wtorek, 17 października 2017 r.

Biała Podlaska

Skatował na śmierć znajomego, u którego pracował. Marek W. konał dwa dni w pokoju

Dodano: 28 lipca 2015, 17:16
Autor: jsz

33-latek ze Stoczka Łukowskiego odpowie za fatalne w skutkach pobicie. Skatował znajomego, u którego pracował. Do awantury doszło podczas alkoholowej libacji.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty
33-latek mieszkał u Marka W. Gospodarz, oprócz dachu nad głową, zapewniał mu jedzenie i alkohol
33-latek mieszkał u Marka W. Gospodarz, oprócz dachu nad głową, zapewniał mu jedzenie i alkohol

POWIĄZANE

Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął właśnie do Sądu Okręgowego w Lublinie. Dotyczy Mariusza N., 33-letniego recydywisty. Mężczyzna odpowie za rozbój i nieumyślne spowodowanie śmierci.

Ofiara to Marek W. ze Stoczka Łukowskiego. Nie miał stałej pracy, ale na czarno układał kostkę brukową. W październiku ubiegłego roku miał zlecenie w Łukowie. Pomagali mu wówczas Grzegorz P. i Mariusz N. Feralnego dnia Marek W. od rana raczył się alkoholem. Kiedy skończył pracę, pił wraz z pomocnikami przed pobliskim sklepem. Wreszcie cała trójka pojechała do domu Marka W. Tam opróżniali kolejne butelki.

Sprzeczka o pieniądze

Z akt sprawy wynika, że między Mariuszem N. i gospodarzem doszło do sprzeczki. 33-latek upomniał się o rzekomo zaległe pieniądze za pracę. Kiedy Marek W. leżał na podłodze, Mariusz N. zaczął okładać go pięściami po głowie. Trzeci z biesiadników odciągnął napastnika i zabrał krwawiącego Marka do drugiego pokoju. 33-latek nie odpuścił i poszedł za nimi. Znowu zaczął bić gospodarza. Kopnął go również w brzuch.

Grzegorz P. zaciągnął wówczas rannego mężczyznę na posłanie, otarł nieco krwi z jego twarzy i zostawił. Po chwili do pomieszczenia, w którym leżał Marek W., wszedł Mariusz N. Zabrał półprzytomnemu mężczyźnie 130 zł, łańcuszek, buty, bluzę i czapeczkę. Wszystko warte niewiele ponad 900 zł. Umierający Marek W. został sam.

Umierał dwa dni

Następnego dnia Grzegorz P. wrócił do jego mieszkania. Zastał mężczyznę w tej samej pozycji, w jakiej go zostawił. Marek W. ciężko oddychał. Również przybyli na miejsce bliscy pobitego stwierdzili, że ich krewny śpi. Dopiero dwa dni po pobiciu weszli do jego pokoju i zauważyli, że Marek W. nie żyje.

Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna miał liczne obrażenia zewnętrzne i wewnętrzne, w tym bardzo duży obrzęk mózgu. Policjanci szybko zatrzymali Mariusza N. i Grzegorza P. Pierwszy z nich usłyszał prokuratorskie zarzuty. Przekonywał wówczas śledczych, że uderzył Marka W. tylko otwartą dłonią. Mężczyzna miał sam dać mu pieniądze, łańcuszek i odzież.

Z akt sprawy wynika, że 33-latek mieszkał u Marka W. Gospodarz, oprócz dachu nad głową, zapewniał mu jedzenie i alkohol. Mógł uważać, że tej sytuacji Mariuszowi N. nie należą się dodatkowe pieniądze. W rezultacie między mężczyzna-mi doszło do tragicznej w skutkach awantury.

Czytaj więcej o: prawo Stoczek Łukowski
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (29 lipca 2015 o 07:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za swolocz...
Rozwiń
Gość
Gość (28 lipca 2015 o 17:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zauważyli, że nie żyje? Ciężko czytało się ten "artykuł". Brawo jsz, nawet pod własnym artykułem wstydzisz się podpisać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!