wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Biała Podlaska

Bezprawie przy granicy

Dodano: 6 marca 2002, 18:43
Autor: (pim)

Już półtora roku jest szykanowany sadownik sprzedający obcokrajowcom na skraju międzynarodowej drogi E-30 przy granicy w Wólce Dobryńskiej lub obok Koroszczyna swoje jabłka, cebulę i ziemniaki. Posiadający gospodarstwo rolno-sadownicze o pow. ok. 20 ha Józef Z. od lat handlował produktami, aby spłacać kredyt 50 tys. zł. Początkowo był zadowolony.

- Moja gehenna zaczęła się jesienią 2000 roku, gdy sprzedażą owoców zajął się Krzysztof K. oraz pomagający mu Ukraińcy. Ponieważ K. miał szerokie znajomości w policji, zaczęto mnie karać mandatami. Przez 5 miesięcy kontrolowało mnie około 40 patroli, które sporządziły chyba 10 wniosków do kolegium na mnie i na mego syna. W sumie muszę zapłacić 1300 zł. W policji nakazywano mi pogodzić się z przeciwnikami. Kiedy podjąłem interwencję u senatora, w redakcjach i w innych instytucjach, wtedy jeszcze bardziej nasiliły się kontrole. Rozzuchwaleni bezkarnością przeciwnicy wzywali swoich policjantów, którzy zarzucali zajęcie mi pasa jezdni. Kiedy poszedłem do poprzedniego bialskiego komendanta policji i płakałem jak małe dziecko, nie chciał mi pomóc, nakazał wyjść na korytarz - wspomina Józef Z.
Gdy nikt nie potrafił go obronić, przeżył dwa napady (ostatni 30 listopada, kiedy napastnik groził mu nożem). Dochodzenia zostały umorzone.
- Przestępcy wielokrotnie grozili mi spaleniem. Dopiero sytuacja zmieniła się, kiedy na początku grudnia w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie podałem przykłady bezprawnego szykanowania i gróźb. Codziennie jednak K. terroryzował mnie twierdząc, że będzie dzwonić na policję oraz dyktował mi warunki wskazując miejsca, gdzie (i do której godziny) mogę sprzedawać plony. Czuję się niewinny i upokorzony. Przeciwnicy zabrali mi wiele zdrowia. Ratowałem się jak mogłem, narażałem życie swoje oraz syna - z żalem podkreśla Józef Z.
Pytani rzecznicy policji MKP w Białej Podlaskiej i KWP w Lublinie stwierdzili, że wspomniany rolnik nie jest represjonowany, a jego przeciwnicy nie są osłaniani przez żadnych policjantów. Zbigniew Lisiecki, rzecznik prasowy bialskiej KPM mówi nam:
- Józef Z. został ukarany zgodnie z prawem. Skoro nie odwoływał się od kar, to grzywna za zajęcie pasa drogowego stała się prawomocna.
Kiedy pracownicy terminalu samochodowego w Koroszczynie dowiedzieli się, że Józef Z. jest szykanowany przez osoby kręcące się na drodze dojazdowej do granicy, pozwolili przy wjeździe sprzedawać owoce i warzywa. Z. Lisiecki poinformował nas, że przed kilkoma dniami dwóch mężczyzn podjechało do Józefa Z. stojącego przy wjeździe do terminalu i jeden z nich zażądał: - Daj mi VAT. Należy się za to, że tu stoisz!
Kierował też groźby pod adresem ogrodnika oraz żądał pieniędzy. Powiadomiony o tym patrol policji stwierdził, iż kierujący samochodem, Bogdan K. był nietrzeźwy. Odmówił badania alkomatem. Napastnicy kierowali do Józefa Z. groźby karalne. Wszczęte zostało wobec nich postępowanie. Zadowolony z szybkiej reakcji młodych i energicznych terespolskich policjantów sadownik liczy na to, że także inni funkcjonariusze przekonają się, że pobłażliwie tolerowano jego prześladowców.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!