sobota, 3 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Czterdzieści roboczych koni

Dodano: 11 marca 2003, 16:31

Eugeniusz Jakimczuk z Nowosiółek z matką i swymi końmi
Eugeniusz Jakimczuk z Nowosiółek z matką i swymi końmi

Mnisi prawosławni pośredniczyli w przekazaniu ponad 40 koni rolnikom przez fundację Heifer Project International. Wspieranie hodowli koni roboczych w małych gospodarstwach prawosławnej parafii w Jabłecznej uznano za najbardziej udane spośród dwudziestu realizowanych w Polsce.

Józef Hasiuk otrzymał nagrodę ”Golden Talent Award” przyznawaną co roku najlepszemu lokalnemu liderowi w każdym ze 110 państw objętych programem pomocy. Wytypowano go ze względu na doświadczenie w hodowli koni oraz znajomość sytuacji wsi. Bowiem ostateczną decyzję, komu najbardziej potrzebna jest pomoc, podejmują sami rolnicy uczestniczący w projekcie. Najważniejszy głos należy do lidera. On też czuwa nad realizacją przedsięwzięcia. - Ktoś boczył się, że sąsiad pierwszy dostał konia, inny zazdrościł "lepszego”. Zdarzyło się, że trzeba było odebrać klacz trzymaną w złych warunkach i przekazać w bardziej odpowiednie ręce. Ale ogólnie akcja przebiegała sprawnie - podsumowuje Józef Hasiuk.
Konie już sprawdziły się na terenie, gdzie nie można użyć ciężkiego sprzętu rolniczego. Każdej wiosny ziemie należące do kilku przygranicznych wsi zalewa wezbrany Bug. Długo po opadnięciu wody na polach zalega grząskie błoto, uniemożliwiając wjazd ciągnikiem.
- Tutaj nie każdego stać na zaźrebienie, a co dopiero kupno. Ziemia piątej, szóstej klasy rodzi głównie żyto i ziemniaki. Na dodatek w okolicy nie ma żadnego zakładu pracy - mówi ks. archimandryta Jerzy Pańkowski, przeor monastyru św. Onufrego.
O zasadach wspierania hodowli informuje Katarzyna Malec, dyrektor polskiego oddziału HPI:- Każda rodzina otrzymująca zwierzę podpisuje kontrakt, w którym zobowiązuje się przekazać pierwszego żeńskiego potomka od otrzymanej sztuki innej potrzebującej osobie.
Przedsięwzięcie w Jabłecznej jest pierwszym z udziałem koni w naszym kraju. - Podstawa sukcesu to współdziałanie zarządzającego projektem, miejscowego lidera i lokalnego autorytetu. Może być nim zwierzchnik Kościoła. Takie pośrednictwo ułatwia kontakty - wyjaśnia Katarzyna Malec.
Wspólnie z klasztorem projekt nadzorował Regionalny Związek Hodowców Koni w Lublinie. Za pieniądze fundacji kierownik Krzysztof Rudziński kupił 43 zaźrebione klacze. Jednym z pierwszych obdarowanych był młody rolnik Mirosław Gordejuk. - Przekazałem już źróbkę. W tej chwili klacz-matka należy do mnie - mówi właściciel kasztanowatej Baryczki. Dochował się już od niej kolejnej urodziwej klaczki, którą będzie mógł sprzedać.
Działalność HPI wywołuje żywą reakcję wiejskiej społeczności. Ludzie dzwonią z prośbą o zwierzęta. Nie wszyscy orientują się, na jakich zasadach działa fundacja.
- Projekty przygotowujemy wyłącznie dla grupy rolników z tej samej wsi lub gminy, którzy mają wspólny cel i wiedzą, jak go osiągnąć. Potrafią zorganizować się i właściwie wykorzystać oferowaną im pomoc - podkreśla Katarzyna Malec.•

Heifer Project International


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO