimierz Stańczyk, wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego w Lublinie. – Na miejscu był patrol saperów z Dęblina, który ocenił sytuację. Na razie nie ma konieczności wysadzania zatoru.
Urzędnicy zapewniają, że wysoki poziom wody nie grozi przerwaniem umocnień. W większości miejsc do korony wałów pozostało jeszcze ok. 2 metrów. Niestety, nie wszystkie domy są odpowiednio chronione. W Mięćmierzu wiele gospodarstw stoi tuż nad rzeką.
– Wczoraj było jeszcze widać tamy, ale dzisiaj wszystko przykrył lód – mówi pan Zbigniew, mieszkaniec Mięćmierza – Wody jest coraz więcej. Szkoda tylko, że żadna władza się tym nie interesuje. W czasie poprzedniej powodzi o mało się nie potopiliśmy. Wtedy też nikt nie zwrócił na to uwagi.
Najtrudniejsza sytuacja na Wiśle panowała dzisiaj przed południem. Dopiero po kilku godzinach woda znalazła ujście przez zwały lodu. Ok. godz. 16, rzeka na wysokości Puław była już niemal wolna od kry. Zator kończył się na wysokości Parchatki. Wisła w rejonie Kazimierza Dolnego i Janowca nadal pozostawała skuta lodem. Taka sytuacja nie potrwa długo, bo synoptycy zapowiadają ocieplenie. W ciągu najbliższych trzech dni temperatura w dzień powinna się utrzymywać na poziomie od 5 do 7 stopni.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze