piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Tak szanują petenta

Dodano: 28 stycznia 2004, 16:53
Autor: Beata Malczuk

Niewiele instytucji widzi potrzebę dawania pracownikom przerwy na posiłek. To, co w dużych miastach staje się normą, na Podlasiu nie jest konieczne.

W międzyrzeckim magistracie panuje rygor. Urzędnicy nie mają wydzielonego pokoju śniadań i z reguły nie toleruje się jedzenia w pracy.
- Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś robił to na biurku. To jest wręcz źle widziane. Mamy jedynie odosobnione miejsce dla palących - dowiadujemy się od Marioli Płonki, sekretarza urzędu miasta. Zapewnia, że interesanci są przyjmowani w ciągu całego dnia pracy, czyli od 8 do 16 we wtorki i między 7.30 a 15.30 w pozostałych dniach, oprócz sobót. Żadnych przerw nie ma. Jedynie, z konieczności wyjścia do banku, kasjerka opuszcza miejsce pracy na pół godziny.
- Jak nie ma interesantów, to kanapeczkę można przegryźć. Nie trzeba wychodzić z pokoju czy ogłaszać przerwy - uważa jedna z urzędniczek radzyńskiego ratusza. Tam pracuje się od 7 do 15 i w tych godzinach mieszkańcy załatwiają swoje sprawy.
Widok posilającego się pracownika przyjmować muszą ze zrozumieniem. W lepszej sytuacji są sekretarki. Parzenie kawy czy herbaty oraz serwowanie ciasteczek jest ich przywilejem.
Sekretarka burmistrza Radzynia Podlaskiego ma do dyspozycji oddzielny pokoik z bieżącą wodą i lodówką.
Z myślą o interesantach, którzy chcą załatwić formalności późnym popołudniem, łukowski urząd miejski pracuje dłużej w poniedziałki. Do 17 a nie jak w pozostałe dni do 16 czekają na interesantów urzędnicy z wydziału spraw obywatelskich - tam, gdzie się wyrabia dowody osobiste - czy ewidencji gospodarczej, gdzie zgłasza się założenie własnej firmy. - I na pewno nikt nie czeka, aż urzędnik zje posiłek - podkreśla Waldemar Siurek, sekretarz magistratu.
Wychodzenie, a raczej schodzenie na obiad do stołówki, która funkcjonuje na niskim parterze budynku, jest przyjęte w bialskim starostwie powiatowym.
Każdy idzie, kiedy mu pasuje, bo nie ma określonego czasu przerwy. Nikt nie sprawdza, jak długo urzędnik przebywa poza miejscem pracy.
- Wydaje mi się, że nie trwa to dłużej niż 5, 10 minut. Nie zastanawialiśmy się nad ustaleniem godzin lunchu. Ale wtedy trzeba by było wydłużyć godziny pracy - stwierdza Jan Jańczuk, sekretarz starostwa. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!