wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Chcą by masarnią zajęła się prokuratura

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 maja 2008, 18:43

W poniedziałek kilkanaście osób protestowało w przetwórni mięsa "Sław-Pol”. Chcieli zaległych pieniędzy i wydania świadectw pracy.

Na południowym Podlasiu padają zakłady mięsne. Po wcześniejszym bankructwie Zakładów Mięsnych "Dolina Łąk” w Małaszewiczach, bankrutuje Zakład Masarsko-Wędliniarski "Sław-Pol” w Kolonii Horbów.

- Kłopoty z wypłacaniem nam poborów trwają od roku, bo ciągle były zaległości z pieniędzmi, ale teraz jest jeszcze gorzej. Od kilku miesięcy w ogóle nie otrzymuję pieniędzy. Moja żona nie pracuje, wychowuje dwoje dzieci. Jest ciężko - mówi przygnębiony Jacek Walencik, pracownik Zakładu Masarsko-Wędliniarskiego "Sław-Pol” w Kolonii Horbów.

Podobnie zdenerwowana jest Ewa Gryczon, która od stycznia jest na urlopie macierzyńskim. - Nie dostaję żadnej wypłaty. Przyszłam, żeby szef podpisał mi urlop, a jego nie ma! Liczę, że może sąd ogłosi upadłość "Sław-Polu”, to wtedy ZUS zwróci mi pieniądze za macierzyński - ma nadzieję Ewa Gryczon.

Tymczasem Zdzisław Klebaniuk, właściciel firmy podejrzewa, że ktoś się przeciwko niemu zmówił. - Postawiłem nowoczesny zakład. Teraz jest dużo chętnych, żeby go za złotówkę przejąć. Nadzorca sądowy postanowił zaplombować zakład. A ja mogłem go wydzierżawić. Duża firma z Warszawy nadal chce to zrobić, a nadzorca sądowy nie chce wydać budynków. Rocznie to by było 6 mln zł czystego dochodu. Wystarczyłoby na spłacenie długów, bo jestem winien wierzycielom 9-10 mln zł. Na dodatek, moi pracownicy od pięciu miesięcy nie otrzymują poborów - tłumaczy przedsiębiorca, który dodaje, że pracowało u niego ponad 160 osób.

Grzegorz Mika, pełnomocnik sądowy, odmawia odpowiedzi na pytanie, dlaczego warszawiacy nie mogą wydzierżawić budynków. - Sąd gospodarczy na posiedzeniu niejawnym, na wniosek kilku wierzycieli postanowił o zabezpieczeniu majątku. Zakład może działać, o ile działalność nie będzie powodować nowych zobowiązań dłużnika. O wszystko proszę pytać do dłużnika, który nam przedstawił zwolnienie lekarskie ważne do 16 maja. Nie wiemy co dalej się z nim dzieje - mówi pełnomocnik.

Wczoraj Grzegorz Mika i siostra właściciela firmy rozmawiali z pracownikami, którzy protestowali przed zakładem. Ale sytuacja nie uległa zmianie. Zdesperowani ludzie postanowili wystąpić do inspekcji pracy i chcą zainteresować całą sprawą prokuraturę.

- Świadectwa pracy będziemy mogli wypisać, gdy ze zwolnień lekarskich wrócą pracownice administracji - mówi Teresa Nowak, siostra właściciela. - Brat wziął kredyty bankowe na 30 lat, a tu nagle bank zażądał ich spłaty. Trafił do szpitala. Teraz jest już w domu, ale jest mocno chory - dodaje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!