Reklama
Zamość: Strażacy ściągali małpę z drzewa. Usnęła
1/18
Siedem małpek Sajmiri boliviensis to nowi mieszkańcy zamojskiego ogrodu. Jak pisaliśmy pod koniec lipca, przyjechały aż z Holandii. Ze względu na kształt pyska, mówi się o nich „trupie główki”. Na co dzień występują w tropikalnych lasach i żyją w dużych stadach dochodzących nawet do pięciuset osobników. Dorastają do 35 centymetrów i mają długie, nawet 42 centymetrowe ogony, które służą im do utrzymywania równowagi.
Małpki są jednak bardzo płochliwe. Przy najdrobniejszym wyczuciu zagrożenia, całe stado rzuca się do ucieczki. Potrafią przy tym wykonywać niezwykle zgrabne i długie skoki. Najchętniej przebywają w wysokich partiach drzew i bezpieczne konary opuszczają bardzo rzadko. Tak było i tym razem.
– Przy pierwszym wypuszczeniu na wyspę na świeżym powietrzu jedna z małp się zestresowała, sforsowała zabezpieczenia i wyskoczyła na zewnątrz – tłumaczy Grzegorz Garbuz, dyrektor zamojskiego zoo.
- Otrzymaliśmy zawiadomienie z zamojskiego zoo, że małpa wydostała się za ogrodzenie swojego wybiegu – relacjonuje st. kpt. Andrzej Szozda, rzecznik straży pożarnej w Zamościu. – Pracownicy ogrodu zoologicznego podali jej środek nasenny. Ale małpa weszła na gałąź drzewa na wysokości 10 metrów i tam usnęła.
Na miejsce pojechał jeden zastęp z wysoką drabiną. Strażacy zdjęli zwierzę. Co ciekawe… – Przez cały czas trwania akcji małpa spała – podkreśla kpt. Marcin Żulewski z zamojskiej straży.
Obudziła się dopiero na wybiegu. W jakim nastroju? – Trudno powiedzieć, nie rozmawiałem z nią – śmieje się dyrektor. Środek usypiający, który jej podano, był dla zwierzęcia niegroźny. – Małpie nic się nie stało. Teraz jest już z całym stadem – mówi Garbuz.
– Przygotowaliśmy takie same zabezpieczenia, jak są w innych ogrodach zoologicznych. Ale u nas okazały się niewystarczające – dodaje dyrektor. – Dlatego musieliśmy je poprawić, żeby to już się nie powtórzyło.
– Każdego roku mamy wiele zgłoszeń dotyczących zwierząt, które musimy ratować – mówi st. kpt. Szozda. – Zwykle chodzi o zwierzęta domowe, hodowlane czy dzikie, które wejdą na jakąś wysokość i same nie mogą zejść albo np. utną w ogrodzeniu. Ale, jak sięgam pamięcią wstecz, małpy z drzewa jeszcze nie zdejmowaliśmy.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze