Meliny przedwojennego Lublina
Opis galerii
1/9
W mieście naszym istnieją rozmaite spelunki. Mieszczą się przeważnie na przedmieściach, a sprzedający urządzają się tak sprytnie, że nie są nikomu znani z nazwiska – pisał dokładnie 92 lata temu Czechowicz, który był wówczas redaktorem „Expressu Lubelskiego”. Przy ul. Nowej nr 23 (dziś to ulica Lubartowska) proceder uprawiał tak zwany „Madeni”. Mieszkanie mieści się na I piętrze, wtajemniczeni windują się po ciemnych schodkach, po upragnioną „wilgoć”.
2/9
W domu nr 19 przy ul. Namiestnikowskiej (dziś ul. Narutowicza) handlował „buteleczkami” Żyd znany tylko z imienia Calel.
3/9
Czechowicz pisał, że nielegalną wódkę sprzedaje się w piwiarni Pulsakowskiego na Lubartowskim Przedmieściu. Peryferyjny lokal pana Stanisława działał przy ul. Lubartowskiej pod dzisiejszym numerem 22.
4/9
Przed wojną wódkę oferowano także w piwiarni Dwojakowskiej, przy ul. Namiestnikowskiej nr 43 (ul. Narutowicza). Lokal był często odnotowywany w policyjnych kronikach a później prasie. Albo handlował w święto, albo dochodziło do awantur między małżonkami prowadzącymi piwiarnię, bo właściciel lubił wypić
5/9
Wódką handlowano też w tajemniczej piwiarence przy ul. Koziej. Jak pisał Józef Czechowicz lokal nawet nie potrzebował szyldu. Był połączony z mleczarnią „Zdrowa” mieszczącą się w domu na rogu Koziej i Królewskiej. Kto pił wódkę w piwiarni, mógł się w razie alarmu schronić w mleczarni (i na odwrót).
Lokal przy Koziej 3 działał przez wiele lat. W 1930 roku na ulicy znaleziono mężczyznę (około 60. lat), będącego w stanie nieprzytomnym wskutek nadmiernego użycia alkoholu. Trafił do aresztu do czasu wytrzeźwienia, gdzie nie odzyskawszy przytomności zmarł.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze