Reklama
Święcenia Kapłańskie
Święcenia Kapłańskie w Lublinie
1/8
– O seminarium duchownym myślałem już w szkole średniej, ale uznałem, że to za wcześnie. Chciałem doświadczyć życia – przyznaje ks. Cezary Ścisłowski z Lublina, kleryk Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie. – Po maturze zacząłem studiować biologię. Decyzja o wyborze dalszej drogi zapadła jakiś tydzień przed obroną magisterium.
Ks. Cezary jest jednym z 13 kleryków, którzy w sobotę w Lublinie i Krasnymstawie przyjęli święcenia i zostali diakonami (pierwszy z trzech stopni święceń sakramentalnych. Diakon asystuje przy ołtarzu, rozdaje komunię i może udzielać chrztu – red.) – Na początku miałem być lekarzem, później biologiem – tłumaczy ks. Ścisłowski. – Rodzice liczyli też, że będą mieć wnuki. Ale teraz mnie wspierają – dodaje.
– Bóg zawsze był gdzieś obok mnie i to chyba jest zakochanie. Nie mam żadnych wątpliwości, że podążam właściwą drogą – uważa ks. Krzysztof Krzaczek, kolejny z wyświęconych kleryków.
– W naszej rodzinie nie było duchownych. Decyzja syna nas zaskoczyła, wcześniej studiował prawo – przyznaje pan Stanisław, ojciec kolejnego kleryka z V roku lubelskiego seminarium duchownego.
– Na przestrzeni ostatnich 6–7 lat spadek liczby kandydatów do seminarium rzeczywiście był zauważalny. Dotyczyło to lat po śmieci papieża Jana Pawła II – mówi ks. dr Marek Szymański, prefekt Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie, przewodniczący Zespołu ds. Powołań Kapłańskich w Archidiecezji Lubelskiej. – Natomiast od jakiś dwóch, trzech lat na pierwszy rok przychodzi 22, 23 lub 24 kandydatów.
Duchowni tłumaczą, że spadek zainteresowania kapłaństwem to głównie skutek niżu demograficznego. Wydłuża się również decyzja o kapłaństwie. – Jeszcze kilkanaście lat temu przeważały osoby zaraz po maturze – dodaje ks.Szymański. – Teraz są to głównie mężczyźni, którzy przerwali studia, lub nawet po studiach. Mają ok. 30 lat, najstarszy był koło 40. Kandydaci w większości pochodzą z dużych miast.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze