wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Droga krajowa nr 19 zablokowana. Rolnicy domagają się wyższych cen

Dodano: 20 lipca 2014, 14:00
Autor: Ewelina Burda

Od soboty trwa protest plantatorów porzeczek, wiśni oraz jabłek. Blokują krajową "dziewiętnastkę w Kózkach (pow. łosicki).

Rolnicy z woj. lubelskiego, mazowieckiego oraz podlaskiego chcą w ten sposób zwrócić uwagę rządu na niskie ceny skupu owoców miękkich. Pośród ok. 300 protestujących są plantatorzy z pow. bialskiego. - To zmowa cenowa zakładów przetwórczych - uważa Marian Chwedoruk z gm. Konstantynów, jeden z organizatorów pikiety. - Cena spadła nawet do 40 groszy za kilogram. W ubiegłym roku można było liczyć na 1,50 zł - precyzuje Maciej Chełstowski, producent porzeczki z Hruda w gm. Biała Podlaska. - Nie opłaca się uruchamiać kombajnu, dlatego część owoców zostawiłem na krzakach - dodaje.

Z kolei, za wiśnie w skupie płacą 80 groszy za kilogram, tymczasem wyprodukowanie kilograma tych owoców kosztuje od 1,5 do 2 złotych. Dla wielu plantatorów produkcja staje się nieopłacalna. Dlatego jednym z ich głównych postulatów jest wprowadzenie ceny minimalnej ustalonej w oparciu właśnie o koszty produkcji. - W tej sprawie liczymy na działania resortu rolnictwa, bo przetwórcy tłumaczą się zapasami z poprzedniego roku - zaznacza Chwedoruk.

Zdaniem pikietujących, jeżeli rząd nie zainterweniuje, wielu producentów owoców czeka bankructwo. Jak dotąd, szef resort rolnictwa Marek Sawicki zwrócił się tylko do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten ma zbadać czy "zachowania rynkowe przedsiębiorców prowadzących skup porzeczki czarnej i czerwonej nie naruszają zasad konkurencji” - czytamy na stronie internetowej MRiRW. W tym samym komunikacie znajdziemy też informację, że "koszty produkcji 1 kg porzeczki, przy plonie 7 ton z 1 hektara wynoszą w Polsce ok. 2 złotych za kg”.

- Problem spadku cen dotyczy nie tylko owoców miękkich - zauważa Waldemar Daniluk kierownik rolnego referat w gminie Biała Podlaska. - Ten sam scenariusz dzieje się w przypadku rzepaku i rynku zbożowego w ogóle. Nie ma gwarancji ceny, nie ma stabilizacji w rolnictwie - podkreśla urzędnik.

Komitet protestacyjny zaapelował do plantatorów o zaprzestanie wysyłania owoców do skupu przynajmniej do czwartku. Do tego czasu ma potrwać blokada "dziewiętnastki”. - Jeżeli rząd zareaguje wcześniej, to odpuścimy - przyznaje producent z gm. Konstantynów.

Rolnicy blokują drogę krajową, chodząc po przejściu dla pieszych. Wzdłuż jezdni ustawili traktory i maszyny rolnicze. Przepuszczają tylko pojazdy uprzywilejowane oaz autobusy.

W niedzielę na miejscu pikiety odprawiona była msza polowa. O powodach protestu miały też informować pobliskie parafie. Sytuację monitoruje policja, która radzi by skorzystać z objazdów: od strony Białegostoku w Siemiatyczach drogą nr 62, a od strony Lublina w Międzyrzecu Podlaskim drogą nr 2. - Akcja protestacyjna jest legalna i przebiega bez żadnych incydentów - potwierdza Tomasz Zozula, rzecznik łosickiej policji.

Protest sposobem na dzika

Pikietę zapowiadają też rolnicy którzy mają dość dzików niszczących im uprawy. W poniedziałek będą protestować na krajowej "dwójce” w Rogoźnicy. - Stamtąd po godz. 9 sznur kilkudziesięciu oflagowanych ciągników bardzo powoli wyruszy w stronę Międzyrzeca Podlaskiego - mówi organizator Adam Olszewski, rolnik z gminy Międzyrzec.

Protestujący chcą by koła łowiecka podjęły działania zmierzające do redukcji stale rosnącej populacji dzików. - Potrzebne są też niezależne komisje do oceny wyrządzonych szkód. Tylko w ten sposób możemy uzyskać odpowiednie odszkodowania - tłumaczy Olszewski.

Rolnicy chcą w poniedziałek spotkać się z przedstawicielami kół łowieckich i władzami powiatu. - Problem jest poważny i istnieje od wielu lat. Teraz nastąpiła jego eskalacja ze względu na znaczny wzrost populacji dzika - dodaje organizator.

W związku z akcją, od godz. 9 na krajowej "dwójce” w okolicach Miedzyrzeca Podlaskiego należy spodziewać się utrudnień w ruchu. Protest jest jednak legalny, został zgłoszony odpowiednim służbom. W tej samej sprawie protestować mają też rolnicy z woj. podlaskiego. - Jestem z nimi w kontakcie. Wspólnie zdecydujemy jakie działania podejmować dalej - zaznacza Olszewski.
Czytaj więcej o: rolnictwo Łosice
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!