Ściąganie kota z drzewa
Ściąganie kota z drzewa
1/10
Zwierzę wspięło się na sam czubek, na wysokość czwartego piętra. O problemie poinformowała nas Czytelniczka. – Od trzech dni miejskie służby nie mogą zdjąć kota, który strasznie miauczy. Straż Pożarna już tu przyjeżdżała, ale zwykła drabina była za krótka. Straż Miejska też była na miejscu, ale nie pomogła – relacjonowała pani Elżbieta.Pierwsze zgłoszenie o kocie strażacy dostali w niedzielę. Nie mogli pomóc, bo samochód z mechaniczną drabiną nie mieścił się w wąskim wjeździe na podwórze. We wtorek administracja budynku wezwała na pomoc taternika. – Takiego zlecenia jeszcze nie miałem. Raczej zdarzało się wycinanie gałęzi – mówi Krzysztof Sztajdel, taternik z firmy Remoult.Kiedy już był na miejscu, okazało się, że jego pomoc nie była jednak potrzebna. Straż Pożarna podjechała pod drzewo wysięgnikiem do wieszania reklam. Za pierwszym razem nie udało im się ściągnąć kota, bo uciekł na przeciwległą stronę drzewa. Potem strażacy przedłużyli przyrząd do łapania zwierząt i spróbowali ponownie. Tym razem się udało. A kota zabrała do weterynarza kobieta, która przyglądała się całej akcji.Straż Pożarna ostrzega jednak, że lepiej w takich sytuacjach nie działać pochopnie. – Odejdźmy od drzewa i obserwujmy sytuację. Odczekajmy nawet dwa dni, zanim wezwiemy Straż Pożarną. Kot może w tym czasie sam zejść z drzewa, a ludzi, którzy go łapią, może się przestraszyć – ostrzega Michał Badach z Komendy Miejskiej PSP w Lublinie. – Kiedyś pojechaliśmy do podobnego wezwania przy jednej ze szkół. Kot niestety tak się przestraszył, że zeskoczył z drzewa prosto na ziemię i się zabił.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze