wtorek, 24 października 2017 r.

Biała Podlaska

Janów Podlaski: Fekalia zatruły uprawy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 czerwca 2009, 17:27

Podczas oberwania chmury sieć kanalizacyjna nie wytrzymała naporu wody. W kilku miejscach z nisko położonych studzienek trysnęły nieczystości. Skażone zostały uprawy. Inspektorzy badają straty po ulewnych deszczach.

- Cuchnące szambo wyrzuciło pokrywę ze studzienki i tryskało jak gejzer. Skaziło łąkę należącą do mojej żony, która straciła co najmniej 6-7 tysięcy złotych, bo cofnięto jej specjalne dopłaty do ekologicznych terenów. Nieczystości trafiły pewnie do rzeki Czyżówki, płynącej przez Podlaski Park Krajobrazowy "Podlaski Przełom Bugu” - opowiada Ireneusz Żmudziński, który przewiduje, że będą problemy z utylizacją upraw łąkowych i następnie przywróceniem tego terenu do użytkowania.

Podobne straty poniósł Maciej Falkiewicz, malarz i hodowca koni, którego łąkę też zniszczyły nieczystości.

Mieczysław Klimkiewicz, który mieszka na końcu ulicy Gabriela Narutowicza, także przeżył horror podczas wtorkowej nawałnicy. Ze studzienki na jego posesji wystrzeliła metalowa pokrywa i trysnął gejzer szamba i deszczówki. Natychmiast olbrzymie rozlewisko zagroziło stodole.

- Miałem tam zgromadzone prawie 40 ton zboża. Wezwałem do pomocy straż pożarną, która przepompowała fekalia za stodołę, w rosnące kartofle. Powstało olbrzymie cuchnące rozlewisko. W dodatku przybrała rzeka i naniosła śmieci. Prawie 30-arowy ogród mam cały zanieczyszczony - martwi się Klimkiewicz.

Poszkodowani rolnicy wystąpili ze skargą do Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Wczoraj kontrolerzy z WIOŚ sprawdzali stan zanieczyszczeń. Adam Kaczmarczyk, który fotografował zalane tereny i pobierał próbki wody przyznał, że ponad dobę potrwa ich badanie.

- Zobaczymy, czy był to jakiś wypływ z oczyszczalni, czy może rzeka Czyżówka wezbrała i podtopiła wylot kolektora - zapowiada dokładne badania Edward Dec, kierownik bialskiej delegatury WIOŚ.

Tymczasem Jacek Hura, wójt Janowa Podlaskiego, twierdzi, że to nie kanalizacja zalała łąki, lecz woda ze żwirem z rozmytej ulicy Mickiewicza. - Ja tu nic nie czuję, nie śmierdzi. Ale kanalizacja należy do Zakładu Usług Wodnych w Parczewie i została zbudowana jeszcze przed moją kadencją - tłumaczył wójt, który chce, by sprawdzono czy osoby zgłaszające szkody nie odprowadzają deszczówki wprost do kanalizacji.

Sprawę zalanych łąk bagatelizowali pracownicy miejscowej oczyszczalni ścieków, należącej do parczewskiego ZUW. - Nie ma problemu! Ktoś z igły robi widły. Nic się nie stało. Wiele osób ma rynny wpuszczone do sieci kanalizacyjnej i trafia tam nadmiar deszczówki - bagatelizował sprawę jeden z robotników.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!