Reklama
Najlepsze pizzerie w Lublinie. Nasz ranking
Opis galerii
1/7
Amanti di Pizza
Malutka pizzeria, zaledwie kilka stolików i właściciel Wojciech Żelazowski zakochany w prawdziwej pizzy neapolitańskiej. Choć nie ma pieca opalanego drewnem, to z pizzą potrafi wyczyniać cuda. Takie, że mógłbym jeść same spody, maczane w oliwie. Ciasto jest rewelacyjne.
Na cieście dwa, trzy składniki. Zawsze dobry ser, często doskonałe salami. Menu zmienia się sezonowo, a nawet częściej, jeśli szefa „najdzie”. Ostatnio naszło go na Parmigiana calabrese w wersji z ziemniakami i rozmarynem. Złożenie ziemniaka, sera i pikantnego salami jest dobre i mocno rozgrzewające. Wizyta w Amanti poprawia humor na kilka dni.
Uwaga, czynne od 14. Pizza schodzi szybko i lepiej zarezerwować miejsce, bo często kelnerka powie: Dzisiaj już ciasta brak.
Na zdjęciu: Wojciech Żelazowski z Amanti di Pizza serwuje prawdziwą pizzę neapolitańską. Postawił na doskonale wypieczone ciasto, oliwę Extra Vergine, włoski parmezan i tradycyjną włoską mozarellę.
2/7
Arte del Gusto
To tu pierwsze pizze wypiekał Ivo Violante, wcześnie nadzorując budowę pieca opalanego drewnem. Restauracja wówczas nazywała się Auriga, a doskonale wypieczone ciasto było znakiem rozpoznawczym miejsca. Kucharz się zmienił, piec został, a pizza nadal niezmiennie smakowita.
Decydują o tym włoskie składniki, ściągane bezpośrednio z Italii. Od mozarelli, przez prosciutto crudo, salami, pancettę. Zresztą, na miejscu działają małe delikatesy z takimi cymesami, jak na przykład pikantne konfitury czy musztarda w kilku smakach. Jeśli dodać do tego profesjonalną obsługę kelnerską, to mamy niemal idealne miejsce na pizzę. Niemal, bo włoski pizermen czasem lubi się zagadać i pizza się dobrze przypiecze.
3/7
Gran Caffé Santos
Moje ulubione miejsce z widokiem na plac Po Farze. Właściciel sam zbudował piec opalany drewnem i sam pizzę (na zmianę z bratem) piecze. Dają tu świetne espresso z kawy Gran Caffé Santos Divina o kwiatowym bukiecie.
Najciekawszą opcją jest pizza 3 składniki. Ponieważ lubię białą pizzę, proszę o sos z oliwy i czosnku. I wybieram: bekon, salami i gorgonzolę. Z obowiązkową mozarellą. Połączenie wyjątkowo rozgrzewające i syte. Właściciel zawsze dołoży coś od siebie. A to kilka plasterków czosnku, a to odrobinę piekielnie ostrej papryczki, a to świeżej rucoli. Lubię to.
4/7
Il Rifugio
W skrócie U Włocha, na Oczki. Od lat włoski mistrz prowadzi w swoim domu i ogrodzie prawdopodobnie najlepszą pizzerię w mieście. Otwarte od 17, wcześniej warto zatelefonować, czy już otwarte.
Najlepsze ciasto i najlepsza oliwa. Doskonałe sery. Co trzeba więcej?Moja ulubiona pizza to ser pleśniowy, gruszka i orzeszki. Jak uda się taką zapolować, szczęście pełne. Na profilu restauracji ktoś napisał o pizzy: piękna, dobra i prosta. Samo sedno. Największym bowiem atutem pizzy jest szlachetna prostota i wybitny talent pizermena do doboru składników.To miejsce z klimatem i duszą. Coś więcej niż pizzeria. Dla miłośników włoskiej pizzy, miejsce na kulinarnej mapie Lublina bardzo obowiązkowe.
5/7
Le Monde
Dobra restauracja śródziemnomorska z bardzo dobrą obsługą. No i ta pizza. Za pizzę odpowiada jeden kucharz. Ma dar do wypiekania spodu w punkt - w elektrycznym piecu. Ma także dar doboru składników. Ale największym darem jest dar improwizacji.
Nie zapomnę, kiedy zjawiliśmy się tam, mając na oku dobrą rybkę, a przesympatyczna kelnerka podpowiedziała nam, że kucharz właśnie eksperymentuje z pizzą ananasową. Natychmiast zamówiliśmy. I co? Ciasto perfekt, zgrillowane płaty ananasa i dużo gorgonzoli. Poezja. Nie zapomnę radości w oczach kucharza, jak pizzę dla nas robił.
6/7
Pod Koziołkiem
A teraz miejsce bardzo sentytmantalne. Pod Koziołkiem to jedna z dwóch, najstarszych pizzerii w Lublinie. Druga mieściła się w domku ogrodnika przy Ogrodzie Saskim.
Choć w jednym i drugim miejscu byłem po raz pierwszy bodajże w 1980 roku, to do dziś pamiętam zapach ciasta. I od tego zapachu nie mogę się uwolnić. Tak jak od smaku nadzienia. Z kapustą i pieczarkami, z kurczakiem i cebulą. Pizzeria przy Saskim zamieniła się w sklepik z pieczywem, a Pod Koziołkiem działa nadal. Udało się przechować tamten sentymentalny smak. Może ciasto nie tak dobre, może pizza nie tak dobrze wyrośnięta i wypieczona. Ale po pierwszy kęsie człowieka ogarnia wzruszenie.
7/7
Spiżarka Acerny
Dawniej pizzeria Acerna. Nazwa pochodzi od Acernus, a tak podpisywał się polski poeta Sebastian Klonowic (acer – klon), który w kamienicy, gdzie mieści się pizzeria mieszkał.
To chyba najbardziej kultowa pizzeria w mieście. Od 1991 roku wypieka się tu pizza na cienkim, chrupiącym cieście. Tu jadłem swoją pierwszą w życiu Calzone, tu podziwiałem pizermena, który na oczach klientów robił pizzę, tu napawałem się Quatro Formaggi z oliwkami. Tu zachwycałem się wreszcie Perugią z boczkiem i piekielnie ostrym serem. Z grzanym winem pozwalała wyjść na największy mróz.
Dziś mą ulubioną jest Verona. To sos, ser, salami, ser pleśniowy, oliwki i por. Może dlatego, że nieopodal, na Rybnej, na poziomie pierwszego piętra schował się balkon, nazywany balkonem Romea i Julii.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze