dodano: 19 listopada 2008, 10:17
tagi:głowęjanusz klatkaKorytkowo małeoperacjaostrzepiłastanisław pawloswbiła
Piła wbiła mu się w głowę (wideo)
Tomasz Wójciszyn, Leszek Wójtowicz
43-latek z Korytkowa Małego (gm. Frampol) może mówić o niesamowitym szczęściu. Podczas obróbki drewna zerwała się piła. Ostrze przeszło centralnie przez głowę mężczyzny. Zatrzymało się dopiero na kręgosłupie. Mężczyzna przeżył.
Operacja wyjęcia 30-centymetrowego brzeszczotu z głowy 43 -letniego mężczyzny trwała niecałe dwie godziny.
- Trafił do nas ze szpitala w Zamościu - mówi prof. Janusz Klatka, chirurg który operował mężczyznę. - Można tu mówić o niesamowitym szczęściu. Przedmiot ominął oko i mózg. Oszczędził także kręgosłup, choć zatrzymał się na drugim kręgu.
Dziś pacjent dochodzi do siebie po zabiegu.
- Jestem wdzięczny lekarzom za uratowanie oka. Wiem, że było przesunięte. Bardzo im za to dziękuję - mówi Stanisław Pawlos.
43-latek pozostanie w szpitalu przez co najmniej dwa tygodnie. - O ile oczywiście rany będą się goić bez problemu - mówi Adam Kłos, lekarz z oddziału otolaryngologii ze szpitala, gdzie trafił mężczyzna.
Do tego tragicznego wypadku doszło wczoraj po południu na jednej z posesji w Korytkowie Małym w gminie Frampol. 43-latek pracował z bratem za stodołą przy pile taśmowej.
- W trakcie przecierania dłużycy doszło do zerwania piły, która jednym końcem wbiła się w głowę mężczyzny - informuje sierż. Milena Galarda, rzecznik biłgorajskiej policji, która ustala okoliczności wypadku.
Sąsiedzi poszkodowanego są w szoku. - Stało się wielkie nieszczęście - załamuje ręce Genowefa Brytan. - Ale z tego, co wiem, nikt się do tego nie przysłużył. Miejmy nadzieję, że człowiek z tego wyjdzie.
Dobrej myśli są też lekarze. - Wydaje się, że gałka oczna jest nieuszkodzona, a następstwa po urazie będą niewielkie - mówi prof. Klatka.
- Takie wypadki zdarzają się bardzo często - dodaje Kłos. - A konsekwencjemogą być bardzo poważne. Od utraty wzroku po uszkodzenie mózgu.
Cuda się zdarzają
- Piła przeszła człowiekowi przez środek czaszki, rozpoławiając mózg. Pacjent wyszedł ze szpitala do domu na własnych nogach - wspomina dr Wiesław Miśkuś, szef bloku operacyjnego i anestezjologii w biłgorajskim szpitalu.
- Zamach na życie przeżył też były policjant, który strzelił sobie z pistoletu w usta. - Kula przeszła na wylot głowy, wyrywając kawałek czaszki. Ale desperat sam doszedł do karetki - opowiada Mikuś.
