niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Bezprawie przy granicy

Dodano: 6 marca 2002, 18:43
Autor: (pim),

Już półtora roku jest szykanowany sadownik sprzedający obcokrajowcom na skraju międzynarodowej drogi E-30 przy granicy w Wólce Dobryńskiej lub obok Koroszczyna swoje jabłka, cebulę i ziemniaki. Posiadający gospodarstwo rolno-sadownicze o pow. ok. 20 ha Józef Z. od lat handlował produktami, aby spłacać kredyt 50 tys. zł. Początkowo był zadowolony.

- Moja gehenna zaczęła się jesienią 2000 roku, gdy sprzedażą owoców zajął się Krzysztof K. oraz pomagający mu Ukraińcy. Ponieważ K. miał szerokie znajomości w policji, zaczęto mnie karać mandatami. Przez 5 miesięcy kontrolowało mnie około 40 patroli, które sporządziły chyba 10 wniosków do kolegium na mnie i na mego syna. W sumie muszę zapłacić 1300 zł. W policji nakazywano mi pogodzić się z przeciwnikami. Kiedy podjąłem interwencję u senatora, w redakcjach i w innych instytucjach, wtedy jeszcze bardziej nasiliły się kontrole. Rozzuchwaleni bezkarnością przeciwnicy wzywali swoich policjantów, którzy zarzucali zajęcie mi pasa jezdni. Kiedy poszedłem do poprzedniego bialskiego komendanta policji i płakałem jak małe dziecko, nie chciał mi pomóc, nakazał wyjść na korytarz - wspomina Józef Z.
Gdy nikt nie potrafił go obronić, przeżył dwa napady (ostatni 30 listopada, kiedy napastnik groził mu nożem). Dochodzenia zostały umorzone.
- Przestępcy wielokrotnie grozili mi spaleniem. Dopiero sytuacja zmieniła się, kiedy na początku grudnia w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie podałem przykłady bezprawnego szykanowania i gróźb. Codziennie jednak K. terroryzował mnie twierdząc, że będzie dzwonić na policję oraz dyktował mi warunki wskazując miejsca, gdzie (i do której godziny) mogę sprzedawać plony. Czuję się niewinny i upokorzony. Przeciwnicy zabrali mi wiele zdrowia. Ratowałem się jak mogłem, narażałem życie swoje oraz syna - z żalem podkreśla Józef Z.
Pytani rzecznicy policji MKP w Białej Podlaskiej i KWP w Lublinie stwierdzili, że wspomniany rolnik nie jest represjonowany, a jego przeciwnicy nie są osłaniani przez żadnych policjantów. Zbigniew Lisiecki, rzecznik prasowy bialskiej KPM mówi nam:
- Józef Z. został ukarany zgodnie z prawem. Skoro nie odwoływał się od kar, to grzywna za zajęcie pasa drogowego stała się prawomocna.
Kiedy pracownicy terminalu samochodowego w Koroszczynie dowiedzieli się, że Józef Z. jest szykanowany przez osoby kręcące się na drodze dojazdowej do granicy, pozwolili przy wjeździe sprzedawać owoce i warzywa. Z. Lisiecki poinformował nas, że przed kilkoma dniami dwóch mężczyzn podjechało do Józefa Z. stojącego przy wjeździe do terminalu i jeden z nich zażądał: - Daj mi VAT. Należy się za to, że tu stoisz!
Kierował też groźby pod adresem ogrodnika oraz żądał pieniędzy. Powiadomiony o tym patrol policji stwierdził, iż kierujący samochodem, Bogdan K. był nietrzeźwy. Odmówił badania alkomatem. Napastnicy kierowali do Józefa Z. groźby karalne. Wszczęte zostało wobec nich postępowanie. Zadowolony z szybkiej reakcji młodych i energicznych terespolskich policjantów sadownik liczy na to, że także inni funkcjonariusze przekonają się, że pobłażliwie tolerowano jego prześladowców.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO