poniedziałek, 23 października 2017 r.

Biała Podlaska

Chatka dla Puchatka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 września 2007, 17:53

Jeszcze niedawno przy ul. Kolejowej w Białej Podlaskiej straszyła rudera, której od lat nikt nie chciał kupić. Teraz trudno poznać to miejsce.

Tu ma swoją drugą siedzibę Niepubliczne Przedszkole im. Przyjaciół Kubusia Puchatka.

- Trzeba pochwalić panią Beatę Rychlik za ratowanie reprezentacyjnego domu mieszkalnego z końca XIX wieku. To architektura drewniana utrzymana w konwencji krynicko-szwajcarskiej. Tylko dwa takie domy pozostały w Białej Podlaskiej - mówi Jan Maraśkiewicz, bialski konserwator zabytków.
Beata Rychlik, właścicielka przedszkola, powiedziała nam, że remont zaczął się w grudniu 2006 roku. W starannie odnowionym domku znalazły się m.in. szatnie i stołówka z wzorcową kuchnią. A w pobliżu wybudowany w kształcie litery C zespół trzech pawilonów otaczających rozległe patio. Tam są sale dla przedszkolaków. Za nimi duży plac zabaw. Będzie na nim jeszcze mała karuzela. Wygrał ją od znajomego lekarza Marek Rychlik, mąż właścicielki. Lekarz nie wierzył, że w ciągu kilku miesięcy powstanie tu przedszkole. Założył się o karuzelę. I przegrał.
Najbardziej jednak zdumiewają precyzyjne odtworzone drewniane detale na starym budynku. Wykonał je Adam Sęk, bialski rzemieślnik. Zofia Badach, powiatowy inspektor sanitarny, przyznaje, że to przedszkole wygląda jak z bajki. - Piękne, nowiutkie są sale. Nawet dorośli marzą, by tam chodzić - żartuje.
W tej chwili w nowym przedszkolu przy ul. Kolejowej zwanym Chatka dla Puchatka jest 106 przedszkolaków. Będzie 125. W każdej grupie są nauczycielki i asystentka. To one stwarzają dobre warunki dzieciom w salach m.in. morskiej i rycerskiej z kolorowymi zabawkami.
- Zatrudniam fajne dziewczyny. Osoby u mnie pracujące posiadają odpowiednie wykształcenie. A najważniejsze, że mają serce dla dzieci - dodaje Beata Rychlik. Ostatnio zatrudniła w przedszkolu Łukasza Wójcika. To był strzał w dziesiątkę. Do mężczyzny dzieci lgną jak do najbliższej rodziny.
- To moja pierwsza praca po studiach. Skończyłem pedagogikę przedszkolną i bardzo lubię dzieci - mówi Łukasz Wócik.
- Tu jest bardzo dobra kadra, to dla mnie najważniejsze - mówi Dorota Biełucha, która czeka na dziecko kończące obiad.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!