środa, 18 października 2017 r.

Biała Podlaska

Janowska stadnina sprzedała dziewięć koni. Za sumę 81 tysięcy złotych

Dodano: 23 kwietnia 2016, 16:31
Autor: eb

( Fot. E. Burda)
( Fot. E. Burda)

Na 19 wystawionych koni udało się sprzedać 9. W sobotę w stadninie koni w Janowie Podlaskim odbył się pierwszy w tym roku przetarg.

Takie przetargi to nie nowość. Do tej pory stadnina organizowała je średnio co miesiąc, w zależności od potrzeb. Do sobotniego wystawiono 19 koni, większość to angloaraby.

– Sprzedaliśmy 9 koni, w sumie za 81 tys. zł. Do przetargu przystąpiło 6 osób – mówi Mateusz Leniewicz-Jaworski, od połowy marca nowy członek zarządu stadniny. – Wynik nie jest zły. Będziemy nad tym pracować aby sprzedawać coraz więcej koni, jeżeli oczywiście będzie zainteresowanie. Nie mamy obowiązku organizacji przetargów co miesiąc – zaznacza Leniewicz-Jaworski. 

Podczas takich przetargów można nabyć konia już za kilka tysięcy złotych. – Nie tylko wybitne konie się rodzą. Takie jest prawo natury. Zależy nam aby ludzie chcieli kupować i użytkować konie arabskie i angloaraby. I żeby to nie ograniczało się tylko do aukcji Pride od Poland, gdzie wystawiane są drogie konie – podkreśla członek zarządu. 

Konie do przetargu trzeba starannie wybrać, tak aby nie pozbywać się tych najlepszych. – Poza tym rozwijamy dział turystyki, będziemy oferować naukę jazdy konnej czy przejażdżki bryczkami, dlatego będziemy także potrzebowali koni użytkowych do własnych celów – zauważa Leniewicz-Jaworski.

W sobotę  dwa konie nabył Konrad Przeździecki, właściciel ośrodka jeździeckiego Quźnia spod Łomży. – Nasz ośrodek się rozwija, potrzebujemy koni do rekreacji i sportu. Wcześniej korzystaliśmy z przetargów, kupiliśmy już tu kilka koni, dobrze się sprawdzają. Mam nadzieję, że te dwa również będą się dobrze sprawować. Przetarg był właściwie zorganizowany – ocenia pan Konrad. 

Kilka dni temu stadnina na swojej stronie internetowej zamieściła listę koni do sprzedaży. W sobotę kupcy mogli zobaczyć konie w stajniach i w ruchu. Uczestnicy przetargu musieli też wpłacić wadium.  Oferty można było składać w kopercie w kasie stadniny, a także przesłać e-mailem lub faksem. Później, nastąpiło dwukrotne otwarcie ofert.

– Dopiero po drugim otwarciu, informowaliśmy czy koń może być sprzedany. Jeżeli nie osiągnął tzw. ceny rezerwowej, to dopuszczaliśmy tzw. ustną licytację, gdzie klient może przekroczyć cenę rezerwową – tłumaczy Mateusz Leniewicz-Jaworski. Jego zdaniem to jawne i przejrzyste zasady, które są korzystne zarówno dla klientów jak i stadniny.

Przypomnijmy, że dwa miesiące temu Agencja Nieruchomości Rolnych odwołała wieloletniego prezesa janowskiej stadniny Marka Trelę. Obecnie, stadniną kieruje Marek Skomorowski, ekonomista z Lublina. Jednym z jego pomysłów jest turystyczne pobudzenie stadniny.

 

 

 

Gość
Gość
Gość
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 kwietnia 2016 o 08:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Konie do przetargu trzeba starannie wybrać, tak aby nie pozbywać się tych najlepszych. " więc niech się cieszą nowi nabywcy z tych "gorszych" które sprzedali po mniejszej cenie :)
Rozwiń
Gość
Gość (25 kwietnia 2016 o 07:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pogadamy za rok ... kwiczą ci co musieli odejść.....dobrze bedzie . Stadnina zacznie sie rozwijać
Rozwiń
Gość
Gość (24 kwietnia 2016 o 20:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ośrodek może i się rozwija, ale za to jakim kosztem
Rozwiń
Ulung
Ulung (24 kwietnia 2016 o 14:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Stadnina sławna na cały świat i nikt nie powie żeby mieli marne konie. Co kogo obchodzi, jak obecna władza sobie radzi? Mają zadanie uzyskać oraz pozyskać odpowiednio wysokie apanaże i się wywiązują. Państwo potrzebuje każdego grosza aby ulżyć biedakom i ubogim. Niech pijawki teraz płacą a nie myślą ze dostano rumaka największej klasy za darmo, To już minęło i się nie wróci bo naród mądry i wyedukowany odpowiednio.

Właśnie dlatego u nas jest jak jest, że ludzie wszystko przeliczają tylko na to, co można przejeść. Polskie konie arabskie to marka, sama w sobie, a nie jakieś pociągowe szkapy z targów, przeliczane na kilogramy. I ich wartość to wartość ich promocji w świecie - bo koń sam w sobie, jaki by nie był, jest wart od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Czyli tyle, ile kosztuje jego wyhodowanie i wykarmienie. I nikt mający zbiór klepek w głowie nie przyjedzie wydać milionów za konie, które są trzymane w tajemnicy, i dla których sumy przetargów są niejawne - bo koń niewypromowany to wartość rzeźna. A Janów niedługo zostanie przejedzony, i na aukcjach będą konie, które jedni biedacy będą sobie mogli za grosze kupić by wspomóc innych biedaków.

Rozwiń
Gość
Gość (24 kwietnia 2016 o 12:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

9 koni średnio po 9 tys. zł, czy tam wałachy pociągowe hodują? :) :) :)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!